Reklama

Czesław solo na Zamku Kazimierzowskim

17/03/2016 07:27

Popularny od kilkunastu lat muzyk, celebryta, juror popularnych talent show zawitał do Przemyśla z solowym projektem Czesław Śpiewa Solo Act Nie tak łatwo być Czesławem.

Z perspektywy widza należałoby powiedzieć – nie tak łatwo zrozumieć Czesława. Nie ze względu, broń Boże, na jego specyficzny akcent, ale ogrom i głębię spraw, które porusza w na pozór rozrywkowym programie. Bez mała dwugodzinny spektakl trudno jest nazwać koncertem, czy tym bardziej recitalem, lokuje się on gdzieś między monodramem, stand-upem a występem kabaretowym, momentami okraszanym akompaniamentem lekko zdezelowanego akordeonu i klawiatury elektronicznej.

Muzyka w tym dość dziwnym spektaklu odgrywa rolę ważną, chociaż jest jej w relacji do słowa bardzo niewiele. Dzieje się ona w tle i stanowi komentarz do słów. Wszystko na opak. Wszystko, co dzieje się na scenie, odbite jest jakby w szeregu krzywych luster, tym niemniej przekaz jest jasny i czytelny[paywall]. Konwencja tego spektaklu nie jest bynajmniej wynalazkiem Czesława Mozila, dość wspomnieć Kontrabasistę Patricka Sűskinda, czy chociażby słynne „scenariusze” Bogusława Schaeffera, wszystkie próbujące w różny sposób zdefiniować pozycję i rolę artysty we współczesnym świecie. Tak też jest i u Czesława, który próbuje się zmierzyć ze swoim niewątpliwym talentem, ale też z tym, kim czuje się jako jednostka ludzka.

Syn matki Polki i ojca Ukraińca, wychowany w Danii, w środowisku imigranckim, wśród Arabów, Rosjan, Polaków i Pakistańczyków, z którymi rozgrywa podwórkowe mistrzostwa piłkarskie. Dla młodego nadwrażliwca taki konglomerat języków, tradycji i religii jest ciężki do uniesienia. Pada w którymś momencie niemal hamletowskie pytanie: Mamo, kim jestem? Po co przyjechaliśmy do Danii? Dlaczego mój kolega Abdullah każe mi przysięgać na Allaha, że zagram z nim jutro w piłkę? Przecież ja mam swojego Boga. Jak to u dzieci bywa, koledzy z podwórkowej drużyny, aby nie stracić przyjaciela i prawego napastnika, dogadują się i nikt nikogo nie zmusza już do konszachtów z nie jego Bogiem. Znacznie trudniej przychodzi to dorosłym.

Spektakl Nie tak łatwo być Czesławem, ubrany w rozrywkowy T-shirt i spodnie od dresu, nie jest ani łatwy w odbiorze, ani tym bardziej płytki w wymowie. Polecam go, jako lekturę obowiązkową, wszystkim mędrcom, co pełne mają usta frazesów o zamykaniu granic, o czystości rasy i tym podobnych miazmatów. Posłuchajcie, przemyślcie i zrozumcie, a potem prawcie mi morały.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    cccp - niezalogowany 2016-03-23 18:18:15

    Ja pierdole jaki obciach!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama