Na przejściu granicznym w Budomierzu (gmina Lubaczów) doszło do niecodziennego zdarzenia. Kontrolującym celnikom... uciekło auto, które ponoć miało w swoim wnętrzu 400 kartonów nielegalnych papierosów. Taką informację otrzymaliśmy od jednego z naszych Czytelników i postanowiliśmy zweryfikować jej wiarygodność u źródła.
Według naszego Czytelnika samochód podjechał na tzw. bramkę, czyli przemytnicy mieli prawdopodobnie „ustawionego” celnika. Coś się nie udało i auto w popłochu uciekło do Polski. Zarówno rzecznikowi prasowemu Izby Celnej w Przemyślu rachmistrz Edycie Chabowskiej, jak i rzecznikowi prasowemu Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu mjr. Elżbiecie Pikor zadaliśmy trzy identyczne pytania: czy cytowane zdarzenie miało miejsce, jeśli tak, to jakie zostały przedsięwzięte czynności w tej sprawie oraz czy podobnych zdarzeń na przejściach granicznych jest więcej i w związku z tym, jakie są dalsze procedury?[paywall]
Rzecznik prasowy Izby Celnej w Przemyślu rachmistrz Edyta Chabowska: – Rzeczywiście, miał miejsce przypadek samowolnego oddalenia się pojazdu z przejścia granicznego w Budomierzu. Z uwagi na to, że kierowca samowolnie oddalił się z miejsca kontroli, nie możemy w jakikolwiek sposób potwierdzić, że przewoził papierosy, tym bardziej podać ich liczby. Służba Celna podjęła wspólne działania ze Strażą Graniczną, w wyniku których kierowca został zatrzymany. Przeciwko mężczyźnie wszczęte zostało postępowanie karne skarbowe w związku z utrudnianiem kontroli celnej. Dyrektor Izby Celnej w Przemyślu oraz komendant Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej powołali wspólny zespół, mający ocenić wspomniane zdarzenie. Ustalenia zespołu w żaden sposób nie wskazują na udział funkcjonariuszy w tym zdarzeniu. W skali roku są to pojedyncze przypadki. Na wszystkich przejściach granicznych istnieją odpowiednie procedury działania służb w takich sytuacjach. Współpracujemy ze strażą graniczną, doprowadzając do udaremniania prób samowolnego oddalania się pojazdów lub zatrzymując sprawców, tak jak w tym przypadku.
Rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu mjr Elżbieta Pikor: – Potwierdzam, że do takiego przypadku doszło. Kierowca samowolnie oddalił się przed kontrolą szczegółową służby celnej. Wcześniej doszło do odprawy paszportowej. Obie służby powołują zespół, który każde takie zdarzenie rozpatruje indywidualnie, również bada je pod kontem tego, czy funkcjonariusze nie działali umyślnie. Aktualnie, w miejscu gdzie pojazdy oczekują do kontroli szczegółowej, ustawiono dodatkowy szlaban i separatory. Ma to na celu wydzielenie strefy z której pojazd nie będzie mógł się już samowolnie oddalić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.http://supernowosci24.pl/czlonek-grupy-lubaczowskiej-odprawil-towar-za-500-tys-zlotych-ktorego-nie-bylo/
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,139823,16365443,Cudowna_przemiana_papierosow_w_cegle.html#MT
FAKTY I MITY o Korczowej ,,Rodzina po przejściach'' Pokrewieństwo z hierarchą kościelnym stanowi na Podkarpaciu niemalże gwarancję nietykalności. Funkcjonariusz o pseudonimie „Wąski” z Oddziału Celnego w Korczowej jest prywatnie rodzonym bratem arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity lwowskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ukrainy, niegdyś drugiego obok Stanisława Dziwisza osobistego sekretarza papieża Jana Pawła II. Po śmierci patrona sekretarz Mokrzycki jeszcze przez 2 lata sprawował te same obowiązki u Benedykta XVI, a następnie otrzymał posadę we Lwowie, bo w Polsce nie było akurat vacatów godnych tak znakomitej osobistości. Na tym samym przejściu granicznym co „Wąski” pracuje także „Ruda” – żona innego z braci arcybiskupa (policjanta), czyli szwagierka „Wąskiego”. Cóż takiego uczynił brat ekscelencji, że zajrzeliśmy mu aż tak głęboko do życiorysu? – W nocy z 23 na 24 stycznia 2012 r. potwierdził dokument wywozowy na towar o wartości ponad pół miliona złotych (170 par drzwi i kilkanaście beczek z olejem), którego fizycznie… na granicy nie było. Naraził Skarb Państwa na stratę około 100 tys. zł z tytułu niepobranego podatku VAT. W ostatniej chwili dokonano powtórnej kontroli i ukraiński przewoźnik został zatrzymany. Żeby nie zrobić przykrości wszechmogącemu na Podkarpaciu arcybiskupowi, sprawa zaczyna być zamiatana pod dywan – zaalarmował nas czytelnik „FiM” z Izby Celnej w Przemyślu. Przed dwoma laty dokładnie opisaliśmy „ułatwienia” stwarzane ekipom przemytników na polsko-ukraińskim przejściu w Korczowej. Ujawniliśmy m.in. nazwiska oraz numery służbowe Ukraińców, którym musieliśmy wręczyć łapówkę oraz wskazaliśmy Polaków zamieszanych w szemrane interesy (por. „Mafia celna” – „FiM” 10/2010). Skandalem zainteresowały się odpowiednie służby, niektórych ludzi przeniesiono i proceder jakby wygasł. Okazało się, że wymyślono nowy… Wiosną 2011 r. rzeszowska policja otrzymała zgłoszenie o testowaniu w Korczowej wyłudzeń podatku VAT poprzez wywóz za granicę „powietrza” zamiast wskazanego w fakturach towaru. – Chodziło o pozorowany obrót handlowy, żeby odzyskać 23 proc. podatku. Faktycznie odsprzedawano go w Polsce, a na Ukrainę jechały tylko papiery – tłumaczy policjant. W potwierdzaniu dokumentacji wywozowej specjalizować się mieli celnicy zaliczani do tzw. grupy lubaczowskiej, uznawanej oficjalnie za wytwór wyobraźni. Znawcy przedmiotu wskazują jednak na konkretne powiązania oraz metody omijania monitoringu i systemu losowań na poszczególne stanowiska podczas zmian, co pozwala ustawić zaufanego funkcjonariusza tam, gdzie potrzeba. „Wąski” i „Ruda” cieszyli się w tym elitarnym gronie szczególną pozycją, bowiem pokrewieństwo z hierarchą kościelnym będącym jednym z najgorętszych orędowników Radia Maryja jest na Podkarpaciu niemalże immunitetem. „Ruda” pobiła onegdaj rekord Korczowej legendarnym wyczynem potwierdzenia wywozu jednym TIR-em towarów ważących prawie 90 ton, za co oczywiście włos jej z głowy nie spadł. Abstrahując od nieformalnych przynależności i prywatnych koligacji, zapytaliśmy dyrekcję Izby Celnej w Przemyślu o ten nadzwyczajny styczniowy przypadek. Potwierdzono nam, że faktycznie w Korczowej miała miejsce „próba wprowadzenia organu celnego w błąd przez przewoźnika ukraińskiego na kierunku wywozowym”, bowiem pewien kierowca posługiwał się dla zmylenia przeciwnika podwójnymi dowodami i tablicami rejestracyjnymi oraz „wykorzystał sfałszowane dokumenty rejestracyjne, które określały nieprawidłową masę własną samochodu, co miało spowodować uniknięcie rewizji celnej towaru”. 21 lutego Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie zakomunikowała o wspólnym z pracownikami tamtejszego Urzędu Kontroli Skarbowej „rozbiciu grupy przestępczej, uzyskującej nienależne korzyści związane z rozliczaniem podatku VAT”. Kwota fikcyjnego obrotu wynosiła co najmniej 70 mln zł, a niezapłaconego podatku – około 16 mln zł. Zatrzymani (jedenastu mieszkańców Podkarpacia, jeden z województwa małopolskiego i obywatel Ukrainy) usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej; grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności i grzywna. Prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze w postaci policyjnych dozorów i poręczeń majątkowych. A co spotkało pana „Wąskiego”? Nic szczególnego, zważywszy na fakt, że został w zasadzie złapany na gorącym uczynku. „Wobec funkcjonariusza dokonującego odprawy pierwotnej towaru prowadzone jest obecnie postępowanie wyjaśniające na poziomie Urzędu Celnego w Przemyślu pod kątem poprawności dokonania odprawy celnej. Podjęte zostały usprawniające rozwiązania organizacyjne i techniczne celem zapobieżenia ewentualnym innym tego typu próbom wyłudzenia zwrotu podatku VAT” – zapewnia Izba. ANNA TARCZYŃSKA http://celnicy.pl/showthread.p…..post102675
na dzień dzisiejszy "Wąski" pracuje w jednostce podległej Starostwu - Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Lubaczowie.
pomimo, że sprawa do dzisiaj nie jest wyjaśniona a przecież przy przyjęciu podpisał oświadczenie o niekaralności.
jaka tam mafia zwykli złodzieje ,dzieci byłych dygnitarzy partyjnych,którzy nic nie umieją robić
Taaaa.... dygnitarzy powiadasz. Ciekawe czy komuś zależy na tym, żeby rozbić tą klikę? Ci ludzie zgromadzili takie majątki, że w pale się nie mieści, w każdym normalnym kraju Urząd Skarbowy zapytał by się o stosunek zarobków do wydatków i było by po problemie, w normalnym państwie ta hołota siedziała by w areszcie a majątek byłby zabezpieczony na poczet przyszłych kar. Mogę się założyć, że gówno im zrobią, nikt nie ma interesu w tym, żeby zaczepiać jaśnie państwa.
http://supernowosci24.pl/czlonek-grupy-lubaczowskiej-odprawil-towar-za-500-tys-zlotych-ktorego-nie-bylo/
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,139823,16365443,Cudowna_przemiana_papierosow_w_cegle.html#MT
FAKTY I MITY o Korczowej ,,Rodzina po przejściach'' Pokrewieństwo z hierarchą kościelnym stanowi na Podkarpaciu niemalże gwarancję nietykalności. Funkcjonariusz o pseudonimie „Wąski” z Oddziału Celnego w Korczowej jest prywatnie rodzonym bratem arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity lwowskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ukrainy, niegdyś drugiego obok Stanisława Dziwisza osobistego sekretarza papieża Jana Pawła II. Po śmierci patrona sekretarz Mokrzycki jeszcze przez 2 lata sprawował te same obowiązki u Benedykta XVI, a następnie otrzymał posadę we Lwowie, bo w Polsce nie było akurat vacatów godnych tak znakomitej osobistości. Na tym samym przejściu granicznym co „Wąski” pracuje także „Ruda” – żona innego z braci arcybiskupa (policjanta), czyli szwagierka „Wąskiego”. Cóż takiego uczynił brat ekscelencji, że zajrzeliśmy mu aż tak głęboko do życiorysu? – W nocy z 23 na 24 stycznia 2012 r. potwierdził dokument wywozowy na towar o wartości ponad pół miliona złotych (170 par drzwi i kilkanaście beczek z olejem), którego fizycznie… na granicy nie było. Naraził Skarb Państwa na stratę około 100 tys. zł z tytułu niepobranego podatku VAT. W ostatniej chwili dokonano powtórnej kontroli i ukraiński przewoźnik został zatrzymany. Żeby nie zrobić przykrości wszechmogącemu na Podkarpaciu arcybiskupowi, sprawa zaczyna być zamiatana pod dywan – zaalarmował nas czytelnik „FiM” z Izby Celnej w Przemyślu. Przed dwoma laty dokładnie opisaliśmy „ułatwienia” stwarzane ekipom przemytników na polsko-ukraińskim przejściu w Korczowej. Ujawniliśmy m.in. nazwiska oraz numery służbowe Ukraińców, którym musieliśmy wręczyć łapówkę oraz wskazaliśmy Polaków zamieszanych w szemrane interesy (por. „Mafia celna” – „FiM” 10/2010). Skandalem zainteresowały się odpowiednie służby, niektórych ludzi przeniesiono i proceder jakby wygasł. Okazało się, że wymyślono nowy… Wiosną 2011 r. rzeszowska policja otrzymała zgłoszenie o testowaniu w Korczowej wyłudzeń podatku VAT poprzez wywóz za granicę „powietrza” zamiast wskazanego w fakturach towaru. – Chodziło o pozorowany obrót handlowy, żeby odzyskać 23 proc. podatku. Faktycznie odsprzedawano go w Polsce, a na Ukrainę jechały tylko papiery – tłumaczy policjant. W potwierdzaniu dokumentacji wywozowej specjalizować się mieli celnicy zaliczani do tzw. grupy lubaczowskiej, uznawanej oficjalnie za wytwór wyobraźni. Znawcy przedmiotu wskazują jednak na konkretne powiązania oraz metody omijania monitoringu i systemu losowań na poszczególne stanowiska podczas zmian, co pozwala ustawić zaufanego funkcjonariusza tam, gdzie potrzeba. „Wąski” i „Ruda” cieszyli się w tym elitarnym gronie szczególną pozycją, bowiem pokrewieństwo z hierarchą kościelnym będącym jednym z najgorętszych orędowników Radia Maryja jest na Podkarpaciu niemalże immunitetem. „Ruda” pobiła onegdaj rekord Korczowej legendarnym wyczynem potwierdzenia wywozu jednym TIR-em towarów ważących prawie 90 ton, za co oczywiście włos jej z głowy nie spadł. Abstrahując od nieformalnych przynależności i prywatnych koligacji, zapytaliśmy dyrekcję Izby Celnej w Przemyślu o ten nadzwyczajny styczniowy przypadek. Potwierdzono nam, że faktycznie w Korczowej miała miejsce „próba wprowadzenia organu celnego w błąd przez przewoźnika ukraińskiego na kierunku wywozowym”, bowiem pewien kierowca posługiwał się dla zmylenia przeciwnika podwójnymi dowodami i tablicami rejestracyjnymi oraz „wykorzystał sfałszowane dokumenty rejestracyjne, które określały nieprawidłową masę własną samochodu, co miało spowodować uniknięcie rewizji celnej towaru”. 21 lutego Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie zakomunikowała o wspólnym z pracownikami tamtejszego Urzędu Kontroli Skarbowej „rozbiciu grupy przestępczej, uzyskującej nienależne korzyści związane z rozliczaniem podatku VAT”. Kwota fikcyjnego obrotu wynosiła co najmniej 70 mln zł, a niezapłaconego podatku – około 16 mln zł. Zatrzymani (jedenastu mieszkańców Podkarpacia, jeden z województwa małopolskiego i obywatel Ukrainy) usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej; grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności i grzywna. Prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze w postaci policyjnych dozorów i poręczeń majątkowych. A co spotkało pana „Wąskiego”? Nic szczególnego, zważywszy na fakt, że został w zasadzie złapany na gorącym uczynku. „Wobec funkcjonariusza dokonującego odprawy pierwotnej towaru prowadzone jest obecnie postępowanie wyjaśniające na poziomie Urzędu Celnego w Przemyślu pod kątem poprawności dokonania odprawy celnej. Podjęte zostały usprawniające rozwiązania organizacyjne i techniczne celem zapobieżenia ewentualnym innym tego typu próbom wyłudzenia zwrotu podatku VAT” – zapewnia Izba. ANNA TARCZYŃSKA http://celnicy.pl/showthread.p…..post102675