W Galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu otwarta została wystawa Henryka Cebuli. Tytuł Cebulowe pole wyjaśniał wszystko, gdyż autor pokazał rzeźbę, malarstwo, rysunek, rysunek satyryczny, ilustrację i karykaturę, czyli to, co uprawia na polu sztuki. Cebula, znany przede wszystkim z rysunku satyrycznego i czerwonej czapki Stańczyka, tym razem na wernisażu wystąpił w kapeluszu, co wszystkich zaintrygowało.

fot.Jacek Szwic
Cebula prezentuje maszynę do pisana rysunków.
Kiedy i dlaczego zamieniłeś błazeńską czapeczkę na kapelusz bieszczadzkiego wagabundy?
– Czapeczkę mam i za chwilę ją założę. Ona kojarzy się głównie z satyrą, a na wystawie pokazuję nie tylko rysunki satyryczne, ale na przykład rzeźby i malarstwo, a do nich bardziej pasuje kapelusz. Na przykład kiedy występuję w galerii satyry „Stara apteka”, którą prowadzę w Przeworsku, zawsze wkładam błazeńską czapkę i czerwoną marynarkę.
Czy zrobiłeś kiedyś bilans wszystkich swoich rysunków satyrycznych?
– Nie chcę się chwalić, ale kilkanaście tysięcy, a może nawet więcej, by się uzbierało. Na pewno można byłoby zapełnić nimi co najmniej kilka galerii. Cały czas wystawiam i biorę udział w konkursach. Dzisiaj otwieram jeszcze jedną wystawę, a dwudziestego siódmego marca lecę do Nowego Jorku, gdzie też będę pokazywał swoje rysunki.
Wróćmy do rzeźby, która jest czymś nowym w twojej twórczości...
– Wcale nie nowym, gdyż na akademii skończyłem rzeźbę. Ostatnio staram się nadać nowe życie starym sprzętom, takim jak drewniana niecka, skrzypce czy przedmioty służące kiedyś w gospodarstwie. Przyznaję, że trochę zostało mi to po Kieferlingu, którego wyrzeźbiłem i siedzi teraz na ławeczce koło „Plastyka”, trochę po Kantorze czy Hasiorze.
Ale nie znaczy to, że przestałeś być Stańczykiem?
– Niestety ostatnio satyra taka, jaką uprawiałem, stała się niemodna. Znikła z gazet. Znikła prasa satyryczna, w magazynach satyrycy nie mają już swojego okienka. Wszystko to zastąpił internet, w którym satyrycy mają swoje strony. Nawet na konkursy rysunku prasowego trafiają i nagradzane są rysunki, które nigdy nie były publikowane. Czasem jeszcze coś mi drukują, na przykład w Słowacji, w czeskim Gagu czy w piśmie tureckim.
Kończymy rozmowę i Cebula zakłada czapkę Stańczyka, żeby zaprezentować swój wynalazek – maszynę do pisania rysunków.
****
Henryk Cebula, urodzony w 1953 w Sieniawie. Absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu (lata 1968-1973 ). Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom w pracowni rzeźby prof. Jerzego Bandury w 1981 r. Zorganizował 115 wystaw indywidualnych, otrzymał 205 nagród i wyróżnień w Polsce i za granicą, wziął udział w ponad 2000 wystaw zbiorowych w kraju i za granicą, publikował w ponad 40 tytułach prasowych. Nagrodzony trzema „Erykami” przez Stowarzyszenie Polskich Artystów Karykatury, odznaczony Srebrną Szpilką, Brązowym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Medalem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Gloria Artis, Złotą Odznaką Zasłużony Działacz Kultury. Autor rzeźby „Ławeczka” prof. Edwarda Kieferlinga w Jarosławiu. Przez 15 lat prowadził Galerię Satyry w Jarosławiu. Od 1982 roku do dnia dzisiejszego pracuje w jarosławskim „Plastyku”. Nagrodzony „Jarosławem” i przeworskim „Ratuszem”. Były wiceprezes Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury w Warszawie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze