Zajęci swoimi sprawami, zabiegani, często nie zauważamy, jak zmieniają się stare kamienice, które po renowacji odzyskują dawną świetność. Najczęściej jedynie przyjezdni przystają i podziwiają architekturę, a zwłaszcza piękne drzwi i bramy do dziewiętnastowiecznych kamienic i willi.

fot.Jacek Szwic
Tadeusz Olszański o drzwiach mógłby opowiadać godzinami.
W zakładzie stolarskim PGM niekwestionowanym mistrzem jest Tadeusz Olszański, który pracuje tu już od czterdziestu dwóch lat i z tego, co obliczył, w mieście jest już około setki odnowionych lub zrekonstruowanych przez niego drzwi. – O wiele łatwiej i szybciej jest zrobić od podstaw nowe drzwi, niż naprawiać stare – opowiada Olszański, nie przerywając malowania skrzydeł. – Trzeba wiedzieć, że jedno składa się z czterdziestu i więcej elementów. Kiedy drzwi do nas trafiają, najpierw zdejmujemy z nich wszystkie metalowe okucia, klamki, szyldziki i zamki. Później rozbieramy drzwi na części pierwsze i dopiero wtedy wiadomo, czy którąś trzeba odtworzyć, czy wystarczy konserwacja i uzupełnianie ubytków. Robimy tu wszystko, jedynie kiedy trzeba uzupełnić rzeźbione elementy, zlecamy to rzeźbiarzowi. Potem zostaje dopasowywanie wszystkiego, montaż i na koniec kilkakrotne malowanie specjalnymi lakierami z dodatkiem wosku pszczelego, który sprawia, że lakier się nie łuszczy. Mamy niezłe maszyny, ale przy takiej robocie liczy się tylko praca ręczna. Najtrudniejszy jest dobór drewna. Kiedy jest czyste, bez sęków, bez zawilaków, to się w nim robi łatwo i nie ma dużo odpadów. Drewno przedtem musi być sezonowane i mieć odpowiednią wilgotność. Najczęściej pracujemy w dębie albo sośnie, rzadziej w buku. To tak w dużym skrócie, bo w trakcie pracy różnych problemów nie brakuje. Zdarzyło mi się, że przynoszą drzwi, które poznaję, bo kilkadziesiąt lat temu robiłem renowację i muszę je od nowa remontować. Oczywiście wszystko, co robimy, odbywa się pod okiem pracownika konserwacji zabytków.
Olszański o drzwiach pewnie mógłby opowiadać godzinami i po tym, co mówi, widać, że lubi i czuje swoją pracę, ale teraz jest zajęty, bo musi skończyć malowanie drzwi, które na drugi dzień mają być zamontowane na Konarskiego 5. – To taka praca, która daje zadowolenie – dodaje.
– Mieszkam w Ostrowie, ale często przyjeżdżam do miasta i idę z wnuczkami na spacer. Chodzimy po ulicach, a ja im pokazuję – to moje drzwi i tamte też moje, bo jest się czym pochwalić. Widocznie to im zaimponowało, bo kiedyś jedna z nich na wycieczce z klasą pochwaliła się nauczycielce: „A to drzwi, które robił mój dziadek”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zwracam uwage na te pieknie odnowione drzwi.Prosze zwrócic uwage na drzwi w SP nr.1 przez które chodził moj ojciec,ja i moje dzieci
Zwracam uwage na te pieknie odnowione drzwi.Prosze zwrócic uwage na drzwi w SP nr.1 przez które chodził moj ojciec,ja i moje dzieci
Zamówień brakło ?