Prawie pięć lat trwały sądowe boje byłego zastępcy dyrektora Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej o przywrócenie do pracy. Zakończyły się pozytywnie, bo od 1 stycznia br. dr Marta Trojanowska została zatrudniona ponownie.
Pod koniec 2011 r., za czasów pełnienia obowiązków dyrektora tej ważnej placówki kulturalnej przez Wojciecha Władyczyna, stanowisko jego pierwszego zastępcy straciła Marta Trojanowska. O zgodę na odwołanie jej z tej funkcji W. Władyczyn wystąpił jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Przyzwolenie na to zarząd województwa podkarpackiego dał już 19 lipca 2011 r. Jako jeden z głównych powodów tej decyzji W. Władyczyn podawał brak uzdolnień swej byłej zastępczyni do kierowania zespołem[paywall]. – Z ogromnym szacunkiem dla wiedzy merytorycznej i dorobku naukowego pani doktor, muszę stwierdzić, że jako wicedyrektor się nie sprawdziła. Poza tym pani doktor nie kryła, że – delikatnie mówiąc – nie odpowiada jej, że pełnię obowiązki dyrektora. Konsekwentnie ignorowała moje polecenia, starała się podważyć mój autorytet – wyjaśnił wówczas W. Władyczyn.
Dr Marta Trojanowska nie chciała wówczas komentować tej sprawy. Stwierdziła tylko, że została odwołana przez osobę do tego nieuprawnioną. Odwołania nie przyjęła, ale zabroniono jej wstępu do muzeum.
Sprawa trafiła do sądu i trwała kilka długich lat. Pojawiły się głosy, że dr M. Trojanowska zażądała przywrócenia do pracy i ponoć potężnego odszkodowania. Prawdą było tylko to pierwsze. Kiedy dyrektorem przemyskiego muzeum został Jan Jarosz, sprawy potoczyły się dość szybko. – Nie widziałem żadnego powodu, aby tę sprawę dalej ciągnąć. Moim zdaniem to było zbyt uwłaczające dla tej osoby. Zdecydowaliśmy się pójść na ugodę, nie chcieliśmy wchodzić w żadne inne układy. Od 1 stycznia tego roku pani Trojanowska jest zatrudniona w muzeum na pół etatu. Bardzo się cieszę z jej powrotu, bo to bardzo dobry fachowiec. Od razu dementuję jakiekolwiek insynuacje czy plotki, że pani Trojanowskiej wypłacone zostało przy okazji wysokie odszkodowanie. Nic takiego nie miało miejsca – stwierdził dyrektor MNZP J. Jarosz.
Dr M. Trojanowska konsekwentnie odmawia komentowania tej sprawy. – Od długiego czasu jestem bardzo związana z przemyskim muzeum. Nie chcę żadnych spraw z tym związanych wywlekać na światło dzienne. Na całe szczęście trudny czas jest już poza mną i z tego się cieszę – podsumowała krótko.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Witam nie daje juz rady wariuje i wyrywam wlosy z glowy mam na glowa rodzine z dwoma dzieicakami ciagle sie kluca ciagle wierca a na dodatek maja psa ktory potrafi calymi dniami byc na balkonie i bez sekundy prxerwy szczeka jest to jork ja na prawde nie daje juz rady i mam momety takie ze boje sie ze zabije tego psa eychodze o 7 rano do pacy szczeka wracam i tez szczeka dodam ze mam 23 lata a czuje sie jak 50letnia osoba ktorej wszystko prxeszkadza ale postawcie sie na moim miejscu obojetnie co robie to jest slysze psa
Wyprowadź się z domu do innego mieszkania. A co to ma wspólnego z artykułem?
Witam nie daje juz rady wariuje i wyrywam wlosy z glowy mam na glowa rodzine z dwoma dzieicakami ciagle sie kluca ciagle wierca a na dodatek maja psa ktory potrafi calymi dniami byc na balkonie i bez sekundy prxerwy szczeka jest to jork ja na prawde nie daje juz rady i mam momety takie ze boje sie ze zabije tego psa eychodze o 7 rano do pacy szczeka wracam i tez szczeka dodam ze mam 23 lata a czuje sie jak 50letnia osoba ktorej wszystko prxeszkadza ale postawcie sie na moim miejscu obojetnie co robie to jest slysze psa
Wyprowadź się z domu do innego mieszkania. A co to ma wspólnego z artykułem?