Reklama

Draka o nagranie. Burmistrz oskarża radnych, radni burmistrza

13/03/2020 12:30

Zaiskrzyło na linii burmistrz – radni PiS. I pewnie nie byłoby w tym nic dla jarosławskiej sceny samorządowej niezwykłego, gdyby areną konfrontacji nie był sekretariat burmistrza, a sprawa nie zakończyła się zapowiedzią sądowego procesu o zniesławienie.

By dobrze zrozumieć całą sytuację, trzeba się cofnąć do 24 lutego i ostatniej sesji rady miasta. Wówczas to bohaterowie tej opowieści, radni Mariusz Walter i Piotr Kozak, dopytywali o niuanse dotyczące zakupu mobilnego stanowiska promocyjnego, które pełni obecnie funkcję punktu informacyjnego na dworcu PKP. Radni dopytywali, burmistrz odpowiadał. Zgodnie z jarosławskim standardem radni PiS nie do końca ukontentowani byli jakością odpowiedzi, burmistrz zaś przekonany był, że udziela informacji wyczerpujących, a przede wszystkim klarownie dowodzących, że w tej kwestii przyczepić się nie ma do czego[paywall].

Wobec faktu, że gromadzenie danych i dokumentów nie przyniosło satysfakcjonujących rezultatów, sprawę postanowili skonsultować jeszcze z burmistrzem W. Paluchem. Ten ich przyjął, zamienił kila zdań, po czym wszyscy rozeszli się do swoich spraw. Po pewnym czasie radni jednak do gabinetu burmistrza wrócili wyposażeni w pewne nagranie, które stało się kością niezgody.

Burmistrz jak w czasach słusznie minionych

Sytuację na swoim profilu facebookowym opisał W. Paluch. – Wczoraj po południu, tuż przed końcem pracy, kiedy czekało mnie jeszcze pilne podpisanie sterty dokumentów w przededniu wyjazdu w delegację, odwiedzili mnie niespodziewanie dwaj radni, którzy chcieli koniecznie i natychmiast wyjaśnić pewną sprawę – relacjonował 5 marca gospodarz miasta, dodając, że co mógł, na szybko wyjaśnił. – Wychodząc z sekretariatu, oświadczyli, że nagrali, nie informując mnie o tym, naszą wcześniejszą rozmowę – uzupełnia. Dalej burmistrz wyraził oburzenie z powodu dokonania nagrania, oceniając to działanie jako właściwe dla epoki słusznie minionej. Oburzenie to zmaterializowało się natomiast w dwóch pismach skierowanych do radnych P. Kozaka i M. Waltera, w których, językiem oczywiście urzędowym, dopytywał, jakim prawem go nagrano.

Reklama
Tyle że w ich wersji bynajmniej nie było to nagranie rozmowy, która odbyli przed chwilą, a zapis przebiegu sesji rady miasta. Po odnalezieniu stosownego fragmentu postanowili dojść swoich racji i słowa z 24 lutego skonfrontować z tymi, które burmistrz wypowiedział kilka chwil wcześniej. Według nich włodarz miasta wydarzenia te mylnie zinterpretował. Zarówno P. Kozakowi jak i M. Walterowi komentarze burmistrza zamieszczone na portalu społecznościowym nie były w smak. Radny Kozak zadeklarował na swoim profilu, że sprawa zakończy się w sądzie procesem o zniesławienie. Radny M. Walter rozważa dopiero swoje opcje, ale zapewnia, że oskarżeń burmistrza nie pozostawi bez reakcji.

Kolejny odcień lokalnego kolorytu

W Paluch zapewnia, że słowo „nagranie z sesji” w kontekście opisanej tu sytuacji nie padło, a okoliczności pozwalały mu nabrać przekonania, że nagrano go potajemnie. – Jestem daleki od chęci zniesławiania kogokolwiek. Jednak nagrywanie drugiej osoby, bez powiadomienia jej o tym, nawet w sytuacjach służbowych, nie jest bynajmniej praktyką uznawaną za powszechnie dopuszczalną – podsumowuje burmistrz. – Sądzę, że nie tylko mnie metody niejawnego nagrywania źle się kojarzą – dodaje. Jaki będzie finał tej opowieści, trudno zgadywać. Kilka mocnych deklaracji padło, ale warto nadmienić, że podobne już w przestrzeni publicznej z ust jarosławskich samorządowców padały. Nie zawsze kończyło się to procesami. Jakkolwiek będzie tym razem, już dziś pewne jest to, że tutejszy koloryt polityczny za sprawą radnych i burmistrza zyskał kolejną barwę.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama