Reklama

Czy to szkoła będzie walczyć o ucznia?


O pierwszych ważnych wyborach młodych związanych z edukacją i dalszą ścieżką kształcenia oraz ofercie szkół średnich rozmawiamy z dyrektorem przemyskiej delegatury Podkarpackiego Kuratorium Oświaty Tomaszem Dziumakiem.


W ostatnich latach sporo się mówi o tym, że uczniowie kończący edukację w szkołach podstawowych z coraz większym rozmysłem wybierają szkoły średnie, myśląc perspektywicznie. Do tej pory numerem jeden były w Przemyślu licea i to właśnie w nich toczyły się najbardziej zacięte rywalizacje o miejsca. Ten trend najwidoczniej się nie zmienia?

– W Przemyślu nadal ogromna część uczniów w pierwszej kolejności bierze pod uwagę liceum, wybierając swoją dalszą ścieżkę kształcenia. Widać to po liczbie składanych wniosków i wskazań z pierwszej preferencji, co może mieć różne przyczyny. Jeśli chodzi o szkoły techniczne w Przemyślu, oferta z roku na rok się kurczy i zmniejsza się katalog kierunków, w których młodzież może wybierać. Patrząc na tę pochodzącą ze szkół w innych powiatach, choćby jarosławskim czy leżajskim, można zauważyć, że placówki, które mają szeroką ofertę kierunków kształcenia i jednocześnie bardzo rozwiniętą bazę dydaktyczną, szczególnie jeśli chodzi o warsztaty czy laboratoria, w tej konkurencji wygrywają.

Reklama

A co ze szkołami branżowymi, czyli tzw. zawodowymi?  W ostatnich latach resort edukacji mocno promował szkolnictwo zawodowe, w tym właśnie szkoły branżowe I stopnia, bo te dają konkretny fach w ręku, a dobrych fachowców na rynku brakuje... Tymczasem liczby pokazują, że chętnych wciąż jest do nich najmniej.

– Trzeba chyba trochę czasu, by odbudować pozycję tego typu kształcenia. Na razie jednak widać, że młodzież chętniej kieruje się do techników niż do szkół branżowych I stopnia, choć po ukończeniu tych drugich można przecież kontynuować naukę w szkołach II stopnia. Patrząc na dane przemyskie, widać, że do szkół branżowych często idzie młodzież, która osiągała niskie wyniki kształcenia w szkole podstawowej, a takie nie predysponują do nauki w szkołach kończących się maturą.

Reklama

Trzy lata temu o miejsca w szkołach średnich ubiegał się podwójny rocznik i mieliśmy okazję obserwować ostrą walkę na punkty decydujące o przyjęciu. Czy w związku z tym teraz, kiedy nie mamy podwójnego rocznika, dostać się do wymarzonej placówki będzie łatwiej?

– Wszystko uzależnione jest od tego, ile miejsc dany organ prowadzący zabezpieczył w poszczególnych typach szkół. I na ile są one dopasowane do liczby uczniów w populacji. Są gminy, które kierują się taką filozofią, że tworzą bardzo szeroką ofertę, tak aby młodzież mogła swobodnie[paywall] dokonywać wyboru, co oznacza że nie tworzą też limitów, jeśli chodzi o liczbę uczniów w danej klasie. Po zakończeniu naboru decydują natomiast, czy dany kierunek zostanie uruchomiony. Są też i takie gminy, które ściśle określają liczbę oddziałów na danym kierunku i zakładają maksymalną liczbę uczniów w nich. Wtedy faktycznie może się okazać, że rekrutacja dla konkretnych osób może być trudniejsza, bo są rygorystyczne limity. Tak jest m.in. w Gminie Miejskiej Przemyśl.

Reklama

Czy biorąc pod uwagę demografię i spadającą z roku na rok liczbę uczniów w szkołach, doczekamy takiego momentu, że to nie uczniowie będą walczyć o miejsce w placówkach, a raczej one siłą mocą zachęcać do wybrania ich oferty?

– Uważam, że już doczekaliśmy się takiej sytuacji. Niż demograficzny już w szkołach jest. Dlatego zaczynają one o każdego ucznia rywalizować i te, które mogą zaproponować ciekawszą, przyszłościową ofertę kształcenia i lepszą bazę dydaktyczną, jak i perspektywy zatrudnienia po ukończeniu, zaczynają na rynku edukacyjnym wygrywać.

Reklama

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/06/2025 19:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości