Reklama

Cztery szkoły do likwidacji

14/02/2019 20:00

– Naszym obowiązkiem jest obrona szkoły dla naszych dzieci – mówiła mieszkanka Trójczyc. Apele jej i innych rodziców nie przyniosły oczekiwanego skutku. Radni gminy Orły podjęli uchwały intencyjne o likwidacji 4 szkół i włączeniu ich w struktury innych. Uchwały te nie oznaczają jednak jeszcze, że do tego procesu dojdzie.

O planach likwidacji szkół w Trójczycach, Zadąbrowiu, Nizinach i Walawie mówiło się od kilku dni, choć wydaje się, że władze gminy chciały sprawę utrzymać w tajemnicy. O planowanej nadzwyczajnej sesji rodzice dowiadywali się nieoficjalnie. Ogłoszenie o jej zwołaniu pojawiło się dopiero dzień wcześniej popołudniu. Sesję zwołano na 7.15 rano. Żeby przyjść, niektórzy musieli się zwolnić z pracy. Ich zdaniem, wybrano taką porę po to, żeby mniej mieszkańców mogło wziąć w niej udział.

Radni stawili się natomiast w komplecie punktualnie. Sesja się jednak nie rozpoczynała, ponieważ[paywall]... nie było przygotowanych materiałów. Ich kserowanie zajęło pół godziny. Z takim opóźnieniem rozpoczęły się obrady.

Reklama

Na uwagi zniecierpliwionych rodziców, przewodnicząca rady Małgorzata Hawro odpowiedziała: – My też czekamy. Uchwały są już spinane.

A na pytanie mieszkanki, dlaczego tak długo to trwa, wiceprzewodniczący Jacek Duda powiedział: – Wie pani, co znaczy, że są spinane?

 

Coraz większe koszty

W końcu sesję otwarto. Na początek skarbnik gminy Teresa Oczkoś przedstawiała analizę przeprowadzoną w oświacie. W 2015 r. z budżetu gminy na szkoły dodano 2 mln 377 tys. Ponieważ zlikwidowano Gminny Zespół Ekonomiczno-Administracyjny Szkół oraz zaczęto łączyć klasy, w 2016 r. wydatki spadły i dodano 1 mln 881 tys. zł. W kolejnych latach jednak znowu rosły. W 2017 r. dodano 2 mln 293 tys., a w 2018 r. – 2 mln 835 tys. zł. Według wyliczeń, w bieżącym roku trzeba będzie dodać 4 mln 112 tys. zł.

Reklama

Przy wpływach z podatków wysokości ok. 7 mln zł, jest to ogromna kwota. – Wysokość podatków od kilku lat stoi w miejscu, dlatego wpływy do budżetu są na tym samym poziomie, przy wzrastających wydatkach – mówiła T. Oczkoś.

W roku szkolnym 2016/17 we wszystkich szkołach było 840 uczniów, w kolejnym – 856, a w bieżącym – 821. Od września natomiast będzie się uczyć 724 uczniów. Pani skarbnik prognozuje, że z budżetu trzeba będzie dołożyć kolejny milion.

Sporym problemem jest to, że kilkanaście procent dzieci z terenu gminy uczęszcza do szkół na terenie innych gmin. Powody nie zostały dokładnie zdiagnozowane, ale przypuszczalnie przyczyniły się do tego łączone lekcje i łatwiejszy dowóz do szkół w pobliżu miejsc pracy.

Reklama

Ponadto szkoły w Kaszycach i Nizinach otworzyły siódme klasy, a każdy kolejny oddział generuje dodatkowe koszty. Gmina nie jest jednak w stanie tego zabronić.

Skarbnik zapewniała, że administracja w urzędzie gminy nie pochłania ogromnych kosztów i nie da się w tym dziale zaoszczędzić. Podobnie jest z GOPS-em, który generuje duże wydatki, ale są one w znakomitej większości pokrywane z dotacji celowych z budżetu państwa.

 

Wójt obiecywał...

Na sesji najliczniej stawili się rodzice z Zadąbrowia i Trójczyc. – Dwa lata temu poszliśmy na ustępstwo, że jeśli oddamy siódmą i ósmą klasę do Orłów, to nasza szkoła zostanie. A teraz co? Może za rok zlikwidujecie nam najmłodsze klasy? Inne miejscowości postanowiły walczyć, dostali siódme i ósme klasy. My ustąpiliśmy, zostaliśmy przy sześciu klasach i niech tak zostanie – mówiły panie z Zadąbrowia.

Reklama

O identycznych zapewnieniach ze strony wójta mówili mieszkańcy z Trójczyc. Jedna z kobiet stwierdziła, że po likwidacji szkół, rodzice tym bardziej będą dowozić dzieci do innych gmin. Wtórowała jej inna mieszkanka tej wsi. – Jeżeli zabierzecie nam te klasy, rodzice zabiorą również maluchy i to nie do Orłów albo Drohojowa, ale do miejsc, gdzie pracują i gdzie będą mieli po drodze – mówiła. – Naszą rolą, rolą rodziców jest obrona tej szkoły dla naszych dzieci, zwłaszcza, że z roku na rok jest ich coraz więcej – podkreśliła.

Matka czwórki dzieci z Zadąbrowia twierdziła natomiast, że dowóz uczniów do Orłów wcale nie jest tak kolorowy, jak się mówi. – Często autobusy się psują. Ostatnio była taka sytuacja i teraz dziecko leży drugi tydzień z gorączką – powiedziała. Jej zdaniem, uczniowie w małych szkołach mają lepszą opiekę i bezpieczeństwo niż w większych placówkach. Ona również uznała, że wielu rodziców będzie wolała dowozić dzieci do innych gmin.

Reklama

 

Jesteśmy pod murem

Radni Magdalena Wojtowicz, Jacek Duda i Tomasz Olszański argumentowali, że w ich miejscowościach od lat nie ma nawet najmłodszych klas, ale dowóz dzieci sprawnie działa, a społeczeństwo się do tego przyzwyczaiło i funkcjonuje.

Natomiast przewodnicząca rady Małgorzata Hawro i przewodniczący komisji oświaty Jarosław Dyrda wskazywali, że gmina nie ma skąd wziąć pieniędzy na utrzymanie obecnej organizacji szkół i jednoczesne wykonywanie innych inwestycji. J. Dyrda zauważył, że na uczniów podstawówek jest mniejsza subwencja niż była na gimnazjalistów. – Może dojść do tego, że za dwa lata w listopadzie nie będzie na wynagrodzenia dla nauczycieli – przestrzegał.

Reklama

Z kolei M. Hawro zaznaczyła, że samorządy muszą się mierzyć ze skutkami reformy edukacji. – Pani minister zapowiedziała pieniądze na małe szkoły. Gdzie one są? Nie mamy tych pieniędzy – powiedziała.

J. Duda apelował, żeby „nie wieszać psów” na radnych ze swoich miejscowości, ponieważ decyzja o likwidacji szkół jest trudna i nie wynika z ich wrogości, ale trudnej sytuacji gminy.

– Stoimy przed murem, którego nie możemy przekroczyć. Każdy z nas chce pracować na rzecz gminy. Nie możemy zrobić nic innego, żeby poprawić sytuację – powiedział z kolei T. Olszański.

Reklama

 

Lawirowanie radnych

Uchwały intencyjne zostały podjęte w zasadzie jednogłośnie. Wprawdzie przy głosowaniu na temat swoich miejscowości, radni wstrzymywali się od głosu albo podnosili rękę przeciw, ale popierali likwidację w innych wioskach. Nieco kuriozalne było to, że jednocześnie głosując przeciw zmianom w swoich okręgach wyborczych, w czasie dyskusji utrzymywali, że reorganizacja jest konieczna i ją popierali.

Zgodnie z podjętymi uchwałami, szkoły w Nizinach i Walawie mają się stać filiami szkoły w Małkowicach, Trójczyce filią placówki z Drohojowie, a Zadąbrowie – filią szkoły w Orłach. W każdej z nich mają funkcjonować klasy od 1 do 3. Mieszkańcy obawiają się jednak, że za rok lub dwa i one przestaną istnieć.

Reklama
Podjęte uchwały są intencyjnymi, co jeszcze nie przesądza o ich wprowadzeniu w życie. Teraz gmina musi przeprowadzić konsultacje z rodzicami oraz uzyskać opinie kuratorium oświaty. – Do przeprowadzenia likwidacji nasza opinia musi być pozytywna – powiedziała nam Mariola Kiełboń, rzecznik prasowy tej instytucji. Procedura musi zostać przeprowadzona do końca lutego, a kuratorium ma miesiąc na wystawienie opinii. Poznamy ją więc najpóźniej do końca marca. Dopiero wtedy radni będą mogli podjąć ostateczną decyzję.


fot.Paweł Bugira


fot.Paweł Bugira
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2019-02-14 22:58:07

    PISoBOLSZEWICKIE wstawanie z kolan, c.d he he.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    XYZ - niezalogowany 2019-02-15 01:01:35

    Boguś wie co robi, jeszcze kilka lat jego rządów i gmina popadnie w ruinę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-15 07:29:00

    Co Boguś tu winny....?    Niech każdy protestujący odpowie ile ma dzieci....?  Subwencja jest zależna od ilości  uczniów w szkole.     

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama