Reklama

Dopóki można wierzyć w cud... Pomóżmy Szymkowi!

14/03/2018 17:27

„Mamo, czy dzieci też umierają?” – kiedy pytanie to padło z ust 6-letniego chłopczyka, jego mama, pani Magda, już wiedziała, że jej synek jest świadomy sytuacji. Kiedy dodał „Czy ja też...?”, zabrakło jej tchu. Powstrzymywała łzy, jak mogła, ale się nie udało. Brutalnie dotarło do niej, że sama miłość już nie wystarczy, aby wyleczyć Szymka. Ale wystarczy, by wciąż wierzyć w cud. Pomóżmy jej wciąż wierzyć!

Takie pytania nigdy nie powinny padać z ust tak młodego człowieka. A jednak... – Jestem mamą, która kocha swoje dziecko nad życie i która zrobi wszystko, by nie umierało. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go stracić i nie wyobrażam sobie, że któregoś dnia miałabym się z nim żegnać. Wiem, proszę o wiele... Proszę o pomoc, aby powstrzymać śmierć, która chce odebrać mi dziecko – powiedziała pani Magda.

Nadzieja szybko zgasła

Był czerwiec 2017 r. Mama z 6-letnim Szymkiem trafiła na oddział onkologii. – Wszystko zaczęło się wcześniej, od bólu w okolicy serduszka. Szymek skarżył się na kłucie. Któregoś dnia odebrałam telefon z przedszkola, że Szymon zanosi się płaczem. Po wizycie w przychodni i natychmiastowym skierowaniu na badania trafił do szpitala. Trzymałam na rękach mojego synka i ściskałam tak mocno, jakby za chwilę ktoś miał mi go zabrać na zawsze. To tam tak naprawdę dotarło do mnie, że moje dziecko umiera. Lekarze zabierali go z jednego gabinetu do drugiego. Wreszcie po szeregu badań i USG brzucha pojawiła się jakaś wiadomość. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o raku. To było jednak tylko podejrzenie, dlatego mieliśmy nadzieję, że może guz nie jest złośliwy – opowiada.

Reklama

Niestety, nadzieja bardzo szybko zgasła. Za kilkanaście minut potwierdziło się najgorsze... Guz lewego nadnercza: neuroblastoma IV stopnia, nowotwór złośliwy układu nerwowego. Karetka pogotowia zabrała Szymka na oddział Onkohematologii Dziecięcej w Rzeszowie. Chłopczyk był bardzo przerażony, nie wiedział, co się dzieje. Wtulił się tylko w ramiona mamy i zapytał, dlaczego muszą gdzieś jechać i dlaczego nie mogą po prostu wrócić do domu...

„Mały dorosły”

Tam, w Rzeszowie, pani Magda po raz pierwszy zobaczyła dzieci, którym śmierć zagląda w oczy. Wśród nich jest jej Szymek. – Pierwsze tygodnie na oddziale były koszmarem. Z Szymka uciekło całe życie. Nie chciał z nikim rozmawiać, przestał jeść. Kiedy ktokolwiek wchodził do sali, odwracał się plecami. Po raz pierwszy widziałam taki strach w oczach własnego synka. Znów zabierano go na kolejne badania – USG, tomografia, biopsja guza. Pamiętam, że jeszcze wtedy pytałam lekarza, czy są szanse, że guz okaże się niezłośliwy. Zadając pytanie, miałam jeszcze nadzieję. Słysząc odpowiedź, czułam się tak, jakby ktoś wyrywał mi serce. Niedługo później przyszedł ostateczny wynik biopsji – wspomina pani Magda.

Reklama


fot.ze zbiorów własnych
6-letni Szymon z mamą Magdą.

Im dłużej Szymek jest na oddziale, tym staje się doroślejszy. Mama tłumaczy mu, że brzuszek jest chory i najpierw trzeba go wyleczyć. Rozumie coraz więcej, ale zadaje też coraz więcej pytań. Kiedy przychodzi pielęgniarka, pyta, po co dostaje ten zastrzyk. Kiedy lekarz zakłada wejście centralne do podawania chemii, pyta, dlaczego musi to mieć podłączone. Staje się „małym dorosłym”, chociaż żadne dziecko nie powinno musieć dojrzewać tak wcześnie...

Reklama

– Im dłużej trwa chemioterapia, tym jest trudniej. Chemia wyniszcza komórki nowotworowe, ale też cały organizm mojego Szymka. Wypadają mu włosy, nie chce jeść ani pić. Mimo wszystko uśmiecha się. Nawet kiedy ma podkrążone oczy i buzię bladą jak ściana, na twarzy potrafi pojawić się uśmiech. Jest silny, czasem mam wrażenie, że silniejszy ode mnie... – uważa mama 6-latka.

Potrzeba ogromnych pieniędzy

Guz w brzuszku Szymka jest tak duży i tak niefortunnie umiejscowiony, że dotyka aorty. Przed operacją trzeba było go zmniejszyć za pomocą chemioterapii. Za 6-latkiem już 11 cykli... Po nich planowana jest operacja, megachemia, przeszczep komórek macierzystych i radioterapia. Ostatnim etapem będzie terapia przeciwciałami anty-GD2, która zakłada podawanie nierefundowanego leku Dinutuximab. Tylko dzięki temu Szymek będzie miał szansę, by pokonać raka! Inaczej całe jego cierpienie może pójść na marne. Niestety leczenie kosztuje olbrzymie pieniądze. By je rozpocząć, trzeba zapłacić niemal milion złotych...
„Czy ja też...?” Nie, Szymku! Ty jeszcze masz nadzieję! Sprawmy, aby 6-latek nie zadawał tak dramatycznych pytań. Pomóżmy! Otwórzmy serca!

Na stronie internetowej www.siepomaga.pl trwa zbiórka pieniędzy.


Ratujmy Szymka

Czas goni! Do czerwca br. trzeba zebrać ok. 960 tys. zł. Bez naszej pomocy śmierć przyjdzie po Szymka o wiele za wcześnie... Nie zawiedźmy Go!

Reklama
 
Jak można pomóc Szymkowi?

*Darowizna na rzecz Szymona Zamorskiego – Fundacja „Iskierka”

nr subkonta: ING Bank Śląski; 07 1050 0099 6781 1000 1000 0656

*przekazując 1 procent podatku – KRS 0000248546; cel szczegółowy: „Szymon Zamorski”


MG (opracowanie)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Goodman - niezalogowany 2018-03-14 19:38:56

    YOUTUBE.COM - ŚWIATOWA ORGANIZACJA ZDROWIA - MIĘSO POWODUJE RAKAYOUTUBE.COM - LUDZIE POWINNI O TYM WIEDZIEĆ  - DR MICHAEL GREGERSZOKUJĄCA PRAWDA O PRODUKCJI MIĘSA W POLSCE - DRMEDICUS.PLDIETA ZMIENIA WSZYSTKO. LEKARZ KTÓRY NIE CHCE UKRYWAĆ PRAWDY - WARSZTATDOBREGOSLOWA.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Goodman - niezalogowany 2018-03-14 19:47:14

    NAUKOWCY ODKRYLI KORZEŃ KTÓRY ZABIJA KOMÓRKI RAKA W 48 GODZIN - WIEMY.TO

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Goodman - niezalogowany 2018-03-14 19:54:19

    TO NIE SAM NOWOTWÓR A CHEMIOTERAPIA ZABIJA POŁOWĘ CHORYCH NA RAKA - SEKRETY--ZDROWIA.PLPESTILENCE - CHEMO-THERAPY  - TEKSTOWO.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości