Bartosz Wardęga i spółka, czyli Stowarzyszenie Aktywna Żurawica nie zwalniają tempa! Po udanym debiucie za sprawą biegu przeszkodowego „Pancerna Przeprawa”, tym razem zaprosili wszystkich chętnych na kolejną imprezę dla całych rodzin – „Aktywny Piknik”. 23 lipca br. na placu między urzędem gminy a stadionem Żurawianki przy ul. Jana Pawła II 1 znowu się działo! Szkoda tylko, że na finał rozpętała się burza…
– Aktywny piknik był skierowany absolutnie do wszystkich. Razem możemy więcej – to hasło, które jest mottem naszego stowarzyszenia. Po typowo sportowej inauguracji naszej działalności, chcieliśmy zorganizować piknik integracyjny, ale nie taki sztampowy. Chcieliśmy dołożyć kilka rodzynków i myślę, że to się nam udało. Z pewnością na pierwszy plan wybił się Zlot Pojazdów Zabytkowych – powiedział prezes Stowarzyszenia „Aktywna Żurawica” B. Wardęga.
Skoro pan Bartosz tak powiedział, każdy fan starej motoryzacji w sobotę, 23 lipca br., koniecznie musiał zajrzeć do Żurawicy. Organizatorami zlotu byli członkowie stowarzyszenia wraz z pasjonatami z grupy „Pojazdy Zabytkowe Przemyśl”. Na kilka sobotnich godzin plac obok urzędu gminy zamienił się w prawdziwy motoryzacyjny wehikuł czasu[paywall].
– Pojawiło się ponad 50 zabytkowych maszyn. Samochody, motocykle. Jedna z maszyn pochodzi z 1932 roku! Były pojazdy, które są dopieszczone, w które właściciele włożyli sporo pieniędzy. Były pojazdy, które dopiero na to czekają. Jak rozmawiałem z niektórymi, kilka lat temu za ich jawy nikt nie chciał dać złamanego grosza, a dzisiaj kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych. To niesamowite – stwierdził B. Wardęga.
Rzeczywiście, parada wiekowych pojazdów zrobiła największą furorę. Wśród motocykli były mz-etki, jawy, junaki czy bmw. Wśród czterokołowców była flotylla maluchów, był wiekowy tarpan, łada, fiaty 125p, mocarne polonezy, itp. Były także wychuchane, wypieszczone, lśniące auta z zagranicy. Przed laty mogli na nie pozwolić sobie nieliczni. Prawdziwe oblężenie przeżywała kolekcja, z jaką zjawił się w Żurawicy pan Mariusz Owsik z Rokietnicy. Pasjonat starych samochodów i motocykli. Przywiózł dwa cadillaki i mercedesa.
– Mercedes SL z 1986 roku z silnikiem V8 i ponad 5 tysięcy pojemności. Z niedużym przebiegiem, bo 115 tysięcy mil. Pali 16 litrów na 100 kilometrów. Cadillac eldorado jest z 1984 roku. Przyjechał ze Stanów Zjednoczonych w stanie niemal nienaruszonym. Reperacja polegała na dokładnym wypastowaniu go. Niebieski to cadillac burgman z 1986 roku. Silnik o pojemności 5,0. Renowacja była poważniejsza. Nowy lakier, nowa tapicerka, poszycia drzwi pozostały. Mam w domu jeszcze bentleya, mustanga kabriolet oraz około 20 motocykli z różnych czasów – wyliczył pan Mariusz. – Mam dużą działkę, postawiona na niej garaże, więc nie mam problemów z przechowywaniem tych pojazdów. Nie wymagają jakiś większych remontów. Raz w roku wymieniam im olej. To są naprawdę solidne marki – dodał.
Zapytaliśmy, ile te samochody mogą kosztować. Niebieski cadillac, jak zdradził M. Owsik, to koszt rzędu 35 tys. zł, ale pan Mariusz nie sprzedałby go nawet za dwa razy tyle. Za cadillaca eldorado można byłoby wziąć ponad 30 tys. zł. Najdroższy jest mercedes, bo można go śmiało sprzedać za ponad 100 tys. zł.
Ale byłoby niesprawiedliwe i nieprawdziwe, że tylko to cieszyło się podczas pikniku sporym zainteresowaniem odwiedzających. Najmłodsi pasjami układali klocki Lego z członkami „Ekudiko”, odwiedzali stoiska 1 batalionu czołgów w Żurawicy, 20 Brygady Obrony Terytorialnej w Przemyślu czy OSP w Orzechowcach. Zajadali się watą cukrową, popcornem i innymi smakołykami. Śmigali po dmuchanych zjeżdżalniach. Ogromnym powodzeniem cieszył się żyroskop inaczej zwany symulatorem przeciążeń. Zwłaszcza wśród młodzieży. Jeśli ktoś było po obiedzie, na sam widok przypominało się drugie danie, ale młodzież, obracana o 360 stopni, piszczała z zachwytu.
Co godne podkreślenia, organizatorzy pikniku postawili na lokalność. Także podczas finalnego bloku koncertowego. Ten rozpoczął się występem Martyny Pilch z zespołem Flirt. O g. 20.30 miał zagrać dobrze znany w Polsce zespół Cztery Kilo Obywatela z… Żurawicy, a potem zabawa przy didżeju. Cóż, czasami nawet najszczersze chęci, zapał i pasja nie są w stanie rozgonić ciemnych chmur. Tuż przed występem wspomnianej formacji zaczęło grzmieć. Na niebie pojawiły się błyskawice. Rozpętała się solidna burza, która, niestety, nie pozwoliła sfinalizować tej udanej imprezy. Ze względów bezpieczeństwa koncert i zabawa zostały odwołane. Szkoda, ale z prawami natury jeszcze nie wygrał nikt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze