W etnostolicy Polski po raz 8. wzburzyła się krew. Wystrzał endorfin, eksplozja entuzjazmu i megaenergii, która przemoczone i zmarznięte organizmy porywała do niegasnącej aktywności. Spontaniczne przyśpiewki i pląsy w strugach deszczu, zgłębianie rzemiosł dawnych i nieustanne poszerzanie horyzontów – Festiwal Kultury Pogranicza Folkowisko wzbogaca duszę.
Długo po północy cerkiew rozbrzmiewa chóralnym śpiewem, ze stodoły dobiega płacz mis kryształowych, po szalonym pogo kilkaset osób chwyta się za dłonie i dostojnie kroczy polonezem. Gapie odkrywają w sobie muzyków, artyści rwą pierze...
Od 8 lat w lipcu Gorajec, sielska wieś z kilkoma zagrodami, którą sieci telefonii komórkowych omijają szerokim łukiem, urasta do rangi folkowego jądra Europy. Festiwal sztuk rozmaitych – tygiel kultur Wschodu i Zachodu – od 12 do 15 lipca skupił przybyszów z odległych zakamarków świata. Wspólnie na wiele sposobów parali się kulturą ludową i chłonęli jej siłę.
Tu nikt biernie nie obserwuje. Folkowicze to nie widzowie, a uczestnicy. Kto nie tańczy, ten nuci, rozprawia, lepi, klei, miga, wyplata. Działa i współkreuje festiwal, wtapiając się w ten bezustanny zgiełk – bez kakofonii, a harmonijny, przyjazny, twórczy.
Uchwycić ducha tak nietuzinowego festiwalu nie sposób poprzez opisywanie dziesiątek warsztatów i wyliczanie scenicznych znakomitości. Podpytaliśmy uczestników o 3 cechy oddające istotę tej multiinicjatywy.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze