– Nie ma pana w spisie wyborców – usłyszał. Zdziwiony, dlaczego nie może głosować w swojej rodzinnej miejscowości, zaczął się dopytywać. Wtedy okazało się, że został wymeldowany donikąd. – Nie ma pana w ewidencji – stwierdził urzędnik. – To gdzie ja jestem? Czy można się było mnie wyrzec i usunąć nie tylko z rodzinnego domu, ale też z gminy i kraju – pyta mężczyzna.
Okazuje się, że tak i to zgodnie z prawem. Wystarczył wniosek obecnej właścicielki domu, który rozpoczął postępowanie administracyjne, a jego skutkiem było wymeldowanie donikąd. – Pozbyli się mnie, chociaż kontaktowałem się z rodziną, odwiedzałem ją i wiedzieli, gdzie przebywam – narzeka mężczyzna. – Uznali, że opuściłem miejsce stałego zamieszkania na zawsze – dodaje.
Większą część dorosłego życia spędził poza rodzinnym domem. Był tam, gdzie znalazł pracę. Ożenił się i rozwiódł. Stosunki między nim a siostrą, która odziedziczyła rodzinny dom, też nie były różowe. Jednak zawsze wracał do podjarosławskiej wsi. Do rodziny. Dom, w którym dorastał, traktował jak[paywall] miejsce stałego pobytu, chociaż częściej przebywał poza nim. – Pracowałem w delegacji, ale rodzina wiedziała, gdzie mnie szukać – podkreśla. Nie mogąc się pogodzić z siostrą, przemieszkiwał w czasie przyjazdu do rodzinnej miejscowości w pustym domu stojącym w pobliżu. O tym, że według dokumentów już go nie ma, dowiedział się przy ostatnich wyborach. Wcześniej na nie chodził. Teraz postanowił się ustatkować. – Gdybym wiedział, że chcą mnie wykreślić, odwołałbym się. Dostałem jedno pismo, ale nawet nie zrozumiałem, o co w nim chodzi. O wymeldowaniu nikt mnie nie informował – mówi. – Jakbym nie poszedł na wybory, to nie dowiedziałbym się nawet, że przestałem istnieć według urzędów – dodaje.
– Pismo o wszczęciu postępowania odebrał. Decyzji już nie. Gdyby do roku od jej wydania się odwołał, przeanalizowano by od nowa postępowanie. Nie zrobił tego. Miał na to rok. Ten termin już upłynął – wyjaśnia Elżbieta Szkoła, inspektor w Urzędzie Gminy w Roźwienicy. Na pytanie, czy jest mieszkańcem gminy, w której mieszkał przed wymeldowaniem, trudno uzyskać jednoznaczną odpowiedź. – W czasie prowadzonego postępowania rzeczywiście nie mieszkał w domu rodzinnym – tłumaczą urzędnicy. To, że wyprowadził się dla świętego spokoju i żył w sąsiednim opuszczonym domu, było dla urzędu tylko potwierdzeniem faktu, że opuścił miejsce stałego zameldowania na stałe. – Gdyby się z nami skontaktował w trakcie prowadzonego postępowania lub do roku od wydania decyzji, pomoglibyśmy. Teraz już za późno – mówi inspektor.
Z wyjaśnień w gminie wynika, że może się zameldować na pobyt czasowy tam, gdzie aktualnie mieszka. Problem w tym, że potrzebna jest zgoda właściciela, a tego, nie wiadomo, gdzie szukać. Jeśli zechce uczestniczyć w wyborach, musi złoży wniosek o dopisanie do listy. Z urzędu nie będzie uwzględniony w żadnym obwodzie. W gminie słyszymy, że jest dużo przypadków wymeldowania z jednego miejsca bez zameldowania w innym, chociaż nie jest to do końca zgodne z przepisami, które – jak mówią urzędnicy zajmujący się ewidencją mieszkańców – nijak się mają do rzeczywistej sytuacji. Jeśli mężczyzna zajdzie się w złej sytuacji materialnej, może skorzystać z pomocy ośrodka pomocy społecznej, bo oni biorą pod uwagę fakt zamieszkania, a nie zameldowania. Trudno powiedzieć, czy może się starać o mieszkanie socjalne, bo nie wiadomo, czy jest mieszkańcem gminy. Formalnie jest tylko w centralnej ewidencji PESEL. To jedyne miejsce, w którym jeszcze istnieje.
Różnie układało się jego życie. Teraz, gdy chce się choć trochę ustabilizować, stanął przed murem. Wykreślili go, minimalizując szanse na normalne życie.
Nie podajemy danych oraz miejsca, w którym żyje bohater tekstu, ponieważ poruszane są w nim sprawy rodzinne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Grubo przesadzony opis przez pół życia imprezy alkohol a teraz pretensje do całego świata miało się dzieci i żonę i resztę rodziny to trzeba było siedzieć grzecznie a nie wydzierać się na całą wioskę a rodzina biedna tyle lat cierpieli wybryki a teraz wysmarowali ich w gazecie .Znam pana ale na pewno aniołem nie był .
Grubo przesadzony opis przez pół życia imprezy alkohol a teraz pretensje do całego świata miało się dzieci i żonę i resztę rodziny to trzeba było siedzieć grzecznie a nie wydzierać się na całą wioskę a rodzina biedna tyle lat cierpieli wybryki a teraz wysmarowali ich w gazecie .Znam pana ale na pewno aniołem nie był .