Reklama

Beniaminek mistrzem jesieni w „okręgówce”. Będą emocje w ostatniej kolejce

Co prawda wiadomo już, kto został mistrzem rundy jesiennej, ale z całą pewnością w ostatniej kolejce emocji nie zabraknie. „Majstrem” został beniaminek z Tryńczy, wygrywając u siebie z Sanoczanką Święte. Jak najbardziej zasłużenie, bo był zdecydowanie najrówniej grającą drużyną z całej stawki.

9 listopada br. na stadion przy ul. 22 Stycznia w Przemyślu przyjedzie ekipa KS Wiązownica-Wisłoczanki Tryńcza. Mecz z Czuwajem z całą pewnością będzie to najciekawsze spotkanie ostatniej kolejki I rundy, ale mogło i być spotkaniem o tytuł mistrza „jesieni”. Mogło, ale nie będzie. Czuwaj może zmniejszyć przed wiosną stratę do lidera, ale ta może także urosnąć do aż 9 punktów. Drugiego stopnia podium pilnuje Wólczanka Wólka Pełkińska, która drugą część rundy ma znakomitą. Tego powiedzieć nie można o Orle Torki, który początkowo był nawet liderem, ale obecnie spadł na 8. miejsce. Przezimować na nim nie musi, bo strata do 5. miejsca liczona jest w… korzystniejszym stosunku bramek. W minionej kolejce wygrały oba Starty. Pewniej ten z Pruchnika, ale o „cztery punkty” z LKS Skołoszów ten z Lisich Jam. Przełamał się wreszcie Santos, który w Piwodzie potrafił odrobić straty do Płomienia Morawsko i zainkasować trzy punkty. Ważne dla nich, bo oddalające nieco niebezpieczną strefę. Do tej pory zarówno Piast Tuczempy, jak i Polonia Przemyśl grały bezkompromisowo. Albo wygrywały, albo przegrywały. Ale i na nich przyszedł czas polubownych rozstrzygnięć. Piast trochę nieoczekiwanie (choć wyjazdy w tym sezonie ekipie Radosława Gila kompletnie nie służą) oddał punkt outsiderowi z Kaszyc. Polonia ponownie nie potrafiła zachować regularności. Prowadząc, dała sobie strzelić bramkę na remis. To znaczy – strzeliła sobie sama. Warto dodać, że po raz pierwszy ekipę Dębu Dobkowice prowadził doskonale znany w naszym regionie, były piłkarz także przemyskiej Polonii, Waldemar Jaroch.

 

Reklama

Zdrój Horyniec – Czuwaj Przemyśl 1:5 (1:3)

  • Bramki: 1:0 Hawrylak 6. min, 1:1 Stachura 31. min, 1:2 Ratuszniak 37. min, 1:3 Łach 39. min, 1:4 Pelc 70. min, 1:5 Niedziela 90.+2 min.
  • Zdrój: Szularz – Matyaszek, Kłos (70. Materniak), Hass, Sikora – Tokarz (60. Zygarlicki), R. Urban (54. Daniel Polucha), D. Łysakowski (65. M. Łysakowski), Hawrylak – Linek, Rogowski (70. Damian Polucha).
  • Czuwaj: Bielec (46. Aleksander) – Fudali, Kiernozek, Kitor – Bury (81. Praizner), Stachura (85. Kaczmarek), Łach (77. Wierzchowski), Baniecki, Ratuszniak (73. Niedziela) – Podbilski.
  • Sędziował: Ireneusz Lis (Jarosław). Żółte kartki: Sikora, Linek, M. Łysakowski, Zygarlicki oraz Łach, Podbilski i Pelc. Widzów: 400.

 

Ile znaczy powrót do niemal optymalnego składu… Przed meczem w Horyńcu do ekipy Marka Rybkiewicz po lekkich urazach i pauzie „kartkowej”  dołączyli: Maciej Fudali, Krystian Stachura i Kamil Podbilski. Wszystko z miejsca zyskało na jakości. A Czuwaj wcale nie czekała łatwa przeprawa. W teorii. Bo w praktyce tak właśnie było. Ale zawdzięczać to mogą tym razem tylko i wyłącznie sobie.

Taktycznie rozegrali bardzo dobre zawody. Rywal, choć starał się przeciwstawić sporą żywiołowością, nie miał kompletnie żadnych argumentów, aby przeciwstawić się przemyślanom. Mógł tylko podziękować, że stracił pięć bramek. Goście imponowali bardzo sprawnym przejściem z obrony do ataku. Ich pomysłem było pominięcie drugiej linii i sporo zagrań za plecy nie do końca mobilnych obrońców Zdroju, zwłaszcza na skrzydła. Nieźle wyglądało dzielenie się piłką na jeden, maksymalnie dwa kontakty. Żadnego wrażenia nie zrobiła na nich strata bramki w 6. min, kiedy pięknie z rzutu wolnego przymierzył Paweł Hawrylak. Grali cierpliwie, wiedząc chyba podświadomie, że będą mieć swoje okazje.

Reklama

Trzy bramki w osiem minut

W osiem minut strzelili trzy bramki, do maksimum wykorzystując możliwość prowadzenia piłki w bezpośrednim sąsiedztwie pola karnego i prostopadłych podań w „szesnastkę”. Tak wyrównał K. Stachura, tak na prowadzenie wyprowadził swój zespół Arkadiusz Ratuszniak. Trzeciego gola dołożył wszędobylski Maciej Łach i Zdrój do końca I połowy już się nie podniósł z kolan.

Nie zrobił tego i w drugich 45 minutach. Zbyt wiele w ich poczynaniach było chaosu i przypadkowości, aby defensywa przemyślan w porę nie zareagowała. Po meczu powinno być po upływie 50 minut gry. Dwukrotnie przed znakomitymi szansami stawał A. Ratuszniak. Jeszcze niewykorzystanie sytuacji sam na sam z Szularzem w 52. min można zrozumieć, bo nie zawsze się udaje, ale okazję 5 minut później, kiedy minął bramkarz Zdroju i nie trafił do pustej bramki już nie bardzo. To jednak się nie zemściło, bo nie mogło. Ekipa Rafała Maciuły nie była w stanie zrobić krzywdy przeciwnikowi. Ten natomiast mnożył dobre i bardzo dobre okazje. W 70. min w polu karnym zabawił się Jan Pelc, a wynik po upływie regulaminowego czasu gry zamknął Mateusz Niedziela.

Reklama

 

Start Pruchnik – Gorliczanka Gorliczyna 3:1 (1:0)

  • Bramki: 1:0 Gurak 24. min, 1:1 Kyciński 52. min, 2:1 Kopiec 59. min, 3:1 Ozimek 79. min.
  • Start: Gonet – Gemra, Mikłasz, Szmuc (86. Sobol), Ozimek – Gurak (80. Przepaśniak), Drzymała, Kopiec (83. Czarniecki), Ostrzywilk (77. Kubas) – Kiwacki (62. Wasyłyk), Jarosz (90. Długosz).
  • Gorliczanka: Niemiec – Kmiotek, R. Stecko, Hołub – Weres – Markowicz, Najsarek, Gaweł (62. Sz. Stecko), Szewczyk (58. Cząstka) – Rogala (78. Aleksander), Kyciński.
  • Sędziował: Paweł Drabik (Jarosław). Żółte kartki: Drzymała, Kopiec, Ozimek, Kubas oraz Kmiotek. Widzów: 200.

 

Grający zdecydowanie w kratkę Start, mimo że wystąpił bez trzech ważnych zawodników (Maciej Lech, Szymon Barszczak, Jarosław Kochanowicz), wygrał bardzo pewnie, zapewniając sobie spokojną zimę w środku stawki.

Wizualnie mecz był jednak w miarę wyrównany. Sęk w tym, że gospodarze potrafili stwarzać sobie dobre sytuacje do zdobycia bramek i część z nich wykorzystali, goście nieco zapętlali się w drugiej linii i nie potrafili wykazać się kreatywnością w decydujących momentach.

W I połowie padła jedna bramka, choć pruchniczanie mogli pokusić się jeszcze o dwa trafienia. 10. swojego gola w tym sezonie strzelił Paweł Gurak. W II połowie goście doprowadzili do wyrównania za sprawą sprytu doświadczonego Jacka Kycińskiego, ale potem na murawie panowali już piłkarze Startu. Najpierw z ładnej asysty Huberta Kiwackiego skorzystał Karol Kopiec, a wynik ustalił Hubert Ozimek, któremu asystował Kamil Mikłasz.

Reklama

 

  • KS Wiązownica-Wisłoczanka – Sanoczanka 3:0 (2:0), bramki: Sula, H. Kasia (k), Kiełt;
  • Start LJ – LKS Skołoszów 2:1 (0:0), bramki: Sarachman, Siudy – Modny;
  • Biało-Czerwoni – Piast 1:1 (0:1), bramki: O. Kuźmiński – Golba;
  • Santos – Płomień 2:1 (0:1), bramki: Wielis 2 – Pilch;
  • Orzeł – Wólczanka 2:3 (0:2), bramki: Tłumak, Janas – Penitente, Wrona, Pietluch;
  • Dąb – Polonia 1:1 (0:0), bramki: samobójcza – D. Janas.
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/11/2024 16:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama