Pewnie wypada napisać kilka słów o największym wydarzeniu ostatnich dni, czyli kilkugodzinnym pobycie w naszym kraju 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, będącym przystankiem do znacznie poważniejszej dla niego wizyty na szczycie G20 w Hamburgu.
Miliarder był wszędzie, aż bałem się zaglądnąć do szafy. Z jednego faktu jestem rad. Że Ameryka kocha Polskę! Oby ta kurtuazja przyniosła coś zwykłemu obywatelowi.
Z całą pewnością to nie ta skala, ale podobnie rzecz miała się niedawno z Anną Lewandowską, piękną małżonką napastnika reprezentacji Polski. Gdzie nie spojrzałem, tam Ania. Telewizor – Ania, radio – Ania, internet – Ania, pod poduszką – Ania! Za moment będzie podobnie z brytyjską parą królewską, która odwiedzi Polskę. Niektórzy z zapartym tchem będą śledzić relacje, co synek księżnej Kate zjadł na śniadanie i czy zrobił zdrową kupkę.
„Ciekawie” jest na rynku owocowym. Co roku o tej porze hitami są truskawki i czereśnie. Zachodzę razu pewnego na zieleniak. Proszę kilo jednych, kilo drugich darów natury. Przychodzi do płacenia i... mowę mi odjęło. 25 złotych! Wysupłałem złocisze i drżącym głosem upewniam się, czy pani zważyła mi po kilogramie. – Tak jak pan chciał. Tyle to u nas kosztuje – słyszę odpowiedź. Z miejsca zakołatała mi w głowie myśl, co do cholery się stało w tym roku, że truskawki i czereśnie są o ponad 50 procent droższe niż w zeszłym. Rozumiem chęć zarobienia, rozumiem jeden dzień przymrozków, który mógł mieć wpływ na wzrost i kwitnienie. Ale nie rozumiem zwykłego zdzierstwa, które – niestety – obserwuję od dłuższego czasu. Proszę zatem potem się nie dziwić, że przeciętny Kowalski woli odwiedzić super- czy hipermarket, gdzie kupi to samo (gorszej jakości) dwa razy taniej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
idę do łóżka a tam ANIA,nie jest to takie złe
Moj nowy adres skrzyzowanie ulicy Roberta Lewandowskiego z ul Anny lewandowskiej obok ronda Klary lewandowskiej