Reklama

Burza w ROD Wilcze. Odwołany zarząd ogrodów planował wystąpienie ze związku działkowców. Czy nowy pójdzie tą ścieżką?


W ogrodach działkowych ROD Wilcze od dłuższego czasu wrze. Do konfrontacji odwołanego zarządu z Okręgiem Podkarpackim Polskiego Związku Działkowców doszło na niedawnym (9 maja) walnym zebraniu w hotelu Marko, na którym obecni byli... nawet pilnujący porządku przedstawiciele policji. Iskrzyło od samego początku, a emocje udzieliły się nawet osobom, które w temacie nie do końca były zorientowane.


Ogród ROD Wilcze, uznawany za jeden z najładniejszych w mieście. To 39 hektarów powierzchni ogólnej, 706 działek i blisko 900 członków. Jednym słowem całkiem spora społeczność, podlegająca pod Okręg Podkarpacki Polskiego Związku Działkowców. I właśnie na linii były zarząd ROD Wilcze – PZD doszło kilka miesięcy wstecz do konfliktu. Jak twierdzą członkowie byłego już zarządu ROD Wilcze, poszło o środki na partycypację przekazywane z tytułu przynależności do Polskiego Związku Działkowców w kwocie 60 tys. zł rocznie. Były zarząd, idąc za przykładem niektórych ROD w Polsce, rozważał wystąpienie z PZD, pod który podlegają ogródki działkowe i stworzenie własnego ogrodu, podlegającego pod władze miasta, który zarządzałby się sam i sam rozporządzał własnymi finansami. Okręg podkarpacki PZD z powodu prowadzonej w tym celu agitacji wyłączeniowej (zbieranie podpisów od działkowiczów na rzecz zawiązania stowarzyszenia), zdecydował o pozbawieniu członkostwa byłej prezes ROD Wilcze Stanisławy Gudzelak. Ona sama twierdzi natomiast, że decyzji takowej drogą pocztową nie otrzymała (o czym świadczyć ma brak potwierdzenia odbioru), przez co nie miała szansy na odwołanie się, które w takim wypadku przysługuje. Wobec powyższego jej zdaniem pozbawienie członkostwa jest nieskuteczne.

Walne zebranie działkowców z ROD Wilcze, z udziałem władz Okręgu Podkarpackiego Polskiego Związku Działkowców, stało się polem konfrontacji pomiędzy nim i odwołanym zarządem ogrodu (doszło do tego w połowie stycznia br.). Emocji nie udało się uniknąć. Nadzwyczaj często padała z usta zabierających głos fraza „Ja panu/ pani nie przerywałem”[paywall] .

Reklama

Protokół czy brudnopis? Zdania są podzielone

Władze Okręgu Podkarpackiego PZD poczuły się w obowiązku wyjaśnić zgromadzonym powody odwołania dotychczasowego zarządu i ustanowienia zarządu komisarycznego (któremu przekazano majątek ogrodu 31 stycznia br.). Odwołanie poprzedziła kontrola PZD (przeprowadzona na początku stycznia), z której spisany został protokół. Tego dokumentu były zarząd nie uznał, określając mianem „brudnopisu”. Jak padło na zebraniu, brakowało w nim podpisów stron, daty i miejsca kontroli, a przede wszystkim zaleceń wraz z terminem dokonania koniecznych poprawek. Jak zauważyli przedstawiciele byłego zarządu ogrodów „Wilcze”, dokument ten został wysłany 15 stycznia br., a już dzień później Podkarpacki Zarząd Okręgowy PZD podjął uchwałę o odwołaniu jego członków. Od tej były zarząd odwołał się do krajowego zarządu PZD. Druga strona konfliktu obecna na spotkaniu – Okręg Podkarpacki Polskiego Związku Działkowców – braki w protokole określił z kolei mianem... drobiazgów. Podkreśliła też, że byłej prezes ogrodów „Wilcze” wysłane zostało z trzytygodniowym wyprzedzeniem zaproszenie na posiedzenie zarządu okręgu podkarpackiego, na którym omawiana miała być kwestia pozbawienia jej członkostwa. A następnie, w związku z brakiem obecności wspomnianej na posiedzeniu, wysłana została do niej uchwała o pozbawieniu członkostwa w strukturach PZD.

PZD o powodach swojej decyzji

W dalszej części spotkania oś konfliktu przeniosła się na powody odwołania dotychczasowego zarządu. Wyszczególniła je strona PZD, która zaznaczyła, że do jednostki krajowej PZD w Warszawie trafiły skargi na działalność odwołanego zarządu, co było głównym powodem przeprowadzonej kontroli. Konkrety co do powyższych skarg jednak nie padły na zebraniu. Wśród przytoczonych wyników kontroli znalazły się m.in. takie argumenty, jak m.in. brak niektórych uchwał czy rejestru podjętych uchwał, jak też wady formalno-prawne w wybranych uchwałach czy braki w dokumentacji na walnym zebraniu sprawozdawczym. Najgłośniej wybrzmiała jednak kwestia energii elektrycznej, co miało związek z  licznymi awariami sieci ogrodowej, które – jak stwierdził PZD – nie były mu zgłaszane. Jak podkreślono, sieć nie jest naniesiona na mapę geodezyjną, wobec czego w razie inwestycji firmy zewnętrznej w przypadku zaistniałych zniszczeń nie można będzie rościć prawa do odszkodowania. Zdaniem kontrolujących jej budowa (która miała miejsce notabene jeszcze w 2009 i 2010 r., a więc na długo przed powołaniem odwołanego zarządu) była realizowana z naruszeniem przepisów prawa budowlanego, a zainstalowanie dwutaryfowego poboru energii, nowego licznika i zwiększenie mocy poboru energii nastąpiło decyzją zarządu, bez wiedzy PZD i uzyskania ekspertyz w postaci opinii biegłych co do późniejszych kosztów, zaś zakup urządzenia kompensacyjnego nie został poprzedzony podjęciem stosownej uchwały.

Reklama

Dużo zrobił, sporo pozyskał, ale....

Odpierając ten zarzut były zarząd podnosi, że sieć energetyczna istnieje od prawie 20 lat i od samego początku nie była przez żaden wcześniejszy zarząd nanoszona na mapy geodezyjne.

„Jako zarząd mieliśmy w tym roku tego dokonać oraz podzielić ogród na 4 strefy, żeby w momencie awarii nie wybijało bezpieczników w całym ogrodzie. Dodatkowo przez poprzednie lata brakowało protokołów odbiorczych z wykonania instalacji, o które zadbaliśmy. Każdy nowy działkowiec miał fachowo odebrany przyłącz, zostały wymienione stare podliczniki, które generowały duże straty w energii. Nie da się wyeliminować w krótkim czasie wszystkich błędów osób z zarządów” – odnieśli się do wspomnianej kwestii członkowie odwołanego zarządu.

Reklama

Zarząd okręgu podkarpackiego negatywnie ocenił też działania dotyczące prowadzenia inwestycji bez wiedzy i zgody okręgu podkarpackiego PZD. Tu padł przykład z 2023 r., dotyczący poprawy stanu technicznego alei głównej. Zarządowi zarzucono brak uchwały podjętej na walnym zebraniu poprzedzającej takie działania, jak i brak poinformowania okręgu podkarpackiego o takiej inwestycji.

W kontekście uchybień wybrzmiał też temat ulotek wyborczych, jak i kwestii organizacji Dnia Działkowca. Byłemu zarządowi zarzucono, że był on tylko dla wybranych, on sam wyjaśnił natomiast, że informacja o imprezie była umieszczona na profilu facebookowym ogrodu, jak i  na tablicach ogłoszeń ogrodu 2 miesiące przed imprezą. Na zebraniu Okręg Podkarpacki PZD zaznaczył finalnie, że nie można powiedzieć, iż były zarząd pracował źle, bo pozyskał sporo środków i zrobił dużo dla ogrodu, ale „w pewnym momencie coś poszło nie tak”.

Reklama

Były zarząd: – Z ogrodu nie zginął nawet grosz

Była prezes odwołanego zarządu S. Gudzelak do wyszczególnionych punktów się odniosła, zapewniając, że zarząd okręgowy PZD był informowany o kwestiach dotyczących baterii kompensacyjnej, czego potwierdzeniem są pisma w dokumentacji mailowej, zatem nie była to inwestycja podjęta samowolnie, jak również, że były zarząd ogrodów „Wilcze” jest w posiadaniu ekspertyz pochodzących od trzech elektryków w tym temacie, potwierdzających, że zwiększenie mocy było działaniem nieodzownym, bo wcześniejsza była za słaba do obsługi 360 działek. Zaznaczyła również, że taki sposób elektryfikacji, jak na ROD Wilcze, jest zastosowany na wszystkich przemyskich ogrodach. Odniosła się także do zarzutów w kwestii prowadzonych inwestycji, które miały być realizowane bez wiedzy PZD, zauważając, że w uzgodnieniach w podkarpackim okręgiem PZD padła informacja, że niewielka kwota poniesiona na wyłożenie żwirem alejki ogrodowej łączącej jedną część parkingu z drugą nie wymaga zgłaszania, bo taki obowiązek dotyczy prac powyżej 15 tys. zł.

Argumenty w obronie działań byłego zarządu ROD Wilcze przedstawił też były wiceprezes Adam Stopa, przypominając, że dokumenty z każdego walnego zebrania trafiały do okręgu podkarpackiego PZD i artykułując, że co roku odprowadzanych jest 60 tys. zł partycypacji do PZD, za czym nie idą żadne korzyści dla ogrodu.

Reklama

Finałem zebrania był wybór nowego zarządu ROD Wilcze, ale zanim do niego doszło, przegłosowano przygotowane uchwały. Działkowcy nie zgodzili się na zaproponowaną przez zarząd komisaryczny w projekcie uchwały nową stawkę rocznych opłat od działki (proponowano 70 groszy od m kw. plus dodatkową opłatę śmieciową liczoną od każdej działki w wysokości 95 zł; wcześniej śmieci liczone były od m kw.), uznając je za niezrozumiałe i głosując przeciw. Jak wyartykułował były wiceprezes A. Stopa, zaproponowana podwyżka opłaty ogrodowej dla całego ogrodu „Wilcze” wyniosłaby 52 tys. 231 zł i 4 grosze.

Były zarząd z całą mocą podkreśla, że nigdy nie podejmował działań na szkodę ogrodu i wzorowo prowadził jego księgowość, jak również to, że z ogrodu nie zginął nawet grosz, za to udało się pozyskać sporo funduszy zewnętrznych.  Jest zdania, że podjęta przez PZD decyzja jest ona konsekwencją dążeń do wystąpienia ze związku działkowców i chęci zawiązania stowarzyszenia podlegającego pod miasto. Czy nowy, świeżo wyłoniony pójdzie tą drogą? To pytanie na razie pozostaje otwarte.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/05/2025 09:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości