Wstydliwa porażka u siebie z Padwą nie była dziełem przypadku, strata punktu w Chrzanowie również. Nic nie pozostało z Twierdzy Przemyśl. Nic nie pozostało z zespołu z ambicjami walki o najwyższe lokaty w tej lidze. Fatalny występ przeciwko KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (7 listopada br.), którego konsekwencją była druga z rzędu porażka na własnym parkiecie, pokazał jednoznacznie, że – absolutnie na własne życzenie – I-ligowy zespół ORLEN Upstream SRS Przemyśl dołączył do przeciętniaków w tej lidze, którzy bić się będą o miejsce w środku tabeli.
Do hali POSiR zawitała mocna ekipa. Ekipa, która przede wszystkim wiedziała, po co wychodzi na parkiet. Od początku pełna werwy, pasji, ambicji, konsekwencji i woli walki. Realizacja założeń była daleka od ideału, ale kiedy za rywala ma się drużynę kompletnie pogubioną, mającą problem z prawidłową interpretacją celu rozgrywania przez siebie spotkania, bardzo łatwo zatuszować niedostatki. Patrząc na przemyską ekipę w sobotnie popołudnie nie można było oprzeć się wrażeniu, że odniesienie zwycięstwa nie do końca ich interesowało[paywall].
Gospodarze rozegrali dramatyczne zawody. Zawiedli na całej linii. I gdyby nie znakomita postawa w bramce młodego Adama Iwasieczki, który dwoił się i troił, ale partnerzy nie potrafili uszanować jego kapitalnych interwencji i robili wszystko, aby nie został bohaterem tego spotkania (na co zdecydowanie zasłużył), sprawa zamknięcia tego pojedynku rozstrzygnęłaby się o wiele szybciej niż na 5 minut przed finałem.
W zespole gości można było zobaczyć jedną z legend polskiej piłki ręcznej – 39-letniego Grzegorza Tkaczyka, który po czterech latach rozbratu z wielkim handballem postanowił wznowić karierę w I-ligowym KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. To 159-krotny reprezentant Polski, który w narodowych barwach zdobył 549 bramek. Był wicemistrzem świata w 2007 r., uczestnikiem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 r., triumfatorem Ligi Mistrzów w barwach Vive Targów Kielce w 2016 r. Sukcesów można wymienić jeszcze wiele. Przyjemnie było popatrzeć na taką gwiazdę, ale mówiąc szczerze, popularny „Młody” wcale ekipie prowadzonej przez Tomasza Radowieckiego nie był potrzebny. Spokojnie poradziliby sobie bez niego.
Przedziwne było wyjściowe ustawienie przemyskiego zespołu. Inauguracja z niedoświadczonym Kamilem Guzdkiem na środku rozegrania z taką ekipę była decyzją nie tylko ryzykowną, co straceńczą. Co prawda po prostych błędach gości, miejscowi na początku objęli prowadzenie 2:0, ale karta odwróciła się błyskawicznie i przy braku jakiejkolwiek koncepcji prowadzenia ataku pozycyjnego, przyjezdni już w 11. min wygrywali 3:7. Przemyślanie z własnej, nieprzymuszonej woli, ustawili się i skazali na ekipę goniącą. To było samobójstwo. I tak sobie w I połowie gonili, gonili i gonili, ale nie dogonili. Nie mogli tego uczynić, bo kiedy mieli na to szansę, mylili się setnie. Większość zawodników była nieobecna na parkiecie. Popełniali tak elementarne błędy, o które jeszcze niedawno nawet nie można byłoby ich podejrzewać. Fragmentami wyglądali tak, jakby pierwszy raz się spotkali na parkiecie. Nie trafiali w stuprocentowych sytuacjach, brakowało jakiejkolwiek komunikacji i współpracy, tak w obronie, jak w ataku. Wszystko co leciało w kierunku ich bramki, lądowało w siatce. W 22. min doprowadzili do stanu 9:10, a 26. min było 11:12, ale jakaś bliżej niesprecyzowana, niezidentyfikowana siła nie pozwalał im przejąć inicjatywę.
Na początku II połowy wydawało się, że przerwa nieźle na nich wpłynęła. Że zaczną wreszcie walczyć o każdą piłkę, o każdy metr parkietu. Że zaczną wreszcie przykładać się do swoich obowiązków, a nie traktować je jako zło konieczne, jako przymus. W 32. min mieli gości znowu na wyciągnięcie ręki – 15:16. Ale to była tylko ułuda. Katastrofalne decyzje na środku rozegrania Mateusza Drozdalskiego, który o tym występie powinien natychmiast zapomnieć, nie umknęły uwadze gości. Zresztą ta sugestia dotyczy niemal wszystkich wśród miejscowych. W 40. min KSZO wygrywał 16:20, grając bardzo, ale to bardzo przeciętnie.
Kiedy w bramce rozpoczął swój koncert Adam Iwasieczko, partnerom przez kilka chwil nie wypadało to zlekceważyć. W 48. min trafił Mateusz Kroczek i było 21:22, ale za moment szansy na doprowadzenie do remisu z rzutu karnego nie wykorzystał Tomasz Kulka. Młody bramkarz ORLEN Upstream SRS jednak nie odpuszczał. Tyle, że wyglądał na jedynego, któremu zależało. Na tyle zamurował bramkę, że w 52. min starszym kolegom nie wypadało nie objąć prowadzenia. Nie pomylił się Paweł Stołowski i było 23:22. Zespół, któremu zależałoby na przełamaniu rywala, gryzłby parkiet. Tymczasem gospodarze do końca nie rzucili już bramki, lekką ręką aż trzykrotnie pozwalając na to rywalowi.
Przegrali w najgorszych z możliwych okolicznościach. Bez chęci, zaangażowania, ambicji i serca do walki. Chyba warto zadać sobie pytanie – i to sugestia dla każdego w tym klubie – co chcemy osiągnąć? Bo jeśli wszystko ma funkcjonować na zasadzie: „każdy sobie rzepkę skrobie”, wszystko traci jakikolwiek sens.
ORLEN Upstream SRS Przemyśl – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 23:26 (13:16)
ORLEN Upstream SRS: Szczepaniec, Sar, Iwasieczko – Kielar 0, Starzecki 0, Guzdek 0, Stołowski 5, Kubik 1, M. Nowak 0, Walczyk 0, Drozdalski 2, M. Kroczek 2, Światłowski 2, Maciej Kubisztal 2, Kulka 7, Michał Kubisztal 0.
KSZO Ostrowiec Św.: Piątkowski, Kijewski – Chmielewski 0, Falasa 3, Tkaczyk 1, Jeżyna 4, Cukierski 0, Kogutowicz 1, Grabowski 6, Granat 0, Dwojak 0, Jędrzejewski 1, Włoskiewicz 7, Kowalczyk 0, Wojkowski 3.
Sędziowali: Maciej Mleczko i Krzysztof Paczyński (obaj z Bochni). Kary: ORLEN Upstream SRS – 10 min; KSZO Ostrowiec Św. – 10 min. Czerwona kartka: Wojkowski (47. – gradacja kar). Mecz bez udziału publiczności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Po dwudziestu latach pobytu w USA stwierdzam ze smutkiem ze hala sportowa w przemyślu jest jak sama jak za czasów głebokiego komunizmu . To sa sława do byłych jak i obecnych radnych oraz do obecmego prezydenta : Kurwa wasza mać czy nie stac to miasto na osrodek sportowy z prawdziwego zdzrzenia . Kedy wyborcy w tym miescie zrozumieją ze w magistracie zasiadaja tylko złodzieje dbajacy o to zeby w kadencji jak najwiecej sie nałykać. BRAK MI SŁOW NA TO KURESTWO.
I have read your article; it is very informative and helpful for me. I admire the valuable information you offer in your articles. Thanks for posting it. Resurge Supplementhttps://trexgame.co/
Po dwudziestu latach pobytu w USA stwierdzam ze smutkiem ze hala sportowa w przemyślu jest jak sama jak za czasów głebokiego komunizmu . To sa sława do byłych jak i obecnych radnych oraz do obecmego prezydenta : Kurwa wasza mać czy nie stac to miasto na osrodek sportowy z prawdziwego zdzrzenia . Kedy wyborcy w tym miescie zrozumieją ze w magistracie zasiadaja tylko złodzieje dbajacy o to zeby w kadencji jak najwiecej sie nałykać. BRAK MI SŁOW NA TO KURESTWO.
I have read your article; it is very informative and helpful for me. I admire the valuable information you offer in your articles. Thanks for posting it. Resurge Supplementhttps://trexgame.co/