Nietuzinkowi goście, porywające do tańca koncerty, braterska sztama i przygody, przygody, przygody… Festiwal Kultury Pogranicza Folkowisko od 14 do 17 lipca przyciągnął do zamieszkiwanego przez 41 osób Gorajca festiwalowiczów z całego świata. Maleńka wieś zmieniła się w stolicę kultury korzennej, a przyjezdni w wielką rodzinę.
Motywem przewodnim Folkowiska było wesele. Wrócono do korzeni – 14 lat temu w Gorajcu pobrali się inicjatorzy imprezy, Marina i Marcin Piotrowscy. Weselnicy tańczyli, śpiewali i wędrowali po okolicy w kolejne 2 rocznice wesela.
– Poprosili, aby na następną mogli zabrać przyjaciół. Postanowiliśmy się otworzyć na innych. Narodził się festiwal kultury tradycyjnej – opowiada Marcin Piotrowski.
Podczas Folkowiska odbyło się prawdziwe wesele ze wszystkimi tradycyjnymi ceremoniami przybliżonymi przez Teatr Złoty Róg. Para młoda to muzycy dobrze znanej folkowiczanom kapeli Tadirindum, Katarzyna Chodoń i Arkadiusz Szałata.
– Jako para z 20-letnim stażem życzymy nowożeńcom wielkiego poczucia humoru. To podstawa długiego związku. A także bycie dla siebie. Dbanie o to, by każdego dnia znajdować czas, by na siebie spojrzeć, porozmawiać, wspólnie wypić kawę – winszuje Marina Piotrowska.
Folkowisko to festiwal wielokulturowości[paywall]. – W tym roku szczególnie wspieramy wielobarwną kulturę ukraińską. Wojna w Ukrainie ma też podłoże kulturowe, językowe, na tej płaszczyźnie Ukraińcy także się bronią przed najeźdźcą – mówi Marcin.
Wystąpiły zaprzyjaźnione kapele: Joryj Kłoc, Gordiy Staruh, Rockoko. Zespół z Jaworowa przybliżał tradycje śpiewem, tańcem i warsztatami. Festiwalowicze poznali kulisy działań Fundacji Folkowisko po obu stronach granicy czy pomocy udzielanej uciekającym przed wojną w Domu Ukraińskim w Przemyślu.
Folkowisko nie pozwala także zapomnieć o Białorusi. O swoich działaniach opowiadała inicjatorka „Minuty krzyku dla Białorusi” Jana Shostak.
– W Polsce termin uchodźca wciąż budzi negatywne skojarzenia. W relacji z uciekinierami zastępujemy je słowem Nowaki, które kojarzy się z czymś nowym, ale swojskim, a nie obcym. Wszyscy gdzieś na świecie jesteśmy Nowakami – podkreślała.
Gdybyś mógł wypożyczyć człowieka jak książkę, to czego chciałbyś się dowiedzieć? Na to pytanie odpowiadali widzowie projektu Żywa Czytelnia.
– Poledancerka, psycholożka dziecięca, artystka, ekolog i inni – niczym żywe książki odkrywali karty swoich historii, a słuchacze mogli dopytywać o szczegóły – przybliża inicjatywę koordynatorka Daria Kuszlik.
Folkowiczanie tworzyli skórzane sakiewki, makramowe kwietniki, ziołowe maski, instrumenty z warzyw i inne cudeńka podczas warsztatów umiejętności ludowych. Zagrali także: Percival, Tęgie Chłopy, Nicponie, Chrust, Kapela Brodów, Daj Ognia, Kuba Blokesz, Kukaj Kukawko i in.
Były wędrówki pamięci po okolicy, opowieści (m.in. Andrzeja Stasiuka i Moniki Sznajderman, Justyny i Roberta Korzeniowskich, Roberta Gmiterka, Grażyny Bochenek), rajdy i tradycyjnie… dziecięca bitwa na balony.
– Sercem tegorocznej edycji jest to, że w ogóle się odbyła. Mimo ostatnich trudnych lat: pandemii i wojny, goście przybyli. W czasach, gdy ciężko o poczucie radości, potrafiliśmy wspólnie śpiewać, tańczyć i cieszyć się sobą. Podtrzymujemy piękną ideę Folkowiska, gdzie królują przyjaźń, miłość i dobro – podsumowuje Marina.
Aleksandra Nowotyńska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze