Informacje o istnieniu szlacheckiego dworku w Żurawicy Górnej pochodzą jeszcze z XVI wieku. W obecnym kształcie wzniesiony został u schyłku XVIII wieku. Dzisiaj jest ruiną. Ale dzięki zaangażowaniu władz gminy i poparciu Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Beaty Kot jest szansa, że odzyska dawny blask.
Dworek wraz z całą działką został wpisany do rejestru zabytków 24 listopada 1997 r. W posiadanym przez Urząd Gminy w Żurawicy zbiorze dokumentów znajdują się liczne zdjęcia z „zabezpieczania” obiektu przed dalszą degradacją oraz nieuprawnionymi działaniami osób postronnych. Na przestrzeni lat, od 2003 do 2017 r., odpowiednie służby wielokrotnie lustrowały dworek[paywall]. Z wniosków wynikało, że jego stan techniczny od momentu wpisu do rejestru zabytków był bardzo zły. Pomiędzy 2003 a 2016 r. doszło do dalszej degradacji obiektu: zawalenia konstrukcji dachowej do środka budynku, całkowitego zniszczenia wejścia do budynku, zawalenia ścian konstrukcyjnych. Kolejni wójtowie gminy podejmowali próbę wykreślenia dworku z rejestru zabytków. 23 marca 2007 r. po raz pierwszy minister kultury wydał decyzję odmowną. Kolejna wydana została 25 sierpnia 2009 r.
– Stany techniczne takich dworków, jak ten w Żurawicy, są złe. Wszystko zależy od spadkobierców czy administratorów. Najczęściej popadają one w ruinę. Cieszę się więc, że jest ktoś, kto chce takie obiekty ratować. Obecny wójt gminy zajął się tym z pełnym zaangażowaniem. Liczę na optymistyczny finał. Jako urząd bardzo chętnie pomożemy. Obecnie trwają prace koncepcyjne na zlecenie władz gminy. Jest ogrom pracy, bo niedawno zawalił się dach. Istniejący komin także jest do renowacji. Dokładna inwentaryzacja pozwoli na odtworzenie całości. Potem musi powstać projekt wraz z przewidywanymi kosztami przedsięwzięcia. Jako urząd możemy partycypować w połowie kosztów, a czasami nawet w całości. Wszystko zależy od ich wysokości – zapewniła B. Kot.
Służby konserwatorskie dokonały już kontroli obiektu. Doszło do niej 11 października br. – Obecnie opracowujemy projekt koncepcyjny odbudowy budynku dworu wraz z jego przebudową i rozbudową oraz koncepcją zagospodarowania terenu wokół. Zajmuje się tym pani Kalina Lewandowska, reprezentująca firmę „Kalina Lewandowska KLS projekt”. W przyszłości obiekt będzie służył rekreacji mieszkańców gminy Żurawica i okolic – podsumował wójt gminy Żurawica T. Szeleszczuk.
Dworek o charakterze obronnym
Pierwszy, drewniany dwór o charakterze obronnym powstał w Żurawicy jeszcze w XVI w., zapewne za czasów Lubomirskich. Zbudowany był na niewielkim wzniesieniu, a dodatkowo broniły go umocnienia ziemne w typie bastionowym. Ślady tych umocnień można rozpoznać jeszcze dzisiaj, korzystał z nich m. in. S. „Diabeł” Stadnicki i jego synowie. Obecny dwór wzniesiony został w pobliżu owej forteczki, najpewniej u schyłku XVIII w. Początkowo miał mniejsze niż obecnie rozmiary, ale w ciągu XIX w. był kilkakrotnie rozbudowywany. Składa się z dwóch części. Pierwszy budynek, zwrócony na północ, można określić „dworem właściwym”. Zbudowany został z drewna, ma konstrukcję zrębową. Stoi na powstałych jeszcze w XVIII w. piwnicach, sklepionych kolebkowo. Ściany zewnętrzne budynku zostały obite skośnymi listwami, uzupełnionymi cegłami i otynkowane. Uroku dodawał dach – łamany, w tzw. stylu polskim, kryty gontem. Druga część zabytku, niewątpliwie powstała później, to oficyna dworska, pełniąca rolę zaplecza gospodarczego, dobudowana od strony południowej. Dwór otoczony był parkiem krajobrazowym, powstałym zapewne równocześnie z dworem u schyłku XVIII w.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A co z dworkiem Fredry , który został rozdrapany dosłownie po 1989 r.
W tym kraju kocha się ruiny, zamiast tworzyć nowe rzeczy. Wydaje miliony i po co? Komin czy dach tego dworku po kilkuset latach stał się relikwią? Nabrał świętości?
Hm dobre, brzmi jak dowcip roku, odpowiednie służby wielokrotnie lustrowały dworek. I co z tej lustracji, wielkie nic jak to w upadłym Przemyślu. A ta Kot może zilustrowałaby np budynek po dawnych austriackich koszarach późniejszej Pomonie na Rokitniańskiej, dawnej Synagogi przy Grunwaldzkiej, mogę podać więcej. I co z tego że sprzedali, pozbyto się kłopotu kiedy od ponad 25 lat nic w tej sprawie nabywcy nie zrobili i nadal nie robią, albo czekają na samounicestwienie tych ruin albo na koniec świata.
Pomysł śmieszny wręcz idiotyczny! Dowcipnisie....
Jaki to zabytek .To zwykla walaca się buda.Dziedzictwo kultury?A. co to za persona ten Sapiecha to zwykly wyzyskiwacz menda i klaborant
Dajmy mu szansę wielu z nas ma z nim mile wspomnienia .Odnowiony będzie się pięknie prezentował w dobrym miejscu stoi .A bo za tym brak tu może kawiarni A fajnie było by w nim posiedzieć wieczorem na herbatce - może ktoś to rozważy i zobaczy że brak w Zurawicy takiego miejsca gdzie można byłoby się spotkać i posiedzieć......???.
Jest jedno takie miejsce gdzie można posiedziec to słoneczna 1.
Tam nie ma co ratować, chyba że chce się utopić miliony zł i przy okazji ktoś się nachapie/ dokumentacja i roboty specjalistyczne itp// . Wyrównać teren spychaczem czy koparką i wybudować coś nowego.Będzie o wiele taniej,praktyczniej itd. Prywatnie budowa niezłego domu kosztuje ok 500 tys zł. Odbudowa będzie kosztować kilka milionów. Zabytki można i należy ratować ale w tym przypadku jest to pozbawione sensu . To już nie jest zabytek tylko gruzowisko i śmietnik.
Dworek w dunkowicach też był piękny i co szlag go trafił bo nie ma gospodarza
Ciekawe, kto się zgłosi po remoncie i odrestaurowaniu całości, z prawami właścicielskimi do całości? A może już jest i z tylnego siedzenia stymuluje panią konserwator? Nie byłby to jedyny przypadek, ani pierwszy w kosmosie.
A co z dworkiem Fredry , który został rozdrapany dosłownie po 1989 r.
W tym kraju kocha się ruiny, zamiast tworzyć nowe rzeczy. Wydaje miliony i po co? Komin czy dach tego dworku po kilkuset latach stał się relikwią? Nabrał świętości?
Hm dobre, brzmi jak dowcip roku, odpowiednie służby wielokrotnie lustrowały dworek. I co z tej lustracji, wielkie nic jak to w upadłym Przemyślu. A ta Kot może zilustrowałaby np budynek po dawnych austriackich koszarach późniejszej Pomonie na Rokitniańskiej, dawnej Synagogi przy Grunwaldzkiej, mogę podać więcej. I co z tego że sprzedali, pozbyto się kłopotu kiedy od ponad 25 lat nic w tej sprawie nabywcy nie zrobili i nadal nie robią, albo czekają na samounicestwienie tych ruin albo na koniec świata.