Reklama

Co kryła ziemia obok austriackiej baterii „Jamki”?

25/08/2022 19:54

Z Maciejem Kozakiem, pasjonatem historii, społecznym opiekunem zabytków i prezesem Stowarzyszenia „Śladami dwóch wojen” spotykam się przy końcu Słowackiego, koło tzw. Bramy Dobromilskiej, gdzie niedawno dokonał ciekawego odkrycia.

– Od stycznia tego roku opiekuję się baterią „Jamki” – wyjaśnia Kozak i opowiada o historii tego miejsca.

– Bateria czternasta „Jamki” to element rdzenia Twierdzy Przemyśl, czyli wewnętrznego pierścienia obronnego opasującego miasto. Bateria została wybudowana przy głównym trakcie prowadzącym do odległego o dwadzieścia pięć kilometrów Dobromila. Miejsce to potocznie nazywane jest bramą dobromilską, ale prawidłowa nazwa to bariera drogowa twierdzy.

– Takich barier było w mieście[paywall] pięć. Ta składała się z dwóch ceglanych, zachowanych do dzisiaj skrzydeł oraz kutej żelaznej bramy, po której pozostała tylko fotografia. Bateria „Jamki” miała wspierać ogniem obronę bramy i prostego, jak strzelił, traktu. Składała się z dwóch schronów pogotowia dla obsługi dział usytuowanych po obu stronach traktu i czterech ziemnych ław artyleryjskich (stanowiska armat – przyp. J.S.) z poprzecznicami. Uzbrojenie baterii składało się z czterech armat kalibru osiemdziesiąt milimetrów.

–  Była tu też rozlokowana piechota. Przed baterią były fosa i obwałowanie, które ciągnęły się wzdłuż całego rdzenia. Dzisiaj zachowały się tylko ich resztki. To miejsce miało również znaczenie strategiczne w czasie drugiej wojny. Kiedy do Przemyśla wkroczyli Sowieci, w czterdziestym roku zaczęli budować stałe umocnienia Linii Mołotowa. Po lewej stronie drogi zaczęli budować schron artyleryjski, który miał ryglować ogniem linię kolejową od Bakończyc do Niżankowic. Podczas budowy schronu zniszczyli prawie całkowicie austriacki schron pogotowia usytuowany po lewej stronie drogi. Tylko komin z niego został i trochę gruzu. Po drugiej wojnie miejsce to zarosło krzakami i pamiętali o nim tylko pasjonaci Twierdzy.


fot.Jacek Szwic
Schron pogotowia na baterii „Jamki”.

Reklama

Znalezisko

– Tutaj były krzaki i dzikie śmietnisko. Chciałem, żeby chociaż prawa część baterii była widoczna. Wykarczowałem krzaki, wykosiłem trawę, odsłoniłem schron pogotowia, narys ławy artyleryjskiej i poprzecznicy. Podczas prac znalazłem bardzo dużo bydlęcych kości poprzecinanych równo, co może świadczyć, że gdzieś w pobliżu była jakaś rzeźnia.

– Znajdowałem też w ziemi kawałki kamieni, na których były napisy w języku hebrajskim, a na niektórych w polskim, a także fragmenty żydowskich symboli, na których zupełnie się nie znam. Domyśliłem się, że są to kawałki macew pochodzące z żydowskiego cmentarza, który jest za murem, kilkanaście metrów stąd. Moja hipoteza jest taka: w czasie wojny Niemcy wykorzystali miejsce po Austriakach i postawili tu baterię przeciwlotniczą. Ponieważ droga do dział była podmokła, Niemcy utwardzili ją porozbijanymi macewami. Pozbierałem fragmenty macew w jedno miejsce. Przecież tym ludziom, których groby rozbili faszyści, należy się pamięć. Planuję, że stanie tu tablica informacyjna z opisem baterii „Jamki” i historią tego miejsca, a na tej tablicy umieszczę też informację o znalezionych tutaj macewach – mówi M. Kozak.

Reszta planów

– Oprócz tej baterii opiekuję się również fortami Łuczyce i Bakończyce i wymyśliłem, żeby wytyczyć szlak, który roboczo nazwałem „szlak rdzeniem twierdzy i śladami dwóch wojen”. Do tej pory gotowy jest odcinek od Bakończyc do baterii „Jamki”. Wykarczowałem krzaki, ustawiłem oznakowanie i działam dalej. W realizacji tego przedsięwzięcia bardzo pomaga mi Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl, bez nich sam niczego bym nie zdziałał – kończy Kozak.

Reklama


fot.Jacek Szwic
Fragmenty macew z cmentarza żydowskiego, odnalezione przy porządkowaniu baterii.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama