Nie udało się koszykarzom MCS Daniel Gimbaskets 2 rozstrzygnąć kwestii awansu do II rundy fazy play-off w dwóch meczach. Po słabej ostatniej kwarcie przegrali dzisiejszego (20 marca br.) wieczoru z zespołem Shmoolky i o wszystkim zdecyduje trzecie spotkanie w Przemyślu, rozegrane w środę, 23 marca br.
Mecz w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 127 w Warszawie było wyrównane, z ciągle zmieniającym się prowadzeniem. Punkty otwarcia zdobył zdecydowanie najlepszy na parkiecie Tomasz Krzywdziński, który zanotował double-double (23 pkt, 15 zbiórek, evaluation – 32). Jednak większa część I kwarty należała do warszawian. Najwyżej prowadzili w 7. min, kiedy trafił Mikołaj Motel i było 14:9. Przy przewadze 16:13 przyjezdni zanotowali serię 6:0 i na pół minuty przed końcem wygrywali 16:19. Niewielką przewagę zaraz na początku II ćwiartki podrasował „trójką” Grzegorz Płocica (17:24). Fragment skutecznej gry podsumował minutę później udaną penetracją Wiktor Majka i przemyślanie wygrywali już 19:28. I… stanęli[paywall]. Do tego stopnia popadli w zapaść, że w 18. min Radosław Grębski wyprowadził swój zespół na prowadzenie 32:30! Nie na długo jednak, bo kolejną przymiarką zza łuku odpowiedział mu popularny „Cichy” (32:35), a wynik po I połowie ustalił W. Majka. 20. min – 34:39.
Pierwsze 5 minut III kwarty to koszmar miejscowych. W tym czasie trafili ledwie raz i uczynił to zza linii 6,75 m Wiktor Nałęcz. Po drugiej stronie nie mylili się T. Krzywdziński, G. Płocica i Kacper Majka, co w 24. min dało ponownie poważniejszy punktowy odskok – 37:46. Cóż z tego, skoro co do joty powtórzyła się sytuacja z II kwarty. Teraz w tarapaty wpadli przemyślanie, kolejne 4 minuty przegrali 11:1 i po „trójce” Piotra Nawrota w 28. min to Shmoolky przewodziło 48:47. Nie na długo jednak, bo w końcówce trzecich 10 minut punktowo włączył się Bartosz Bal. Zdobył siedem „oczek” z MCS Daniel Gimbaskets 2 przed decydującą ćwiartką prowadził 53:56.
Na jej „dzień dobry” za 3 pkt przymierzył T. Krzywdziński (53:59), ale z minuty na minutę z przemyślan zaczęło schodzić powietrze. Gospodarze grali bardzo żywiołowo, niezbyt poukładanie, ale była w tym metoda, która pozwoliła im w 34. min objąć prowadzenie 63:61. Za wygraną próbował nie dawać Tomasz Krzywdziński, nie pomylił się z linii rzutów osobistych i w kilkadziesiąt sekund później podopieczni M. Milana znowu byli na plusie – 63:66. Ostatni raz w tym pojedynku. Jeszcze na 120 s przed finalną syreną wszystko było możliwe (76:75), ale kolejne trafienia Rudki, Fronca i Przyguckiego pozbawiły gości złudzeń, że załatwią sprawę w dwumeczu. Do wyłonienia zwycięzcy tej pary potrzebny będzie trzeci pojedynek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze