Reklama

Co wpadło do ucha pani Alicji?

Pani Alicji Buczyńskiej z Kosienic przydarzyła się sytuacja niecodzienna. A na takie lekarze w Wojewódzkim Szpitalu im. św. o. Pio w Przemyślu muszą być przygotowani. Tymczasem nie byli.

Pani Alicja pod koniec maja br. pracowała na działce. W pewnym momencie poczuła, że coś wpadło jej do... ucha. Komar, mucha? Nie wiedziała co[paywall]. – Początkowo nie przejmowałam się, myśląc, że owad po prostu wyleci. Ale z każą minutą czułam coraz mocniejsze brzęczenie, coraz większy szum w uchu. Po kilku godzinach zaczęła ją boleć głowa. – Strasznie mnie przytkało. Przestałam słyszeć na to ucho. No i ten postępujący ból głowy. Zaczęły się zawroty. Czułam, że zaraz zwymiotuję. Zapuściłam krople, ale wypłynęły. Poprosiłam sąsiada, aby zawiózł mnie do szpitala na Monte Cassino w Przemyślu. Na oddziale przyjęła mnie pani doktor. Bez jakiejkolwiek konsultacji, wypisała mi skierowanie do poradni laryngologicznej oraz receptę na krople. Tyle że było już grubo po godzinie 22, a ja potrzebowałam pomocy tu i teraz, a nie następnego dnia w poradni – opowiada A. Buczyńska.

Skarga do dyrekcji

A. Buczyńska ma problemy z sercem. Mówi, że to po przyjętych dawkach chemii. Kiedy usłyszała decyzję pani doktor, wzrosło jej ciśnienie. – Bardzo prosiłam, aby pani doktor wezwała jakiegoś specjalistę laryngologa. Aby obejrzał ucho i mi pomógł. Usłyszałem od niej, że to nie był wypadek. Gdy zapytałam, kiedy według niej jest wypadek, odpowiedziała, że wówczas, gdy leje się krew. Niestety, u mnie się nie lała. Nie rozumiem, jak można było tak potraktować pacjenta. Zupełnie mnie zlekceważono. Wyglądało na to, że nic mi nie jest. Ale skoro tak ktoś stwierdził bez konsultacji, to po co wypisał mi skierowanie do poradni specjalistycznej z adnotacją pilne? – zastanawia się pani Alicja.

Reklama

4 czerwca br. A. Buczyńska złożyła skargę na działania lekarzy. Była u zastępcy dyrektora ds. ekonomiczno-finansowych placówki na Monte Cassino Krzysztofa Wawro. – Opowiedziałam wszystko. Także to, że całą noc nie spałam, będąc na mocnych lekach przeciwbólowych. Pojawiła się wysoka temperatura. Do szpitala jechałam 18 kilometrów wynajętym samochodem. Za dwa kursy zapłaciłam dwieście złotych. Moja emerytura to 750 złotych – powiedziała.

Następnego dnia po feralnej wizycie szpitalu pojawiła się w poradni laryngologicznej. Powiedziała, że dopiero tam trafiła na dobrego lekarza. – Po krótkim zabiegu fachowego przepłukania ucha poczułam się znacznie lepiej. To coś mi wypadło – podsumowała.

Reklama

Szpital prosi o wyjaśnienie

Skarga pani Alicji została przyjęta. Poprosiliśmy równocześnie rzecznika prasowego przemyskiego szpitala na Monte Cassino Macieja Kamińskiego o komentarz do tego zdarzenia. Przesłał nam oficjalne stanowisko Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu. „Osoba składająca skargę nie była pacjentką Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, tylko pacjentką Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej, zlokalizowanej w obszarze SOR. Za zabezpieczenie medyczne tej jednostki odpowiada zewnętrzny NZOZ, do którego zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji”.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kornel - niezalogowany 2019-06-11 11:23:42

    W czym problem tkwi? Jakiś gówniany owad w uchu.... Mecyje!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anna - niezalogowany 2019-06-11 12:58:33

    Gówniany to Ty jesteś

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kornel - niezalogowany 2019-06-11 15:36:17

    Nie zrozumiałaś tekstu, to ironia na zachowanie szpitala. Przykro mi! Gówniany to był owad np.pszczół! Kapujesz? No ...............

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama