31-latek i 26-latek mieli genialny plan ucieczki przed policją. Pierwszy nie zatrzymał się na wezwanie funkcjonariuszy, drugi chciał zgubić pogoń w lesie. Plan się nie udał. Być może dlatego, że prowadzili na zmianę tego samego opla corsę, a być może dlatego, że obaj byli w sztok pijani.
Patrol ruchu drogowego ropczyckiej komendy, w miejscowości Lubzina, zwrócił uwagę na dziwnie zachowującego się kierowcę opla corsy. Zasygnalizował on skręt w prawo, ale na widok radiowozu zrezygnował i pojechał prosto. Funkcjonariusze podjęli próbę zatrzymania go do kontroli drogowej, jednak mężczyzna przyśpieszył i zaczął uciekać. Policjanci zgubili go na jednym ze skrzyżowań. Znalazł go drugi patrol, który międzyczasie przyłączył się do pościgu. Opel skręcił w polną dróżkę i zaczął się kierować w stronę lasu, jednak po kilkuset metrach utknął w grząskim terenie. Jakież było zdziwienie policjantów gdy odkryli, że za kierownicą opla siedzi inny mężczyzna niż ten, który zainicjował ucieczkę. Okazało się, że oplem jechało dwóch mieszkańców powiatu mieleckiego, którzy podczas ucieczki, zamienili się na miejscu kierowcy. Co bardziej szokujące obaj ledwo trzymali się na nogach. Jeden miał prawie 2,5 promila, a drugi blisko 3 promile. Mało tego, okazało się, że żaden nie ma uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym. 31-latek, który jako pierwszy kierował oplem, nie posiadał prawa jazdy, a w przeszłości miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Z kolei 26-latek, który jako drugi siedział za kierownicą opla, sądowy zakaz miał aktywny. Obaj mężczyźni trafili do aresztu, gdzie po wytrzeźwieniu zostały im przedstawione zarzuty, a sprawę ich brawurowej ucieczki rozpatrzy sąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze