Dziedzictwo kulturowe – most łączący przeszłość z przyszłością [ZDJĘCIA]


Stworzone przez nią i męża Centrum Promocji Doliny Sanu wraz z Galerią Krzywcza 97 i etnoizbą w charakterystycznym dla Krzywczy budynku, tuż przy samej drodze, zaciekawia i inspiruje. Tam czuć historię, tradycję i dziedzictwo tych ziem. Ziem Pogórza Przemyskiego.


Rozmowa z byłą rzecznik prasową Starostwa Powiatowego w Przemyślu, obecnie kierownikiem Biura Powiatowego w Przemyślu Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa Małgorzatą Dachnowicz.

 

Czym dla Pani jest dziedzictwo kulturowe i polska tradycja?

– Dla mnie dziedzictwo kulturowe to pamięć o ludziach, którzy byli przed nami. To ich codzienna praca, zwyczaje, wartości, wiara, przedmioty codziennego użytku i historie przekazywane z pokolenia na pokolenie. To wszystko, co buduje naszą tożsamość i pozwala nam lepiej zrozumieć, kim jesteśmy. Polska tradycja nie ogranicza się wyłącznie do świąt narodowych czy uroczystości patriotycznych. To także rodzinne opowieści, lokalne zwyczaje, obrzędy, pieśni, rękodzieło i pamięć o miejscach, z których pochodzimy. Uważam, że człowiek, który zna swoje korzenie, lepiej rozumie siebie i świat wokół. Dlatego dziedzictwo kulturowe traktuję jako most łączący przeszłość z przyszłością.

To w Pani rosło, wyniosła to Pani z domu czy nabyła na drodze doświadczenia?

– Myślę, że jedno i drugie. W moim domu rodzinnym obecny był szacunek do tradycji, historii i ludzi starszych. Nie mówiło się może o dziedzictwie kulturowym wielkimi słowami, ale żyło się nim na co dzień. Były rodzinne opowieści, zwyczaje i poczucie związku z miejscem, z którego pochodzimy. Później przyszły doświadczenia życiowe i zawodowe. Coraz częściej spotykałam ludzi, którzy opowiadali historie swoich rodzin, przynosili stare fotografie, dokumenty i pamiątki. Zrozumiałam wtedy, jak łatwo można utracić pamięć o przeszłości i jak ważne jest jej zachowanie dla kolejnych pokoleń. Ogromne znaczenie miało również spotkanie mojego męża. Poznaliśmy się bardzo młodo i z czasem odkryliśmy, że łączą nas podobne zainteresowania i pasje. Razem zaczęliśmy gromadzić stare przedmioty, poznawać historię regionu i odkrywać losy ludzi związanych z naszą okolicą. Nasza wspólna pasja dojrzewała równolegle z naszym małżeństwem i życiem rodzinnym. Wiele przedsięwzięć, które realizujemy dzisiaj, od etnoizby po Centrum Promocji Doliny Sanu i Galerię Krzywcza 97, jest owocem naszej wspólnej pracy, zainteresowań i marzeń.

Mieszka Pani w Dubiecku, ale to Krzywczę obrała sobie Pani za miejsce, w którym dba o przeszłość. Dlaczego?

– Choć od lat mieszkam w Dubiecku i świadomie wybrałam je jako swoje miejsce do życia, to pochodzę z gminy Krzywcza i ona pozostaje równie bliska mojemu sercu. Moja mama pochodzi z Nienadowej w gminie Dubiecko, dlatego również z tym miejscem jestem związana rodzinnie i emocjonalnie. W Dubiecku ukończyłam liceum ogólnokształcące, a później założyłam rodzinę i związałam z nim swoje dorosłe życie. Jednak to gmina Krzywcza była moją pierwszą ojczyzną. To tutaj dorastałam, tutaj są moje korzenie, wspomnienia dzieciństwa, moja parafia babicka i ludzie, którzy mnie ukształtowali. Część mnie na zawsze pozostała właśnie tutaj i dlatego troska o dziedzictwo tej ziemi jest dla mnie czymś naturalnym. Byłam inicjatorką widowiska historycznego „Krzywcza 39. Męstwo, Odwaga, Zwycięstwo”, zorganizowanego w rocznicę Bitwy Krzywieckiej, które przypominało o bohaterstwie obrońców naszej ziemi i ważnych wydarzeniach września 1939 roku. Bliska była mi również działalność związana z ochroną lokalnych tradycji i obrzędowości. Od początku współtworzyłam przedsięwzięcia związane z wielkanocnymi tradycjami Rzeczpola, szczególnie z wykonywaniem pisanek metodą woskową i batikową. Dziś wydarzenia te organizują już inni, ale nadal uczestniczę w nich jako jurorka konkursów. Cieszę się, że inicjatywa jest kontynuowana przez gminę przez panią Agatę Wiśniowską, która od lat z dużym zaangażowaniem organizuje to wydarzenie, rozwijając je i wzbogacając o kolejne elementy związane z tradycją wielkanocną.

Centrum Informacji Turystycznej w Krzywczy nie jest tylko zwykłym centrum informacji turystycznej. To coś znacznie więcej. Skąd pomysł na jego stworzenie, kiedy powstał i co było zapalnikiem?

– Centrum Promocji Doliny Sanu wraz z Galerią Krzywcza 97 powstało w ramach projektu ekonomii społecznej realizowanego przez przedsiębiorstwo społeczne Mass Media San. Od początku chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym turysta odwiedzający Dolinę Sanu otrzyma pełną informację o atrakcjach regionu, miejscach noclegowych, gastronomii i wydarzeniach kulturalnych. Zauważyliśmy, że od Przemyśla w kierunku Dynowa brakowało miejsca, które w sposób kompleksowy promowałoby nasz region i pomagało turystom odkrywać jego walory. Zależało nam jednak na czymś więcej niż tradycyjnym punkcie informacji turystycznej. Każdy odwiedzający może liczyć nie tylko na informacje, ale także na rozmowę, życzliwość, kubek gorącej kawy lub herbaty, a czasem nawet domowe ciasteczko. Wierzymy, że najlepszą wizytówką regionu są ludzie i ich gościnność. Przy Centrum działa Galeria Krzywcza 97, w której lokalni twórcy mogą prezentować swoje rękodzieło, a odwiedzający mają możliwość zakupu wyjątkowych wyrobów związanych z naszym regionem. Tworzymy również własne pamiątki inspirowane Krzywczą, Doliną Sanu i lokalnym dziedzictwem. Dwa lata później powstała etnoizba. Była naturalną konsekwencją naszych zainteresowań. Wspólnie z mężem od lat gromadziliśmy stare przedmioty związane z życiem codziennym dawnych mieszkańców. Przechowywaliśmy je na strychu, w garażu i w różnych zakamarkach domu, czekając na miejsce, w którym będą mogły opowiadać swoje historie. Takim miejscem stała się właśnie etnoizba w Krzywczy. Z czasem zaczęli zgłaszać się również mieszkańcy, przekazując rodzinne pamiątki, fotografie, dokumenty i eksponaty. Szczególnie poruszają mnie przedmioty, za którymi stoją ludzkie losy. Mamy między innymi dwie walizki, które wraz ze swoimi właścicielami przeszły Syberię i szczęśliwie wróciły do Bachowa. Dziś są świadectwem historii mieszkańców naszej ziemi.

W jaki sposób kultywuje tam Pani polską tradycję?

– Przede wszystkim staram się pokazywać tradycję jako coś żywego, bliskiego ludziom i ich codziennemu życiu. Nie interesuje mnie tradycja zamknięta wyłącznie w gablotach. Chcę, aby odwiedzający mogli zrozumieć, jak żyli nasi przodkowie, jakie wartości były dla nich ważne i jak wyglądały najważniejsze momenty ich życia. Dlatego jednym z głównych motywów naszej etnoizby są dawne śluby i wesela. To właśnie wokół nich skupia się wiele zwyczajów, obrzędów, pieśni, strojów i rodzinnych tradycji. Poprzez opowieść o dawnych weselach pokazujemy nie tylko życie rodzinne mieszkańców, ale także bogactwo lokalnej kultury i obyczajowości. Jest to szczególnie interesujące w naszej okolicy, ponieważ Krzywcza i jej okolice przez wieki były miejscem przenikania się trzech kultur – polskiej, rusińskiej i żydowskiej. Każda z nich pozostawiła po sobie ślady w tradycjach, obrzędach i codziennym życiu mieszkańców. Staramy się tę różnorodność pokazywać i zachowywać, bo jest ona częścią naszej wspólnej historii. W etnoizbie gromadzimy przedmioty związane z życiem codziennym, rodziną, pracą i lokalnymi zwyczajami. Każdy eksponat niesie ze sobą historię konkretnego człowieka. Wierzę, że tradycja żyje tylko wtedy, gdy jest przekazywana dalej, dlatego tak ważne są dla mnie spotkania, rozmowy i dzielenie się wiedzą z kolejnymi pokoleniami.

Już sam budynek wiele mówi… Jest absolutnie jednym z kultowych – także ze względu na wygląd i cały anturaż – miejsc w Krzywczy. Krzywczy, która często przedstawiana jest jako miejscowość trzech kultur. Czy oprócz polskiej stara się Pani, aby pozostałe nie poszły w zapomnienie?

– Zdecydowanie tak. Trudno mówić o historii Krzywczy, nie pamiętając o wszystkich kulturach, które przez wieki współtworzyły to miejsce. Sam budynek, w którym dziś mieści się Centrum Promocji Doliny Sanu, galeria i etnoizba, jest tego najlepszym przykładem. Powstał jako Polski Dom Ludowy, wybudowany przez polską społeczność Krzywczy w 1936 roku. W tamtym czasie Krzywcza była miejscem, gdzie obok siebie żyli Polacy, Rusini i Żydzi. Każda z tych społeczności dbała o swoją tożsamość, kulturę i tradycję. Polscy mieszkańcy postanowili wówczas stworzyć miejsce służące krzewieniu polskiej kultury i działalności społecznej. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło. Po blisko dziewięćdziesięciu latach budynek ponownie służy kulturze, edukacji i pielęgnowaniu lokalnego dziedzictwa. Budowę i wykończenie obiektu przerwał wybuch II wojny światowej. Krzywcza znalazła się pod okupacją niemiecką, a budynek został przejęty przez Niemców i wykorzystywany między innymi jako kantyna oraz prowizoryczna łaźnia. Mówiąc o zachowaniu pamięci o wszystkich kulturach współtworzących Krzywczę, nie sposób nie wspomnieć Piotra Haszczyna – regionalisty, miłośnika lokalnej historii i twórcy portalu „Krzywcza Trzy Kultury”. To osoba, która od lat wykonuje ogromną pracę, dokumentując dzieje naszej gminy, zbierając relacje, fotografie i materiały historyczne. Jest prawdziwą kopalnią wiedzy o Krzywczy i okolicach. Dzięki takim ludziom wiele historii, które mogłyby zostać zapomniane, nadal żyje w pamięci mieszkańców. Uważam, że nie można uczciwie opowiadać historii Krzywczy, pomijając którąkolwiek z kultur, które przez wieki współtworzyły to miejsce. Pamięć o nich nie osłabia naszej tożsamości, lecz ją wzbogaca i pozwala lepiej zrozumieć historię miejsca, w którym żyjemy.

Wiele lat temu Winston Churchill powiedział, że „Naród, który zapomina o swojej przeszłości, nie ma przyszłości”. Patrząc dzisiaj na pędzący świat, notoryczny brak czasu, niechęć wielu młodych ludzi do poznawania i zapamiętywania historii swojego kraju, jak – Pani zdaniem – można to pogodzić? Jak sprawić, aby młodzi ludzie znali podstawowe informacje o historii swojego kraju, znali jego dziedzictwo i tradycję?

– Nie zgadzam się z opinią, że młodzi ludzie nie interesują się historią czy tradycją. Moje doświadczenia są zupełnie inne. Kiedy młodzież odwiedza etnoizbę, widzę autentyczne zainteresowanie. Młodzi ludzie pytają, chcą wiedzieć więcej, potrafią zaskoczyć swoją wiedzą o dawnych przedmiotach i zwyczajach. To pokazuje, że zainteresowanie historią wcale nie zniknęło. Trzeba tylko umieć o niej opowiadać. Bardzo cenię w młodych ludziach ich otwartość i odwagę. Żyją w innych czasach niż moje pokolenie. Mają większe możliwości poznawania świata i zdobywania doświadczeń. Są wolni od wielu ograniczeń, które nosiliśmy w sobie my – ludzie wychowani jeszcze w cieniu rzeczywistości powojennej i pokomunistycznej. To jest piękne i warto się od nich tego uczyć. Dlatego z ogromną radością witam młodych ludzi w etnoizbie. Każda ich wizyta utwierdza mnie w przekonaniu, że przyszłość naszej pamięci i naszego dziedzictwa jest w dobrych rękach.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/07/2026 15:25

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Najnowsze wiadomości