Przesłanie tym bardziej wstrząsające, że dotyczy człowieka, który jest jej ojcem. Rozpaczliwe, bo młoda dziewczyna nie widzi wyjścia i straciła już nadzieję na wejście w dorosłość. Na normalne życie bez wiszącej nad nią wizji utrzymywania człowieka, którego nie pamięta, ale zawsze kojarzy z piekłem, jakie przeszła, będąc małą dziewczynką.
– Ten pan nie widział mnie przez prawie 12 lat. Nie interesuje się moim losem, nie obchodzi go, co się ze mną dzieje. Pod przymusem płaci jedynie 200 zł miesięcznie. Niedorzeczne jest to, że kiedyś, w przyszłości, może zażądać, bym go utrzymywała – pisze przygnębiona 15-latka. – Apeluję do wszystkich parlamentarzystów o zmianę ustawy tak potwornie upokarzającej skrzywdzone dzieci. Dając prawną możliwość ubiegania się o alimenty przez rodzica, który nas opuścił i nigdy nie chciał znać, od nas, zaczynających dorosłe życie, sprawiacie, że piekło z dziecięcych lat powraca ze zdwojoną siłą. Pozbawiacie nas resztek nadziei. Dajecie w zamian powracającą codziennie obawę, że obcy dla nas człowiek zażąda pieniędzy albo zrobi to w jego imieniu jakaś instytucja – apeluje dziewczyna.Obawy nastolatki nie są bezpodstawne. Wyrodny ojciec zostawił ją, gdy miała trzy lata. Od tego czasu nawet nie zadzwonił, ale po jednej z ostatnich rozpraw sądowych o alimenty on i jego matka już zapowiedzieli, że jeśli tylko dziewczyna zacznie pracować, upomną się o pomoc finansową dla niego. Przykład opolanki, która musi płacić za utrzymanie ojca, który porzucił ją, gdy miała 5 lat, a teraz trafił do domu opieki społecznej, potęguje strach dziewczynki, a dla – jak mówi – „pana”, który jest jej biologicznym ojcem, jest argumentem potwierdzającym, iż zgodnie z prawem znajdzie oparcie w córce. Obawy nie opuszczają także jej matki. – Od 2004 r. sama musiałam się zajmować wychowywaniem córki. Brałam każdą pracę, by jakoś przeżyć. Teraz słyszę groźby, że nad moim dzieckiem wisi odpowiedzialność za człowieka, który nas opuścił. Zapowiada, że jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, upomni się o swoje i zażąda alimentów. Skrzywdzone dziecko ma przed sobą kolejną traumę. Nie chcę, żeby za kilka lat córka ponownie przeżywała piekło. By wracały obrazy z dzieciństwa. By musiała zarabiać na utrzymanie kogoś, kto ją skrzywdził – mówi .
Obawy obu kobiet znajdują potwierdzenie w polskim prawie. Przewiduje ono, że w przypadku, gdy któreś z rodziców nie będzie mogło o siebie zadbać i trafi np. do domu opieki społecznej, obowiązek pokrycia kosztów przechodzi na jego dzieci, a nawet wnuki. Dzieje się tak również wtedy, gdy rodzic został pozbawiony praw, nigdy się dziećmi nie interesował i nie pomagał w ich wychowaniu. W takiej sytuacji są osoby, którym dzieciństwo nie szczędziło cierpień. Pochodzące z rozbitych rodzin, wychowujące się w domach dziecka i pozbawione jakiegokolwiek zainteresowania ze strony wyrodnego ojca lub matki. Wchodzą one w dorosłe życie z nie swoim bagażem, z wiszącą nad nimi możliwością utrzymywania kogoś, kto o ich utrzymanie się nigdy nie martwił, chociaż miał taki obowiązek. – Nie wiem, do kogo się zwrócić. Gdzie napisać. Jak pomóc córce i innym dzieciom w podobnej sytuacji. Jesteśmy same z dramatem, który może przyjść za kilka lat, a samotna walka daje mierne efekty – żali się matka. Mimo przeciwności stara się zrobić wszystko, by uchronić córkę przed czekającym ją problemem. Pod koniec lipca skierowała do miejscowych parlamentarzystów oraz Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich apel o zajęcie się krzywdzącymi przepisami. – Jako samotna matka proszę, aby zmienić tę ustawę, która obciąża i tak już skrzywdzone dzieci. Proszę w imieniu wszystkich pokrzywdzonych dzieci. Nie zastawiajcie ich z takim bagażem. Nie zabierajcie im możliwości normalnego życia po wejściu w dorosłość – błaga matka.
Razem z nią czekamy na odpowiedź od ludzi, którzy prawo tworzą.
Nie podajemy danych bohaterów tekstu ze względu na charakter sprawy. Matka jest gotowa zgromadzić wokół siebie większą grupę osób, których problem może dotyczyć. Wie, że w pojedynkę może niewiele. Przy większej liczbie szanse wzrastają. Można się z nią skontaktować poprzez redakcję Życia Podkarpackiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.DZIEWCZYNKA MA RACJE ,TRZEBA ZMIENIC PRAWO BO W PRZYSZLOSCI TEN BIOLOGICZNY OJCIEC MOZE SIE ODEZWAC I PROSIC CORKE O POMOC MATERIALNA
Zgadzam się w 100 % z dziewczynką. Też niestety żyję z takimi obawami ponieważ mój ojciec wypiął się na moją matke jak była w ciąży i jedyne co od niego dostałam to nazwisko i 300 zł miesięcznie przez 20 lat (też z wielkiej łaski) i boję się, że kiedyś gdy przypomni sobie o mnie będzie chciał kase ode mnie, a niby czemu mam płacić na utrzymanie człowieka którego nigdy nie widziałam i poza więzami krwi nic mnie z nim nie łączy. Nigdy nie spędził ze mną ani godziny nie był przy mnie gdy byłam chora nie odrabiał ze mną lekcji niczego nie nauczył i niczego nie przekazał !! Okropne jest to prawo
No ale to kretyńskie prawo wymyślili najmądrzejsi, najlepsi podobno z najlepszych, prawnicy z tytułami dłuższymi niż nazwiska i z pensjami astronomicznymi a zatwierdzili to wybrańcy Narodu, w większości padający na kolana przed obrazkiem jakiegoś żyda i z pianą na ustach głoszący wszem i wobec miłosierdzie boże.Więc o co chodzi? Przecież w razie czego inni najlepsi z najlepszych, na dodatek nieomylni, niezależni i niezawiśli, o głębokiej wiedzy i doświadczeniu życiowym - oceniając dowolnie, podejmą zapewne słuszną i niepodważalną decyzję, że jeszcze konkubinę tatusia też ma córka utrzymywać. A co - wolno im. O take Polske chodziło.
Dziwne, że w artykule cytuje się fragment listu, którego nie ma w oryginale ukazanym na zdjęciu. Pisany tekst urywa się w połowie strony, więc raczej autorka nie kończyłaby zaczętego zdania na odwrocie... A co do tematu, to problem jest poważny, wart szerszej dyskusji i stosownych zmian legislacyjnych.
Oczywiście, że problem jest poważny, ta dziewczyna przeżyła i wciąż przeżywa dużą traumę z powodu braku ojca. Tylko, jakkolwiek to nie zabrzmi, nie jest to jeszcze powodem, aby zmieniać przepisy w tym zakresie. W Polsce uwielbiamy naciskać na zmiany ustaw pod wpływem jednego przypadku, nie umiejąc odpowiednio korzystać z przepisów, które istnieją. Takie wyważanie otwartych drzwi. Zapewne w tym przypadku będzie podobnie, bo obecni posłowie czy kandydaci na posłów, chcąc podlizać się wyborcom, chwycą ten temat.Tymczasem w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym jest art. 144 [1], który brzmi tak: "Zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Nie dotyczy to obowiązku rodziców względem ich małoletniego dziecka." W praktyce oznacza to, że w przypadku złożenia pozwu przez takiego niegodziwego człowieka, który nie interesował się swoim dzieckiem, a gdy to dziecko stało się pełnoletnie i zaczęło zarabiać pieniądze, złożył pozew do sądu o alimenty, osoba pozwana (czyli to już dorosłe dziecko) może powiedzieć: "nie będę płacić, bo ten człowiek zrobił mi kiedyś poważną krzywdę". Oczywiście trzeba tu przytoczyć fakty, które są jak najbardziej do udowodnienia. Wówczas istnieje spore prawdopodobieństwo oddalenia powództwa przez sąd.Zakaz składania pozwu przez nieodpowiedzialnych rodziców byłby bardzo arbitralny, bo niby jak to ocenić? Czy takiego faceta stać na autorefleksję i powiedzenie: "byłem złym ojcem, więc nie mam prawa składać pozwu o alimenty"? Raczej nie, wóda często pierze mózg, stawiając siebie w pozycji skrzywdzonego... W jaki sposób natomiast sąd po lekturze pozwu mógłby odmówić nadania sprawie dalszego biegu? To byłby spory subiektywizm, a sąd powinien wyważyć wszelkie "za" i "przeciw". Prawo ma to do siebie, że każdy przypadek jest inny i nie ma co generalizować. Złożenie przez kogoś pozwu nie oznacza, że ten ktoś ma rację. To ocenia sąd, opierając się na zgromadzonych w sprawie dowodach, a do tych w dużej mierze należy przedstawienie faktów przez stronę pozwaną.
>Złożenie przez kogoś pozwu nie oznacza, że ten ktoś ma rację. To ocenia sąd, opierając się na zgromadzonych w sprawie dowodach, a do tych w dużej mierze należy przedstawienie faktów przez stronę pozwaną.<Naiwnych nie sieją.Proces cywilny opiera się na zasadzie kontradykcyjności (karny zresztą teraz też), a więc wygrywa proces ten kto potrafi lepiej kłamać i oszukiwać a sąd ocenia dowody dowolnie (albo swobodnie jak chcą niektórzy) także te fałszywe nie wnikając w ich autentyczność i na niczym się nie opiera bo wynik zależy od rozgrzania. Prawda w procesie cywilnym nie jest ważna - ważne jest kto lepiej potrafi "przekonać" sędziego - hehehe.
Nie twierdzę, że w tym co napisałeś nie ma choć trochę racji. Niestety, wiele razy bywa bowiem tak, że nie wygrywa ta strona, która ma rację - zarówno jeśli chodzi o fakty, jakie i takie czysto ludzkie kwestie. Tylko, że takie zachowanie hipotetycznego powoda, który nie interesował się swoim dzieckiem i zupełnie nieodpowiedzialnie podchodził do kwestii rodzicielstwa, jest jak najbardziej do udowodnienia, a następnie do pozytywnego zweryfikowania przez sąd - także w opisywanym w artykule przypadku, nawet biorąc pod uwagę, że tatuś jest jeszcze o tyle "porządny", że płaci alimenty (wiadomo przecież, że alimenciarze często mają to już w nosie). Na temat klauzuli zasad współżycia społecznego nie brakuje orzeczeń Sądu Najwyższego, które są pewną wytyczną dla sądów orzekających. Jak wspomniałem, nie wyobrażam sobie takiej prawnej reglamentacji - ktoś nie ma prawa złożyć pozwu, bo...? To sąd musi rozstrzygnąć, czy to roszczenie jest zasadne, a nikt nie może o tym decydować apriori w sposób dość arbitralny, bo sytuacja sytuacji jest nierówna.Skoro tyle wiesz o korupcji w związku ze sprawami sądowymi, to bądź łaskaw choćby w jednym konkretnym przypadku powiadomić o tym organy ścigania. Nie zapominaj, że ciąży na Tobie społeczny obowiązek zgłoszenia takiego faktu, a - jak mniemam - uważasz siebie za praworządnego i wzorcowego obywatela...
cóż alimenty dla rodzica nie powinny wynosić więcej niż te, które rodzic sam płacił na dziecko, tak byłoby sprawiedliwie i taki zapis powinien znaleźć się w ustawie, jeśli ojciec tej dziewczyny płacił na nią 200 zł mc to również ona powinna tyle płacić jemu, jeśli ten nie będzie w stanie sam się utrzymać, nikt nie każe jej się ojcem opiekować...
>to bądź łaskaw choćby w jednym konkretnym przypadku powiadomić o tym organy ścigania.<Przećwiczone - nie zdaje egzaminu, to ta sama "firma". Dla niektórych sędziów (w Przemyślu) białe jest czarne i odwrotnie a "swich" nie dadzą ruszyć - szkoda głowy na walenie w mur "bezprawia". Zacytuję prześmiewczą opinię pani prof. Łętowskiej: "sąd orzekł jak orzekł i nikomu nic do tego".
Dając do zrozumienia, że posiadasz bardzo bogate doświadczenie z sal sądowych (ciekawe w jakiej roli?) i logikę w stylu "wiem, ale nie powiem", prezentujesz - niestety - typowy w tym pięknym mieście pesymizm, defetyzm i zgorzkniałość, a poza tym przekonanie, że świat jest z gruntu zły i wszędzie panuje korupcja, z którą w żaden sposób nie można niczego zrobić... Owszem, nie twierdzę, że jej nie ma, bo na ścianie wschodniej różnych lokalnych układów nie brakuje. Jednak ten smutny proceder to i tak "zaledwie" jakiś tam odsetek ogółu spraw, a te o alimenty nie są zbyt "dochodowe".Rozumiem, że wyjściem z sytuacji byłyby dla ciebie sądy ludowe, w których hydraulik, ślusarz czy sprzątaczka orzekaliby na równi z sędziami, albo wręcz sędziowie poszliby do łopat, gdy próbki moczu wyjdą "zgodnie z założeniami" jednego faceta często występującego w tv. W społeczeństwie nastanie wówczas powszechna szczęśliwość, a w sądach - wytęsknione (zwłaszcza przez społeczeństwo na ścianie wschodniej) prawo i sprawiedliwość. Tylko nie oczekuj wówczas, że będziesz mógł pisać sobie w internecie co będzie ci się podobało...
Wszyscy tu bardzo mądrze chcą komentować problem dziewczyny ,prześcigając się w tym kto ma większe rozeznanie w temacie działania naszego sądu.Przecież nie o to tu chodzi.Myślę że zarówno matka jak i ta nastolatka są już dziś zmęczone rozprawami i ciągłą walką o godne życie.Dlatego świadomość następnej batalii o udowodnienie sędziemu że ''nie jest wielbładem'' jest przerażająca.
mało się mówi na ten temat a dyskusja jest potrzeba żeby w końcu coś z tym zrobić . dlaczego dzieci mają sponsorować swoich wyrodnych rodziców w przyszłości
DZIEWCZYNKA MA RACJE ,TRZEBA ZMIENIC PRAWO BO W PRZYSZLOSCI TEN BIOLOGICZNY OJCIEC MOZE SIE ODEZWAC I PROSIC CORKE O POMOC MATERIALNA
Zgadzam się w 100 % z dziewczynką. Też niestety żyję z takimi obawami ponieważ mój ojciec wypiął się na moją matke jak była w ciąży i jedyne co od niego dostałam to nazwisko i 300 zł miesięcznie przez 20 lat (też z wielkiej łaski) i boję się, że kiedyś gdy przypomni sobie o mnie będzie chciał kase ode mnie, a niby czemu mam płacić na utrzymanie człowieka którego nigdy nie widziałam i poza więzami krwi nic mnie z nim nie łączy. Nigdy nie spędził ze mną ani godziny nie był przy mnie gdy byłam chora nie odrabiał ze mną lekcji niczego nie nauczył i niczego nie przekazał !! Okropne jest to prawo
No ale to kretyńskie prawo wymyślili najmądrzejsi, najlepsi podobno z najlepszych, prawnicy z tytułami dłuższymi niż nazwiska i z pensjami astronomicznymi a zatwierdzili to wybrańcy Narodu, w większości padający na kolana przed obrazkiem jakiegoś żyda i z pianą na ustach głoszący wszem i wobec miłosierdzie boże.Więc o co chodzi? Przecież w razie czego inni najlepsi z najlepszych, na dodatek nieomylni, niezależni i niezawiśli, o głębokiej wiedzy i doświadczeniu życiowym - oceniając dowolnie, podejmą zapewne słuszną i niepodważalną decyzję, że jeszcze konkubinę tatusia też ma córka utrzymywać. A co - wolno im. O take Polske chodziło.