– Ani choroba, ani starszy wiek, ani nawet bycie w agonii nie zwalnia nas z żadnych obowiązków moralnych, ani z powinności etycznych – uważa ks. Jan Kaczkowski. Chorujący na nowotwór mózgu kapłan przyznaje, że bał się, czy nie będzie pogardzany, gdy straci świadomość. – Przepracowałem to już w sobie – opowiada.
Pochodzi z rodziny, która delikatnie mówiąc, nie narzucała się Panu Bogu. Rodzice jednak z założenia pozwalali dzieciom w miarę na wszystko, więc młodzi Kaczkowscy na religię chodzili. I różne drogi życiowe wybrali.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Fantastyczny Człowiek...