Wśród pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji sp. z o.o. w Przemyślu pojawiły się pogłoski, że władze miasta chcą oddać do sądu... własną spółkę za nieregularne płacenie odsetek za dzierżawę siedmiu autobusów.
Sytuacja MZK była, jest i będzie bardzo trudna, bo od wielu miesięcy nie zostały wdrożone żadne rozwiązania systemowe, a podejmowane działania przez właściciela, czyli władze miasta Przemyśla, są tylko i wyłącznie doraźne. Po pierwszym kwartale br. spółka ponownie ma spore straty tylko z działalności podstawowej, nie mówiąc już o innych – powiedzmy: mniej naglących – zobowiązaniach.
Niedawno związkowcy z MZK poprosili o zwołanie w trybie pilnym Komisji Gospodarki Miejskiej Rady Miejskiej w Przemyślu. Takowa się odbyła, ale bez udziału najważniejszych osób w mieście.
– Podczas obrad komisji chcieliśmy przedstawić nasze problemy władzom miasta. Tam chcieliśmy także zapytać, czy prawdą jest[paywall], że miasto chce oddać swoja spółkę do sądu. Niestety, nic na ten temat nie wiemy, bo nikt nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Jeden z radnych poinformował, że pytał o to pana prezydenta, który miał stwierdzić, że to nieprawda. Ale głosy, że taki pozew ma się jednak pojawić, dochodziły do nas znacznie wcześniej. Więc nie rozumiemy, dlaczego ktoś nie chce nam powiedzieć jak jest naprawdę – stwierdził przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Miejskim Zakładzie Komunikacji sp. z o.o. w Przemyślu Donald Krzysik.
Jakiś czas temu miasto ogłosiło przetarg na zakup 15 autobusów klasy Maxi, przeznaczonych do komunikacji miejskiej oraz wyposażenie autobusów w system informacji pasażerskiej i monitoringu wizyjnego zarówno nowych autobusów, jak i 25 autobusach już eksploatowanych. Było wiadomo, że służyć one będą miejskiej spółce, czyli MZK sp. z o.o. Część z nich została przekazana na wyłączność zakładowi, część została wydzierżawiona. Opłaty za dzierżawę mają ponoć dotyczyć 7 pojazdów.
– Nie jest tak, że nie spłacamy rat za dzierżawę autobusów. My ją oczywiście spłacamy, ale na miarę swoich możliwości finansowych. Są problemy z terminowością wpłat, bo przecież na pierwszym miejscu są wynagrodzenia dla pracowników, na drugim zakup paliwa. Jeśli tego nie będzie, firma przestanie funkcjonować. Ale od 2019 roku pewna kwota jednak trafiła już do miejskiego budżetu. Jak zawsze w tego typu przypadkach muszą pojawić się odsetki. I o to ponoć kruszone są kopie. Ale powtórzę: to mogą być pogłoski – powiedział D. Krzysik.
Postanowiliśmy więc te – być może – pogłoski czy plotki zweryfikować u źródła. Skierowaliśmy do Biura Prezydenta Miasta UM w Przemyślu trzy pytania. Po pierwsze: w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje (plotki), że władze miasta planują oddać do sądu MZK sp. z o.o. w Przemyślu za notoryczne niepłacenie przez ową spółkę odsetek, wynikających z dzierżawy siedmiu autobusów, niedawno zakupionych i przekazanych przez miasto spółce. Czy to prawda? Po drugie: jeśli nie, jak wygląda regulowanie tych zobowiązań przez spółkę? Czy są to satysfakcjonujące miasto transakcje? Wreszcie po trzecie: jak, zdaniem prezydenta miasta, wygląda obecnie sytuacja MZK sp. z o.o. w Przemyślu? Jest lepiej od czasu protestów, bez zmian czy gorzej?
Pytania wysłaliśmy 8 czerwca br. Owszem, mogą dla jednych wydawać się problemowe, ale z pewnością nie są ani skomplikowane, ani wymagające. Mijały dni, ale z Biura Prezydenta Miasta odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Cóż, tradycji stało się zadość, bo kiedy tylko pojawia się kontrowersja, głowa chowana jest w piasek. Szkoda.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze