Reklama

Dieta informacyjna

02/06/2016 07:30

Kiedy wchodzimy do małego sklepu spożywczego i ogarniamy wzrokiem wystawione tam wiktuały, nasuwa się prosty wniosek. Gdybyśmy wszystko to chcieli zjeść, już po krótkim czasie dopadłaby nas niestrawność. Co dopiero mówić tutaj o próbie spożycia ogromu jadła wystawianego do sprzedaży w supermarketach. Po prostu nie da się tego wszystkiego skonsumować. Podobnie jest z informacjami.

Atakowani zewsząd tym, co dzieje się w kraju i na świecie, nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego przetworzyć. Do tego reklamy. Atakują z morza, lądu i powietrza. Leki na kolano, głowę i serce. Kiełbasy, piwa, biustonosze, telefony, banki i ubezpieczenia. Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą! Konsultacja może być konieczna po wysłuchaniu serii reklamowych spotów. Szybkość wypowiadanych słów, aby zmieścić ich jak najwięcej w krótkim czasie jest imponująca. Automat Kałasznikowa przy tym wymięka. Podobnie jak z jedzeniem, nie przyjmiemy tego wszystkiego do głowy, bo się nam mózg zadławi . Porównując to do rozwagi przy jedzeniu, pojawiło się więc pojęcie diety informacyjnej. Umiar w przyjmowaniu informacji płynących do nas z telewizji, radia, sieci czy gazet. Ciekawie zdiagnozował to[paywall] Rafał Panas na swym blogu „Motywacja do”. Przebiegł maraton, był cenionym dziennikarzem. Informacje podawane przez media nazwał 3 x N. Negatywne, niewiarygodne, nieprzydatne. Trudno się z tym nie zgodzić. Wiadomości o katastrofach, wojnach, bezrobociu i przemocy na pewno nie budują poczucia szczęścia. Zapadają w naszą podświadomość i zajmują tam swoje miejsce. Informacje o zamiarach polityków i ich obietnicach rzadko są wiarygodne, zaś większość ogólnej sieczki informacyjnej jest mało przydatna. „Mózg zalewany morzem informacji błyskawicznie się męczy. Nie ma sił na przyswajanie wiedzy, która pomoże nam w pracy, rozwoju osobistym czy w życiu rodzinnym” – pisze Panas na swym blogu. 17 maja minął Światowy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego. Codziennie jest jakiś dzień. Ciągle są jakieś święta, długie weekendy albo czyjeś dni. Dzień Górnika, Nauczyciela, Matki, Ojca, Dziecka, Bez Papierosa, Bez Samochodu. Jest więc i dzień poświęcony społeczeństwu informacyjnemu. Staje się okazją do przedstawiania zagrożeń, jakie niesie ze sobą natłok informacyjny, również z udziałem mediów elektronicznych. Taki sygnał ostrzegawczy jest potrzebny. Do czego może prowadzić obżarstwo, pokazał Marco Ferreri w słynnym obrazie filmowym Wielkie żarcie z 1973 r. W przypadku przejedzenia się informacjami skutki mogą być podobne, aczkolwiek w mniej przyjemnych okolicznościach. Może więc warto dozować dopływ informacji i nie połykać ich wszystkich łapczywie. Niekoniecznie trzeba uprawiać głodówkę informacyjną. Wystarczy odpowiednia dieta. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama