Reklama

Dlaczego tną parkowe drzewa w Jarosławiu?


Wycinka, przycinka, kosmetyka zieleni, a zwłaszcza drzew, w każdym miejscu, większej czy mniejszej miejscowości, wywołuje spore poruszenie i emocje. Nawet, jeśli jest ona konieczna i rozsądna. Nie inaczej było kilka dni temu w Jarosławiu, kiedy mieszkańcy interweniowali podczas prac w Parku Miejskim im. Bohaterów Monte Cassino.


Tym razem wątpliwości zrodziły się w związku z porządkowaniem terenu parku po burzach, które regularnie nawiedzają nasz region, w tym i Jarosław.

– Od dłuższego czasu obserwujemy dewastację Parku Miejskiego imienia Bohaterów Monte Cassino w Jarosławiu. Kto wydaje pozwolenia na wycinkę drzewostanu bez głębszego zastanowienia? 20 maja wycięte zostało kolejne drzewo – dąb szypułkowy, który liczył ponad sto lat. To nieprawda, że uderzył w niego piorun podczas burzy. Owszem, drzewo po tym zdarzeniu ucierpiało, ale oddalone o siedem metrów. Kilka razy rozmawialiśmy z władzami miasta, w tym z samym burmistrzem, o tych działaniach. Jak choćby podczas akcji straży pożarnej, która stanęła na wysokości zadania i przycięła konary tegoż dębu, który ucierpiał w skutek gałęzi spadających z sąsiedniego drzewa. Dąb miał się świetnie, a dzisiaj zniknął z parku

Reklama

– powiedział jeden z mieszkańców Jarosławia.

– Czy w tym mieście jest szansa, aby ktoś naprawdę czuwał i zdroworozsądkowo podejmował decyzję. Panowie z jednej z miejskich spółek uwijali się jak w ukropie, aby nie było świadków cięcia drzewa i na bieżąco rąbali na ćwiartki, pakując je na auto

– dodał.

– Drzewa zagrażały bezpieczeństwu. Nikt nie robi niczego przez wzgląd na własne widzimisię – zapewnił prezes jarosławskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Andrzej Makar. Fot. zbiory własne

Reklama

Wszystko zgodnie z przepisami

Wiadomo, że obecnie jest okres ochronny, podczas którego nie wolno bez zgody i – przede wszystkim – oszacowania, czy w koronach drzew nie są uwite ptasie gniazda, wycinać jakichkolwiek drzew. Takową zgodę (i wiedzę) mieli pracownicy jarosławskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, któremu prezesuje Andrzej Makar.

– Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nikt bez zgody, opinii czy nakazu konserwatora nie ma prawa wycinać drzew w zabytkowym parku. Nawet po nawałnicach, po których powstają szkody. Wszystko jest zgłaszane do konserwatora, dokumentowane fotograficznie i opisowo. W tym wypadku także tak było, więc nie zrobiliśmy niczego niezgodnie z obowiązującymi przepisami

Reklama

– zapewnił.

– A zrobić musieliśmy, bo drzewa zagrażały bezpieczeństwu. Nikt nie robi niczego przez wzgląd na własne widzimisię. Niedawno musieliśmy usunąć kikut wiązu, w którego uderzył piorun. Ostatnio, w opisanym przypadku, musieliśmy interweniować przy dębie, który został uszkodzony przez porywisty wiatr. Drzewo zostało pozbawione połowy korony podczas burzy, druga połowa stwarzała zagrożenie, więc jeszcze wówczas została usunięta przez straż pożarną. Pozostał sam kikut, który musieliśmy usunąć

Reklama

– podsumował.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/05/2025 18:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości