Wiadomo – jak co roku – że październik i listopad to czas opadania ich z drzew. Są wszędzie. Na ulicach, chodnikach, trawnikach, działkach. Mimo – podobnie jak ze śniegiem czy lodem – że obowiązek uprzątnięcia ich z chodników powinien należeć do właściciela danej posesji, bywa z tym bardzo różnie. Najczęściej trzeba maszerować przez pełne liści chodniki. Do rzadkości należy, aby ktoś działał tak, jak jedna z naszych Czytelniczek.
– Mieszkam w domu, przy którym rośnie kilka okazałych drzew. Nie podobał mi się bałagan po odpadnięciu liści, więc zdecydowałam się zrobić z tym porządek. Liście sklasyfikowane są jako odpady zielone. Zebrałam je do worów, których wyszło około dziesięciu i w dniu wywozu wyniosłam przed furtkę. Po powrocie z pracy zastałam kartkę, że zgodnie z uchwałą rady miasta mogę miesięcznie wystawić najwyżej trzy wory z odpadami zielonymi, a resztę mogę oddać w punkcie[paywall]. Mój mąż zapakował wory do samochodu i odwiózł na ulicę Sportową, gdzie znajduje się punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. Okazało się, że może oddać tylko trzy wory, a jeśli chce oddać więcej, to musi zapłacić 60 groszy za kilogram. Tak swego czasu zarządził prezydent miasta. Dokładnie rok temu w Życiu Podkarpackim była informacja, że prezydent narzeka, iż przemyślanie segregują za mało śmieci. Ale po co mam segregować, skoro za segregację mam jeszcze dopłacać? – kończy zniesmaczona nasza Czytelniczka.
Zmieniony na początku roku Regulamin Utrzymania Czystości i Porządku w Gminie Miejskiej Przemyśl rzeczywiście wprowadził ograniczenia w bezpłatnym przyjmowaniu odpadów zielonych, a za takie są uznawane liście. Jak usłyszeliśmy w przemyskim magistracie, wynika to z kalkulacji finansowej: w ramach 9 zł, które każdy z nas płaci za odbiór odpadów segregowanych, możliwy jest odbiór tylko określonej ilości takich odpadów i chodzi tu głównie o koszty transportu.
– Mamy jednak okres jesienny i każdemu komu zależy na pozbyciu się liści, a zwykle ma ich więcej, będziemy chcieli pójść na rękę. Zaleciliśmy, aby punkt selektywnej zbiórki odpadów bezpłatnie – w miarę możliwości – przyjmował wszystkie worki z liśćmi. Ale oczywiście tylko podczas tych newralgicznych pod tym względem miesięcy. Będziemy analizować możliwość zmiany wspomnianego regulaminu tak, aby w przyszłym roku taka uciążliwość dla przemyślan się nie powtórzyła. W całej sytuacji cieszy to, że coraz częściej segregujemy odpady i nie palimy ich, co przypomnę także w przypadku liści jest niedopuszczalne. Zabraniają tego zarówno ustawa o ochronie środowiska, jak i zasady współżycia społecznego. Zrobimy więc wszystko, aby pomóc tym, którzy angażują się w segregowanie odpadów – zapewnił rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Przemyślu Witold Wołczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Coś tu jest nie tak. Właściciel uprzątnie liście z drzew , które rosną na chodniku koło jego domu; a więc nie należących do niego , CHCE JE ODDAĆ DO ODPOWIEDNICH SŁUŻB , A TE MU STAWIAJĄ JAKIEŚ KRETYŃSKIE WARUNKI DOTYCZĄCE ILOŚCI WORKÓW . PRZECIEŻ ON WYKONAŁ ZA KOGOŚ BRUDNĄ ROBOTĘ , A TU JESZCZE JAKIEŚ ZASTRZEŻENIA
Coś tu jest nie tak. Właściciel uprzątnie liście z drzew , które rosną na chodniku koło jego domu; a więc nie należących do niego , CHCE JE ODDAĆ DO ODPOWIEDNICH SŁUŻB , A TE MU STAWIAJĄ JAKIEŚ KRETYŃSKIE WARUNKI DOTYCZĄCE ILOŚCI WORKÓW . PRZECIEŻ ON WYKONAŁ ZA KOGOŚ BRUDNĄ ROBOTĘ , A TU JESZCZE JAKIEŚ ZASTRZEŻENIA