Kilka dni temu przeczytałem informację, która do głębi mną wstrząsnęła, choć pozornie dotyczy spraw dalekich i komuś wydawać się może jedynie egzotyczną ciekawostką. Otóż dowiedziałem się, że w najbliższym czasie władze Finlandii planują jeszcze bardziej zmodernizować tamtejsze szkolnictwo i odejść w ogóle od nauczania tradycyjnych przedmiotów, a uczyć dzieci samodzielnej analizy faktów (najróżniejszych: historycznych, geograficznych, fizycznych), kompetencji językowych (rodzimych i obcych) czy praktycznej ekonomii (potrzebnej do pracy w biznesie oraz do planowania domowego budżetu).
Informacja jest wstrząsająca dla tych, którzy mniej więcej wiedzą, jak do tej pory wyglądał system edukacji w tym sympatycznym zimowym kraju. Otóż młodzi Finowie w testach kompetencji prowadzonych przez OECD biją na głowę nie tylko rówieśników z Europy, ale też innych uczniów z innych kontynentów. Fińskie szkolnictwo jest uważane za najbardziej efektywne na świecie, pedagodzy z całego globu pielgrzymują do Helsinek, Lahti lub Rovaniemi, by zobaczyć w akcji najlepszych na Ziemi nauczycieli, zaś sami młodzi Finowie nie mają żadnych problemów z dalszym kształceniem lub odnalezieniem się na rynku pracy. Uczniowie lubią tam swoje szkoły, szanują nauczycieli i świetnie się uczą, choć nikt im nie daje ocen. Mogą wybierać sobie przedmioty, nie dostają zadań domowych, mają też długie przerwy między lekcjami, podczas których zajadle ćwiczą swe ciała. Wydawać by się zatem mogło, że Finlandia to edukacyjny raj – po co go zatem jeszcze bardziej udoskonalać? A jednak tamtejsi pedagodzy i politycy doszli do wniosku, że można i trzeba go reformować, aby dostosować fińską szkołę do prawdziwych wymagań XXI wieku.
Skoro zamiast unowocześniać – powraca się do starego – powinniśmy wziąć łacińskie słówko „de-”, a że zmiana niszczy to, co już zostało wcześniej ukształtowane, powinniśmy znów wziąć czasownik „formare”. I tu kolejny wstrząs: wychodzi mi „de-formacja”. No ale to pewnie mój błąd, bo z łaciny zawsze byłem słaby…Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Mamy starych nauczycieli i wykładowców, to trudno, żeby miał kto wprowadzać nowe formy edukacji.
". Za parę lat świat nam ucieknie jak źrebak na wiosnę, a nasze dzieci dalej będą ślęczeć nad historią powstań, budową pantofelka i czytankami z języka węgierskiego. " . PANIE REDAKTORZE JUSZCZYK , rozumiem,ze z tą ' czytanką z jezyka węgierskiego " , to nie był przypadek. CZY tak? ŚMIAŁO. OJ , COŚ ZA BARDZO PAN POLITYKUJE . ROZUMIEM PANA , JAK I PANA KOLEGÓW REDAKTORKÓW TĘSKNOTĘ ZA MINIONYMI 8 -MA - LATY , ALE "TO SE NE WRATI" .
Mamy starych nauczycieli i wykładowców, to trudno, żeby miał kto wprowadzać nowe formy edukacji.
". Za parę lat świat nam ucieknie jak źrebak na wiosnę, a nasze dzieci dalej będą ślęczeć nad historią powstań, budową pantofelka i czytankami z języka węgierskiego. " . PANIE REDAKTORZE JUSZCZYK , rozumiem,ze z tą ' czytanką z jezyka węgierskiego " , to nie był przypadek. CZY tak? ŚMIAŁO. OJ , COŚ ZA BARDZO PAN POLITYKUJE . ROZUMIEM PANA , JAK I PANA KOLEGÓW REDAKTORKÓW TĘSKNOTĘ ZA MINIONYMI 8 -MA - LATY , ALE "TO SE NE WRATI" .