Reklama

Eurobus Przemyśl królem na Podkarpaciu. Czteropak „Smoły”

I-ligowy Eurobus Przemyśl po raz drugi wygrał z Heiro Rzeszów i potwierdził, że króluje na Podkarpaciu. Ekipa ze stolicy województwa bardzo chciała dorównać ekipie Roberta Kurosza, ale atutów miała jak na lekarstwo. Może podziękować liderowi, że ten strzelił „tylko” 11 bramek. Na wielkie brawa zasłużył cały zespół, a na podkreślenie zasługują cztery bramki popularnego „Smoły”, czyli Mateusza Wanata, najlepszego futsalisty minionego roku na Podkarpaciu.

Hala POSiR to „twierdza”, której jeszcze nikomu do tej pory nie udało się zdobyć. Do meczu z rzeszowianami Eurobus odniósł w niej komplet, sześciu zwycięstw, strzelając 45 bramek, a tracąc 21. Nie zdobyli jej i futsaliści Heiro, bo najzwyklej na świecie byli słabszym zespołem. Nie można jednak odmówić im ambicji i woli walki. Tyle, że to zdecydowanie za mało na kombinacyjnie, efektownie i efektywnie grającego lidera. Gospodarze znacznie lepiej operowali piłką, byli lepsi technicznie, mieli znacznie bogatszy wachlarz ofensywnych rozwiązań od rywala. Widać było jakość w prowadzeniu ataku pozycyjnego. Szybkość, dokładność i finezję w kontrach.

Miejscowi, którzy – o czym nie wolno zapominać – wciąż występując bez dwóch bardzo ważnych, kontuzjowanych graczy Arkadiusza Gila i Damiana Demskiego, błyskawicznie ustawili sobie ten mecz, bo po niecałych 6 minutach prowadzili już 2:0. Strzelanie rozpoczął Hrihorij Zanko, który przechwycił piłkę, rozegrał ją z Łukaszem Rudnickim i skończył uderzeniem do pustej bramki. Potem, po sprytnym zagraniu Arkadiusza Wielgosza, pięknym lobem z ponad 10 m popisał się Eryk Kiełbasa. Goście kontaktowego gola zdobyli przed upływem kwadransa gry w I połowie. Odpowiedź Eurobusu nadeszła natychmiast. W ciągu 18 sekund Mateusz Wanat trafił dwukrotnie, po pięknie rozgranych akcjach z H. Zanką i Sebastianem Pawlakiem. Rzeszowianie podtrzymali nadzieję na nawiązanie walki w II połowie po ładnie rozegranym rzucie wolnym, po którym Damian Barszczak zaskoczył Artura Kuźmę.


Wystarczyło 6 minut II części, aby jakiekolwiek marzenia Heiro prysły jak bańka mydlana. To było fantastyczne wejście lidera w drugie 20 minut. W 26. min wynik brzmiał 8:2… Trudno powiedzieć, która z czterech bramek była piękniejsza. Czy artystyczne uderzenie zewnętrzną częścią stopy M. Wanata po upływie 15 sekund II połowy, czy kapitalny strzał z grubo ponad 10 m Kamila Bały pod poprzeczkę, a może gol po dwójkowej akcji Wanat – Pawlak, którą „bombą” z pierwszej piłki sfinalizował ten drugi?

Większą część II odsłony rzeszowianie grali w przewadze, wycofując bramkarza. W większości bili głową w mur, ale dwukrotnie udało  się im pokonać Romana Koltoka. Przedniej urody był zwłaszcza gol Marcina Gąsiora. 

Reklama

 

Eurobus Przemyśl – Heiro Rzeszów 11:4 (4:2)
Bramki: 1:0 Zanko 1:54 min, 2:0 Kiełbasa 5:48 min, 2:1 Prokop 14:28 min, 3:1 Wanat 15:12 min, 4:1 Wanat 15:30 min, 4:2 Barszczak 15:54 min, 5:2 Wanat 20:15 min, 6:2 Pawlak 20:56 min, 7:2 Bała 24:47 min, 8:2 Bała 26:31 min, 8:3 Gąsior 27:02 min, 8:4 Wdowik 27:47 min, 9:4 Pawlak 35:27 min, 10:4 Barszczak 38:30 min (samobójcza), 11:4 Wanat 39:25 min.
Eurobus: Kuźma – Zanko, Rudnicki, Pawlak, Wanat oraz Koltok (b), Wielgosz, Bała, Londono Silva, Kiełbasa, Syczewskyj, Chrupcała, Fudali.
Heiro: Piszczek – Gąsior, Barszczak, Wołoszyn, Prokop oraz Bogacz (b), Koza, Wdowik, Piela, Rembisz.
Sędziowali: Łukasz Woliński i Jakub Baran (obaj z Lublina). Czerwona kartka: Wdowik (28:34 min; faul). Widzów: 600.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama