Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej było organizatorem i areną zarazem I Przemyskiego Konkursu Modeli Kartonowych. Chętni przez dwa dni mogli podziwiać kunszt, perfekcję, pomysłowość i absolutną dbałość o każdy detal autorów arcydzieł, którzy zjechali do nad San z różnych stron Polski.
Pomysłodawcą i osobą, która pilnowała wszystkiego ze strony przemyskiego muzeum był jego pracownik, pasjonat modelarstwa, autor m.in. wielu makiet obiektów architektonicznych w Przemyślu, Tomasz Król. Chętni mogli podziwiać modele w różnych kategoriach, by wymienić: pojazdy wojskowe, samoloty, statki, okręty, samochody, przedmioty związane z rolnictwem.
Uczestnik konkursu mógł wystawić maksymalnie trzy modele w jednej kategorii konkursowej. Modele miały być wykonane własnoręcznie z wycinanek oryginalnych bądź legalnie pobranych ze stron internetowych. Były i modele zaprojektowane od podstaw. W kategorii standard model mógł być wykonany zgodnie z instrukcją jego wykonania, nie malowane. Kategoria open dotyczyła tylko grupy wiekowej „senior”. Modele wykonane przez nich mogły być częściowo lub w całości malowane i w znacznym stopniu wzbogacone dodatkowymi elementami. Każdy kto na własne oczy miał okazję obejrzeć te cacka, nie do końca wierzył, iż jedynym materiałem był karton. Wielość szczegółów i trudność ich wykonania zdumiewała.
– Gościmy taką imprezę po raz pierwszy, ale myślę, że nie ostatni. Jestem pod wielkim wrażeniem. To kawał historii i znakomity sposób, aby tę historię w tak oryginalny sposób pokazywać. Uczestników jest kilkudziesięciu z całej Polski, wystawionych prac ponad sto
– powiedział dyrektor MNZP Jan Jarosz.
Nagrodę główną ufundował 1. Batalion czołgów z Żurawicy.
– Jestem pod niesamowitym wrażeniem włożonego wysiłku. W młodości sam starałem się sklejać modele, ale plastikowe. Złożyłem dwa papierowe, ale patrząc na te tutaj, w moim wykonaniu była to totalna amatorka. Są modele, które zostały maksymalnie odwzorowane z oryginału. Coś niesamowitego. Jeden z pojazdów na przykład ma ogniwa gąsienicy numerowane, zgodnie z rzeczywistością. To niezwykle trudne, ale udało się autorowi i taki detal odtworzyć, łącznie z ryflowaną blachą, którą wykonawca musiał widzieć w rzeczywistości. Tak, ufundowaliśmy nagrodę główną historycznym, oryginalnym ogniwem gąsienicy z czołgu Renault FT-17, które stacjonowały w batalionie w Żurawicy przed wojną
Reklama
– powiedział dowódca 1. batalionu czołgów w Żurawicy ppłk Marcin Komorek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze