Reklama

Bohater z fotografii z „Gwiazdą Przemyśla”

18/03/2018 09:30

Pożółkła, nieco sfatygowana fotografia ma format zeszytu szkolnego. Przedstawia kilkudziesięciu mężczyzn. Wszyscy w garniturach, niektórzy w letnich.


fot.Jacek Szwic
– Zostały mi tylko zdjęcia ojca – mówi Wacław Amarowicz.

Ustawieni pozują sztywno, z poważnymi twarzami. Trzech na dywaniku, pierwszy rząd na krzesłach, a reszta szeregami na schodach. Za nimi sztandar, a na nim napis „Związek Ochotników Oddziału w Przemyślu”. Prawdopodobnie była też na nim niewidoczna na zdjęciu data 1918 – 1919. W drugim rzędzie od dołu, drugi od lewej siedzi Władysław Amarowicz, syn Jana i Tekli z domu Pędrak, urodzony 19 lutego 1902 roku w Krasiczynie. W roku 1937 lub 1938 odznaczony Gwiazdą Przemyśla.

Reklama

Opowiada syn Władysława Wacław Amarowicz, mieszkaniec Dybawki: – Ojciec w osiemnastym roku[paywall] jako ochotnik brał udział w walce z Ukraińcami o Przemyśl. Potem, w dwudziestym roku, też jako ochotnik, walczył w wojnie polsko- bolszewickiej. W tysiąc dziewięćset dwudziestym trzecim został powołany do wojska i służył jako czołgista w drugim Batalionie Pancernym w Żurawicy. W wojsku zdobył prawo jazdy i po wyjściu do cywila pracował w tartakach w Borysławiu, Starzawie, a na końcu w Przemyślu. We sierpniu trzydziestego dziewiątego roku jako rezerwista został zmobilizowany. W szóstym dniu wojny Niemcy zbliżali się do Żurawicy i pancerniacy rozpoczęli ewakuację, przez Lwów do Podkamienia. Stamtąd mieli się ewakuować na południe. W czasie marszu doszło do walki z radziecką czołówką pancerną. Polskie straty wyniosły dwa czołgi, trzy tankietki, a dziesięciu oficerów dostało się do niewoli. Reszta kontynuowała odwrót w kierunku granicy Węgierskiej. Po drodze zostali zaatakowani przez bojówkę ukraińską, wtedy stracili ostatnią tankietkę i samochód pancerny. Dziewiętnastego września pozostali żołnierze wraz z dowódcą majorem Grabowskim przekroczyli granicę Węgierską w rejonie Przełęczy Tatarskiej.

Reklama
Z relacji ojca wynikało, że on odłączył się od nich wcześniej, w rejonie Nadwórnej i ruszył w kierunku Przemyśla. Wtedy został zatrzymany przez uzbrojoną grupę ukraińską. Pod groźbą rozstrzelania został zmuszony do rozebrania się i oddania munduru i orzełka. Na szczęście w tym momencie ciężarówką nadjechało kilku sowieckich żołnierzy, którzy, widząc, co się dzieje, rozbroili Ukraińców, zabrali ojca i dowieźli prawie do Przemyśla. Po powrocie ojciec zaangażował się w ruch oporu i był komendantem oddziału Batalionów Chłopskich w Krasiczynie. Pamiętam, jak matka zaszywała mu do daszka od czapki meldunki, które nosił do Krzywczy. Podczas wędrówki z frontu w trzydziestym dziewiątym ojciec mocno podupadł na zdrowiu. Później chorował i zmarł trzydziestego grudnia tysiąc dziewięćset czterdziestego trzeciego roku. Pochowany jest na cmentarzu w Śliwnicy. Niestety podczas zawieruchy wojennej nasz dom został spalony i nie zachowała się odznaka Gwiazdy Przemyśla, zostały mi tylko zdjęcia ojca – kończy Wacław Amarowicz.


Zbiorowe zdjęcie uczestników walk o Przemyśl w 1918 roku.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2018-03-19 19:12:11

    Jak już pisałem , takie historyczne tematy , wbrew temu  , co mogą  sądzić  co niektórzy , są naprawdę interesujące .  A zatem  pytanie do Redakcji , dlaczego tak rzadko  wspomniane tematy  są prezentowane / opisywane /  w prasie ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama