– Zarzuty są bezpodstawne i w czasie procesu obrona będzie dążyła do wykazania niewinności klienta – powiedziała mecenas Nina Leśko, jedna z obrońców Mirosława Karapyty, byłego marszałka województwa podkarpackiego i byłego wojewody podkarpackiego, którego proces ruszył przed Sądem Rejonowym w Przemyślu. Prowadzący go sędzia Andrzej Kowalczyk wyłączył jawność rozprawy. Uczynił tak z uwagi na ważny interes prywatny uczestników przewodu sądowego.
W poniedziałek, 16 bm. na chwilę przed rozpoczęciem procesu Mirosław Karapyta zakomunikował licznie zgromadzonym dziennikarzom, że zgadza się na podawanie swoich danych personalnych i pokazywanie wizerunku „bez paska na oczach”. Oświadczył także[paywall] – co zresztą czynił już wcześniej – że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, zaś do sądu przyszedł z „pozytywnych nastawieniem na pozytywne rozstrzygnięcie”.
Były marszałek województwa podkarpackiego i były wojewoda podkarpacki, były działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego w kwietniu 2013 roku został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Wtedy to decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu, który opuścił po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Otrzymał zakaz opuszczania kraju i dozór policji.
Jego sprawa liczy przeszło 70 tomów akt; wśród nich są materiały niejawne. Śledczy zawnioskowali o przesłuchanie ponad 100 świadków. Lubelska prokuratura postawiła wspomnianego 16 zarzutów, w tym korupcji, płatnej protekcji i zgwałcenia. Sporządzony przez nią wiosną 2015 roku akt oskarżenia trafił najpierw do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Stamtąd kolejno krążył od sądu do sądu, ponieważ te kolejno wyłączały się z orzekania w sprawie.
Później oskarżony nie mógł stawić się przed obliczem Temidy z uwagi na kontynuowane leczenie. Ostatecznie zasadność stawianych mu zarzutów oceni przemyski Sąd Rejonowy. Przewodniczący mu sędzia Andrzej Kowalczyk, nie czekając na wnioski stron postępowania, wyłączył jawność rozprawy. Przedstawiciele mediów musieli opuścić salę. Będą mogli być w niej obecni jedynie podczas ogłaszania wyroku, co – jak można przypuszczać – nastąpi w czerwcu br. lub w drugiej połowie br. Na posiedzeniu organizacyjnym wyznaczono łącznie 16 terminów kolejnych rozpraw.
Oprócz Mirosława Karapyty na ławie oskarżonych zasiada również 2 osoby Henryk S. i Robert M.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Takie przypadłosci Urzad skarbowy "Lesko"Przejscie Korczowa "Leśko" no i Pan sędzia. Szkoda że też nie Kowalczyk.Układ zamknięty zagwarantowany i pewny bo tyle czasu trwało przygotowanie wyroku
Takie przypadłosci Urzad skarbowy "Lesko"Przejscie Korczowa "Leśko" no i Pan sędzia. Szkoda że też nie Kowalczyk.Układ zamknięty zagwarantowany i pewny bo tyle czasu trwało przygotowanie wyroku