Literacki debiut młodej autorki z Olszan w gminie Krasiczyn w postaci książki „London fairytales” zbiera pozytywne opinie w sieci, olśniewając lekkością i zaskakując nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Magdalena Kostka bez wątpienia potrafi utrzymać uwagę Czytelnika. W rozmowie z nami zdradziła, ile przemyskich odniesień znajdziemy w londyńskiej scenerii, stanowiącej tło dla zgrabnie nakreślonych historii i skąd czerpie pomysły na pisanie.
Jest Pani jedną z najbardziej tajemniczych autorek. O tym, że za powieścią „London fairytales” stoi dziewczyna z naszych terenów dowiedzieliśmy się zupełnie przez przypadek. Kim jest Magdalena Kostka i czym zajmuje się prywatnie?
– Mam 25 lat i obecnie studiuję dietetykę na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Pochodzę z Olszan i jestem absolwentką I Liceum Ogólnokształcącego w Przemyślu.
Skąd u Pani zamiłowanie do pisania?
– Pisanie i wymyślanie historii to coś, co lubiłam robić od najmłodszych lat. Kiedy czytałam jakąś książkę i polubiłam jej bohaterów, często wymyślałam swoje własne zakończenia. W czasie studiów eksperymentowałam tak przez rok, aż w końcu postanowiłam pójść za ciosem i spróbować czegoś więcej. Stworzyć własnych bohaterów i własne uniwersum. To wydawało mi się trudniejsze niż operowanie na postaciach i świecie, które już zostały przez kogoś wymyślone. To pisanie spodobało mi się na tyle, że zaczęłam bardzo nieśmiało myśleć o wydawaniu. A jeśli już wydawać, to coś własnego. I tak dojrzałam do napisania książki. Zaczęłam ją tworzyć 3 lata temu. Po napisaniu około 60 procent porzuciłam ten pomysł na jakieś półtora roku. Potem do niego wróciłam. W sumie książka powstawała więc jakiś 6 – 7 miesięcy.
Debiut książkowy, całkiem udany, za Panią. Skąd pomysł, by osadzić historie głównych bohaterek za granicą? Ma Pani na koncie doświadczenia związane z emigracją?
– Biorąc pod uwagę wydarzenia, jakie opisuję w książce, potrzebowałam miasta, które wydaje mi się duże i różnorodne. Londyn wydawał się idealny. Osobiście nigdy w nim nie byłam, ale mam do niego wielki sentyment i bardzo chciałabym go odwiedzić. Opisując pewne zdarzenia, bazowałam na Google Maps i sprawdzałam wiele szczegółów w sieci. Choć pojawiają się też na kartach książki kompletnie wymyślone miejsca.
Dwie główne bohaterki książki to młode kobiety, stojące u progu ważnych życiowych decyzji. Nie znają się, a ich losy nigdy ze sobą się nie łączą. Natomiast to, co je łączy, to sentyment do aktorstwa, teatru, sztuki... Skąd ten element w Pani książce[paywall]?
– Sama nie mam na koncie doświadczenia aktorskiego, ale przez wiele lat tańczyłam w zespole Foksal w Centrum Kulturalnym, więc scena jest mi bliska. Dlatego opisując teatr rodziców Scarlett – jednej z bohaterek, oczyma wyobraźni widziałam Centrum Kulturalne. Zresztą nie jest to jedyny taki zabieg, kiedy – pisząc o rzeczach dziejących się w Londynie – odnosiłam się do miejsc znanych mi z Przemyśla. Na przykład kawiarnia, która pojawia się w książce, to nawiązanie do znanego wszystkim przemyślanom „Selfiera”, a opisując ławkę nad Tamizą, widziałam tak naprawdę tę na przemyskim Wybrzeżu. Jako że kocham kino, ta fascynacja musiała się jakoś ujawnić w mojej książce.
„London fairytales” to powieść obyczajowa, której motywem przewodnim są uczucia. Niemałym zaskoczeniem dla czytelnika jest pojawienie się w niej wątków kryminalnych...
– Osobiście bardzo lubię kryminały – głównie skandynawskie, zwłaszcza norweskie. Myśląc nad własną książką, wyobrażałam sobie, że będzie to właśnie kryminał. Nie byłam jednak na niego gotowa, ale wątek kryminalny udało mi się wpleść do powieści.
Ma Pani zapewne swoich ulubionych autorów...
– Mam ogromy sentyment do J.K. Rowling i serii „Harry Potter” oraz „Władcy Pierścieni”. Zaczytywałam się w nich jako dziecko. Dziś pozycją numer jeden na moim regale są książki norweskiego autora kryminałów Jo Nesbø. Lubię też powieści amerykańskiej autorski Leigh Bardugo.
Czym jeszcze zaskoczy nas Magdalena Kostka? Czy w Pani szufladzie jest już pomysł na kolejną książkę?
– Tak, są już teksty, które czekają na to, by ujawnić się światu. Chciałabym pójść w kierunku kryminału. Myślę, że już jestem gotowa na taki krok. Oczywiście nie chcę też porzucać wątków romantycznych czy obyczajowych, bo myślę, że stanowią one dobry filar różnych historii. Mogę zdradzić, że kolejna moja książka będzie inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i że z pewnymi bohaterami „London fairytales” jeszcze się spotkamy.
Dziękuję za rozmowę.

UWAGA, KONKURS!
Dla naszych czytelników mamy 3 powieści Magdaleny Kostki „London fairytales”. By je wygrać, wystarczy zadzwonić do naszej redakcji w piątek, 7 marca, o g. 13. Zapraszamy!
Spotkanie autorskie
W czwartek, 27 lutego br., odbyło się spotkanie autorskie z Magdaleną Kostką w Gminnej Bibliotece Publicznej w Krasiczynie. Poprowadziła je Magdalena Błachut, dyrektor wspomnianej placówki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze