Byli jak wygłodniała wataha wilków. Byli tak zmotywowani, zmobilizowani, żądni rehabilitacji za dwie porażki z rzędu, że… aż im to przeszkadzało. Bo gdyby zachowali więcej zimnej krwi, mogli odesłać Ślązaków do domu z dwukrotnie większym bagażem bramkowym niż to uczynili. Lider wrócił na zwycięską ścieżkę!
To spotkanie miało dwóch bohaterów. Pierwszym był cały zespół Vanildo Neto. Każdy, kto pojawił się na parkiecie, miał swoją większą czy mniejszą cegiełkę w zdemolowanie akademików. Drugim – absolutnym – był bramkarz AZS UŚ Katowice Paweł Mieszczanin. Spisywał się rewelacyjnie, imponując doskonałym ustawieniem i antycypacją wydarzeń na parkiecie. Przemyślanie oddali łącznie aż 38 celnych strzałów. Osiem z nich wylądowało w siatce, więc prosty rachunek pokazuje, że 30 stało się łupem P. Mieszczanina. To kapitalny wynik. Gdyby nie on, jego zespół wyjechałby z Przemyśla z „mocną” dwucyfrówką.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze