W pierwszy dzień po świętach na posesji przy ulicy Bielskiego pojawił się nietypowy i groźny gość.
– Po przyjęciu zgłoszenia strażnicy pojechali na Bielskiego, potwierdzili obecność borsuka i zabezpieczyli miejsce, ale nie bardzo było wiadomo, co dalej – relacjonuje Jan Geneja, komendant Straży Miejskiej w Przemyślu.
– Strażnicy są przeszkoleni w odławianiu zwierząt i mają odpowiedni sprzęt, ale w tym przypadku nie mogliśmy zabrać zwierzaka, gdyż po pierwsze nie mamy odpowiedniego pomieszczenia do przetrzymywania dzikich zwierząt, a po drugie istniała obawa, że borsuk może być zarażony wścieklizną. W tej sytuacji powiadomiliśmy o wszystkim wydział ochrony środowiska oraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Przemyślu, który jest instytucją najbardziej kompetentną w tych sprawach.
Kilka godzin później na miejscu pojawili się pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, którzy przy pomocy specjalistycznego sprzętu odłowili borsuka, a ten broniąc się, parskał i fuczał, kiedy wsadzali go do klatki.
Zwierzak został zabrany na obserwację, która będzie prowadzona w lecznicy „Ada”. Z informacji uzyskanych w inspektoracie dwa dni później wynika, że zwierzak prawdopodobnie jest zdrowy i po zakończeniu obserwacji zostanie wypuszczony do swojego środowiska naturalnego.

fot.Jacek Szwic
Strażnik zabezpieczał zwierzaka do czasu przyjazdu służb weterynaryjnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Borsuk ma się dobrze.Ważne że są ludzie , którzy w takiej sytuacji myślą jak pomóc a nie jak zabić.
Gdzieś tam swoją siedzibę na Bielskiego ma Prezes Wodociągów ????on napewno by wiedział co zrobić , dałby wam wskazówki lub pokierował akcja do przyjazdu prezydenta i radnych z klubu Kojaka.
Borsuk ma się dobrze.Ważne że są ludzie , którzy w takiej sytuacji myślą jak pomóc a nie jak zabić.
spierdalaj na drzewo
Gdzieś tam swoją siedzibę na Bielskiego ma Prezes Wodociągów ????on napewno by wiedział co zrobić , dałby wam wskazówki lub pokierował akcja do przyjazdu prezydenta i radnych z klubu Kojaka.