Reklama

Duch Edisona

12/12/2017 07:53

Oprócz spraw ciężkiego kalibru, takich jak sytuacja na świecie, czy w kraju oraz tego, co w mieście, czy gminie, są też drobnostki. Te są najbliżej nas. Do takich spraw należy żarówka. Dopóki jej nie było, ludzie jakoś sobie radzili. Łuczywo, świeca, lampa naftowa, a wcześniej ognisko dawały światło jak trzeba i nie ma w podręcznikach historii wzmianki o tym, by ktoś narzekał na takie oświetlenie.

Za Bolesława Chrobrego mroki rozświetlano pochodniami i nikt się nie martwił, jaki przyjdzie rachunek za prąd. Knieje nie były jeszcze przetrzebione przez piły i topory, więc ryzyko, że nie będzie czym świecić, było znikome. Aż nagle pojawili się wynalazcy. Stworzyli żarówkę i się zaczęło. Choć nie wymyślił  tego cuda Edison, to z nim kojarzy się to elektryczne źródło światła. Drut wolframowy umieszczony w szklanej bańce z mieszaniną gazów szlachetnych rozgrzewa się odpowiednio i świeci. Niektórzy twierdzą, że jest to dzieło uczonych radzieckich, ale tak to zwykle bywa, że sukces ma wielu ojców. U nas elektryczne światło zabłysło po raz pierwszy w 1883 roku w pewnej przędzalni w Markach, na Mazowszu. Potem jakoś poszło. Z czasem pojawił się jednak palący problem. Póki świeciły zwykłe żarówki, sprawa nie wydawała się poważna. Kwestią do rozstrzygnięcia było, czy trzeba wkręcić „setkę” czy „sześćdziesiątkę”. Żarówka nie była obiektem specjalnej troski. Ale są naukowcy. Świat idzie do przodu, a w ślad za nim żarówka. Pojawiły się modele energooszczędne. Ksenony, halogeny, diody, rodzina LED, światło z małym i dużym gwintem, z bolcami na wcisk i przekręt. Wymyślono wyłączniki czasowe, światło na ruch czy klaśnięcie. Z pewnością istnieje też żarówka świecąca na kichnięcie i przełącznik na linie papilarne. W efekcie powstał gąszcz wzajemnych powiązań energetycznych, a przeciętny śmiertelnik ma się w co bawić. Na przykład taki ściemniacz. Pokrętłem można regulować natężenie światła. Montujemy ten regulator, bo tak radzi elektryk. Przepalają się zwykłe żarówki w żyrandolu, więc trzeba stopniować im to świecenie, przy odpalaniu. Ale z czasem zaczyna brakować zwykłych żarówek w sklepach. Są tylko ledowe. OK. Ale nie wszystkie typu LED nadają się do ściemniania. Podchodzą tylko te specjalnego przeznaczenia. Poczciwa „setka” została uznana za „lampę do celów specjalnych” . Brzmi to groźnie i zapewne jest w tym jakiś głębszy sens. Oficjalnie żarówka ta nie nadaje się do oświetlania pomieszczeń domowych. Jest to logiczne. Tak samo jak zapalanie ogniska przy pomocy szczeknięcia psa. Dochodzimy w ten sposób powoli do momentu, w którym tzw. postęp technologiczny wyraźnie ułatwia nam życie. Poszukiwania odpowiedniej żarówki mogą konkurować z rozniecaniem ognia w puszczy, po ulewnym deszczu. Kłania się duch Edisona.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama