Pożółkła, nieco sfatygowana fotografia ma format zeszytu szkolnego. Przedstawia kilkudziesięciu mężczyzn. Wszyscy w garniturach, niektórzy w letnich.

fot.Jacek Szwic
– Zostały mi tylko zdjęcia ojca – mówi Wacław Amarowicz.
Ustawieni pozują sztywno, z poważnymi twarzami. Trzech na dywaniku, pierwszy rząd na krzesłach, a reszta szeregami na schodach. Za nimi sztandar, a na nim napis „Związek Ochotników Oddziału w Przemyślu”. Prawdopodobnie była też na nim niewidoczna na zdjęciu data 1918 – 1919. W drugim rzędzie od dołu, drugi od lewej siedzi Władysław Amarowicz, syn Jana i Tekli z domu Pędrak, urodzony 19 lutego 1902 roku w Krasiczynie. W roku 1937 lub 1938 odznaczony Gwiazdą Przemyśla.
Opowiada syn Władysława Wacław Amarowicz, mieszkaniec Dybawki: – Ojciec w osiemnastym roku[paywall] jako ochotnik brał udział w walce z Ukraińcami o Przemyśl. Potem, w dwudziestym roku, też jako ochotnik, walczył w wojnie polsko- bolszewickiej. W tysiąc dziewięćset dwudziestym trzecim został powołany do wojska i służył jako czołgista w drugim Batalionie Pancernym w Żurawicy. W wojsku zdobył prawo jazdy i po wyjściu do cywila pracował w tartakach w Borysławiu, Starzawie, a na końcu w Przemyślu. We sierpniu trzydziestego dziewiątego roku jako rezerwista został zmobilizowany. W szóstym dniu wojny Niemcy zbliżali się do Żurawicy i pancerniacy rozpoczęli ewakuację, przez Lwów do Podkamienia. Stamtąd mieli się ewakuować na południe. W czasie marszu doszło do walki z radziecką czołówką pancerną. Polskie straty wyniosły dwa czołgi, trzy tankietki, a dziesięciu oficerów dostało się do niewoli. Reszta kontynuowała odwrót w kierunku granicy Węgierskiej. Po drodze zostali zaatakowani przez bojówkę ukraińską, wtedy stracili ostatnią tankietkę i samochód pancerny. Dziewiętnastego września pozostali żołnierze wraz z dowódcą majorem Grabowskim przekroczyli granicę Węgierską w rejonie Przełęczy Tatarskiej.

Zbiorowe zdjęcie uczestników walk o Przemyśl w 1918 roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak już pisałem , takie historyczne tematy , wbrew temu , co mogą sądzić co niektórzy , są naprawdę interesujące . A zatem pytanie do Redakcji , dlaczego tak rzadko wspomniane tematy są prezentowane / opisywane / w prasie ?
Jak już pisałem , takie historyczne tematy , wbrew temu , co mogą sądzić co niektórzy , są naprawdę interesujące . A zatem pytanie do Redakcji , dlaczego tak rzadko wspomniane tematy są prezentowane / opisywane / w prasie ?