Oficjalnie działają od maja zeszłego roku, ale znają się dłużej. Wszyscy są miłośnikami muzyki trance (jeden z najbardziej popularnych gatunków muzyki elektronicznej – przypis).
Krzysiek i Konrad to producenci muzyczni, którzy mają na koncie spore sukcesy, Justyna i Michał, pochodzący z Łowiec, to z kolei muzyczne rodzeństwo. – Każdy z nas miał w głowie plany, aby wystartować z czymś swoim, z imprezami, eventami, a działając razem, zyskaliśmy dodatkową energię. Bardzo dobrze nam się współpracuje, doskonale się uzupełniamy i rozumiemy. Wspólnie mamy szanse spełnić marzenia o graniu imprez i szerzeniu muzyki trance – mówi zgodnie cały zespół „Back To Trance”[paywall].
Członkowie grupy na co dzień pracują zawodowo, jednak ich wspólnym mianownikiem jest zamiłowanie do muzyki. Wspominają, że kiedyś trance był bardzo popularny, święcił sukcesy, a eventy z tą muzyką w Polsce i na świecie gromadziły miliony osób. Później nastąpiło chwilowe załamanie na rzecz gatunków bardziej komercyjnych, które stały się modne. – My trance zawsze nosiliśmy w swoich sercach i nigdy z niego nie zrezygnowaliśmy, nawet na sekundę. Stąd nasz plan, aby znowu zacząć grać takie imprezy, które w Rzeszowie były swego czasu mocno rozwinięte. Pierwsza impreza to był duży sukces, który nas zaskoczył i dzięki temu nie mieliśmy wątpliwości, że trzeba robić to dalej – mówi Justyna Wojakowska.
Imprez z cyklu „Back To Trance” było do tej pory trzy. Grupa zaprezentowała się również na imprezie zorganizowanej w Poznaniu „We Love Trance Club Edition 23” oraz w Rzeszowie – na 20. edycji „I love trance”.
Największe sukcesy ma na swoim koncie Konrad, który regularnie wydaje swoje utwory w najlepszych wytwórniach na świecie oraz zdobywa bookingi zagraniczne. Do tej pory udało mu się zagrać na imprezach w Holandii, a już we wrześniu będzie miał okazję zagrać na najbardziej imprezowej wyspie świata – Ibizie.
Justyna, zapytana o to, jak kobieta odnajduje się w roli didżejki, odpowiada: – Coraz więcej kobiet staje za konsolą, ale to niewątpliwie głównie męski świat. Nigdy nie miałam parcia na bycie didżejem, jednak nie mogło być inaczej. Od najmłodszych lat muzyka odgrywa ważna rolę w moim życiu. Lata spędzone na obserwowaniu sceny muzyki klubowej, nie tylko tej związanej z trance, ale też z innymi gatunkami, sprawiły, że zapragnęłam podzielić się tym z innymi. Muzyka to szansaprzekazania wielu emocji, które dotąd gdzieś tam we mnie były. Dzięki wsparciu brata i kolegów z projektu doskonale czuję się w roli didżeja – podsumowuje Justyna.
Jakie mają plany na przyszłość? Ciągle pracują nad kolejnymi edycjami, co nie jest prostym zadaniem. Wszystkie pomysły realizują z własnych funduszy, kosztuje ich to dużo pracy, czasu i energii. Znalezienie klubu, który byłby zainteresowany taką muzyką, jak trance, to niełatwa sprawa, ale „Back To Trance” nie poddaje się i wierzy, że uda się rozwinąć projekt i zaskoczyć wiernych fanów sprowadzaniem do Rzeszowa naprawdę wielkich gwiazd tego gatunku muzyki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
kondrat.. padłem..