Kto z przemyślan o PESEL-u sięgającym przed rok 1989 z nostalgią nie wspomina kultowego kina Bałtyk. To tu godzinami wystawało się w kolejkach na pierwsze w życiu westerny czy nowości kina zachodniego, puszczane w Polsce po kilku latach. A Wejście smoka z Brucem Lee w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia to był totalny odlot.
U tak zwanych koników centy biletów sięgały kosmosu. Kinomani, którym się nie udało kupić biletu, próbowali różnych sztuczek, byle tylko dostać się do sali. Wchodzenie przez okna czy ukrywanie się za kotarami należało do codzienności.
Bałtyk w tamtym czasie to magia nowoczesnej sali ze słynnym balkonem, amarantowe obicia krzeseł, przestronnym holem, dobrze zaopatrzonym sklepikiem, bileterami (osobami wpuszczającymi na salę kinową), decydującymi o losie nie do końca pełnoletnich fanów X Muzy. I jeszcze: kto nie pamięta niedzielnych poranków z Kaczorem Donaldem, Psem Pluto czy Myszką Miki?
Piszę o Bałtyku, ponieważ po sali już dawno nie ma śladu. Kino nie przynosiło dochodu. Sala w błyskawicznym tempie niszczała. Nikt nie miał na nią pomysłu. Od połowy lat dziewięćdziesiątych pomieszczenia po Bałtyku władze Przemyśla przekazały za niewygórowaną cenę prywatnej uczelni. Dopóki uczelnia miała studentów, budynek tętnił życiem. Wnętrza odremontowano. Niestety od kilku lat dawny Bałtyk znowu świeci pustkami. Uczelnia w całości przeniosła się do jedynego miasta w regionie, które przygarnia litościwie i z gestem, prawdziwie metropolitalnym, wszelkie inicjatywy, czyli do Rzeszowa. Przemyślanom pozostały wspomnienia o Bałtyku i kilku innych magicznych salach kinowych, takich jak Roma, Olimpia czy Granica.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kino Bałtyk, to dla mnie piękne i niesamowite wspomnienia z tym związane. Na jeden dobry, kasowy film (i ten mniej kasowy też zresztą) chodziło się kilka, a nawet kilkanaście razy pod rząd, tylko muszę dodać jedną znamienną i nie bez znaczenia rzecz z tym związaną, a mianowicie, iż bilet kupowało się rzadko, bardzo rzadko. A systemów czy sposobów wkręcenia się za friko na dany seans było od kilku do kilkunastu, niż to, co wymienił Naczelny, i może dodam, jak by nikt tego nie zobaczył, to by nie uwierzył, to zresztą temat na dłuższą opowieść. Ci co w tym uczestniczyli mogą to potwierdzić i których w tym miejscu pozdrawiam, bo może choć jeden przeczyta ten komentarz ?!?
Pora spuścić wodę z Soliny. To pseudomiasto już się nie podniesie.
Kino Bałtyk, to dla mnie piękne i niesamowite wspomnienia z tym związane. Na jeden dobry, kasowy film (i ten mniej kasowy też zresztą) chodziło się kilka, a nawet kilkanaście razy pod rząd, tylko muszę dodać jedną znamienną i nie bez znaczenia rzecz z tym związaną, a mianowicie, iż bilet kupowało się rzadko, bardzo rzadko. A systemów czy sposobów wkręcenia się za friko na dany seans było od kilku do kilkunastu, niż to, co wymienił Naczelny, i może dodam, jak by nikt tego nie zobaczył, to by nie uwierzył, to zresztą temat na dłuższą opowieść. Ci co w tym uczestniczyli mogą to potwierdzić i których w tym miejscu pozdrawiam, bo może choć jeden przeczyta ten komentarz ?!?
Pora spuścić wodę z Soliny. To pseudomiasto już się nie podniesie.
Nie trzeba tego miasta już nie ma