Budowa ścieżek rowerowych to jeden z 21 punktów tzw. oczka Palucha, z którymi burmistrz startował do wyborów. Droga do realizacji tej obietnicy jest jednak długa, kręta i wyboista. Kolejna próba stworzenia choćby planów jarosławskich ścieżek rowerowych spełzła ostatnio na niczym.
Aktywny styl życia to slogan naszych czasów. Nic więc dziwnego, że temat lokalnych ścieżek rowerowych raz po raz pojawia w przestrzeni publicznej, a politycy chętnie budują na tym fundamencie swoje wyborcze programy. Nie inaczej jest w Jarosławiu, gdzie przystępując do walki o reelekcję, W. Paluch obiecał nie tylko owe ścieżki, ale także skatepark, a docelowo nawet rower miejski. Nie wiadomo jednak, kiedy i czy w ogóle uda mu się obietnice zrealizować, bo miasto na razie nie może znaleźć planisty, który je w Jarosławiu zaprojektuje[paywall] .
Pierwsze ruchy w celu stworzenia sieci ścieżek rowerowych ratusz wykonał ponad 4 lata temu. W 2014 powstała koncepcja dotycząca ich przebiegu, która na kolejne etapy realizacji czekała 3 długie lata. Kwestia projektu powinna zostać rozwiązana tak naprawdę w roku 2017. Wtedy to rozpisano przetarg na wykonanie dokumentacji. Wyłoniono nawet wykonawcę i podpisano umowę. Niestety, firma nie wywiązała się ze zobowiązań i zapłaciła karę umowną. W ubiegłym roku wszystkie samorządy miały problem ze znalezieniem wykonawcy jakiegokolwiek zlecenia. Problem dotknął Jarosław także w sprawie ścieżek. Do dwóch pierwszych przetargów na omawiane zadanie nie zgłosił się nikt. W trzecim wybrano oferenta, który swoje usługi wycenił na kwotę o blisko 40 proc. wyższą niż jego poprzednik, który w 2017 przedsięwzięcia nie doprowadził do końca. Niestety i ta firma nie wywiązała się ze zobowiązań i zapłaciła karę umowną. Po blisko 5 latach od stworzenia koncepcji miasto „zyskało” wprawdzie 13 tys. z tytułu kar, ale projektu ścieżek jak nie było, tak nie ma.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze