Jakże często czytam o niewłaściwym potraktowaniu pacjenta lub złej diagnostyce w przemyskim szpitalu na Monte Cassino. Można byłoby mnożyć przykłady nierozpoznanych na czas zagrożeń, złej komunikacji werbalnej, czy emocjonalnej reakcji personelu medycznego na oczekiwania chorego. Faktycznie różnie to bywa na różnych szpitalnych oddziałach, bo i ja też miałem różne sytuacje, które budziły moje wątpliwości, a niejednokrotnie sprzeciw, ale daleki byłbym od budowania tylko negatywnej narracji w tym zakresie.
Ostatnio przeleżałem kilka tygodni na oddziale neurologii z pododdziałem udarowym i muszę powiedzieć, że mój odbiór funkcjonowania tego oddziału jest zgoła inny niż liczne negatywne komentarze na portalach społecznościowych czy w artykułach, jak chociażby w poczytnym tygodniku, jakim jest „Życie Podkarpackie”. Lekarze pochylili się nad moim niestandardowym zespołem chorobowym, zespół pielęgniarsko-opiekuńczy troskliwie wykonywał swoje obowiązki, których jest sporo przy leżącej osobie, a rehabilitant Patryk dzielnie walczył, aby postawić mnie do pionu. Również personel z działu higieniczno-żywieniowego zasługiwał na wyróżnienie. Oddział neurologiczny to według mnie najtrudniejszy do „obsługi” szpitalny oddział, gdzie koordynacja działań lekarsko-rehabilitacyjno- pielęgniarskich ma kluczowe znaczenie w indywidualnym procesie leczenia pacjenta. W moim przypadku to zadziałało i przełożyło się na powolną poprawę mojego stanu. Komplikacje pojawiły się na innym oddziale, ale to personel medyczny oddziału neurologicznego dokładał starań, aby zaradzić problemowi. Niejednokrotnie pojawiają się tam skomplikowane przypadki, gdzie trafność decyzji, tempo i precyzja wykonania czynności medycznych decydują o życiu człowieka i jego dalszych postępach w odzyskiwaniu sprawności.
Ale ważny jest też emocjonalny stosunek w kontakcie z chorym, życzliwość, empatia, a nawet decentracja – ja przynajmniej tego doświadczałem. Oczywiście, że chciałoby się jeszcze więcej odebrać tej życzliwości i zrozumienia problemów chorego, bo przecież ten stosunek do pacjenta ma ogromną siłę przekazu i potrafi uskrzydlić, ale też potrafi zdołować. Zawód pomocowy, a takim są niemal wszystkie kierunki medyczne, niesie z sobą potężny potencjał oddziaływania na chorego, na jego psychikę, na jego wolę walki z chorobą. Kompetencje medyków muszą iść w parze z cechami osobowości, bo ma to wpływ na interakcję z pacjentem. Ważne jest też otoczenie okołomedyczne, jak chociażby przyjazny, wyciszający i uspokajający emocje pacjenta wystrój sal i korytarza oddziałowego i konieczność wyposażenia wszystkich sal udarowych w kilkufunkcyjne elektrycznie sterowane łóżka oraz materace przeciwodleżynowe typu kieszeniowego, tak aby poprawić komfort, a jednocześnie zmniejszyć ryzyko powikłań wynikających z długiego leżenia. Tu również lista oczekiwań jest znacznie dłuższa, bo przecież „od przybytku głowa nie boli” ale „nie od razu Kraków zbudowano” Najlepiej byłoby jednak unikać szpitali i tego wszystkim życzę.
Mirosław Bar
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze