Z miłości do gotowania. Właśnie tak powstała „Jaglanka”. Stanisława Kościelna gotować kochała od zawsze. Najpierw swoimi przysmakami raczyła domowników i znajomych. Potem gotowała dla klientów, pracując w restauracji. Aż w końcu postanowiła sięgnąć po marzenia i otworzyć własny kulinarny raj.

fot.zbiory własne
– Gotowanie to moja wielka pasja. Najpierw karmiłam domowników. Kiedy dzieci wyfrunęły z domowego gniazda, potrzeby w tym względzie były mniejsze, a ja i tak każdą wolną chwilę spędzałam w kuchni, bo bardzo to lubię. Idealnie złożyło się więc, że teraz mogę karmić klientów swoimi przysmakami – cieszy się właścicielka „Jaglanki” Stanisława Kościelna.
Zaczęła skromnie – od niewielkiego baru przy ulicy Rejtana. Przemyślanie przyzwyczaili się do tego miejsca i do pani Stanisławy zaczęli zaglądać stali bywalcy – miłośnicy smacznej, domowej, prostej kuchni. Jednak niewielki lokal nie pozwalał na rozwinięcie skrzydeł i wtedy w głowie właścicielki zaczęła kiełkować myśl, że warto byłoby rozejrzeć się za czymś większym i spełnić marzenie o własnej restauracji.
Reszta była dziełem przypadku i szczęścia, a następnie wielkiej determinacji i chęci podołania wyzwaniu. Stanisława Kościelna zdecydowała się poprowadzić restaurację przy przemyskiej hali sportowej. Wygrała przetarg i ostro zabrała się do pracy. Lokal zyskał wdzięczną nazwę „Jaglanka” (a więc taką samą, pod jaką funkcjonowała jadłodajnia przy Rejtana), bo gospodyni uwielbia kaszę jaglaną i na jej bazie tworzy wiele autorskich przepisów.
Jaglanka ujęła ją smakiem i delikatnością. Szefowa lokalu chce do niej przekonać swoich gości. Na razie robi to z wyczuciem, dołączając do menu niektóre przysmaki z jej dodatkiem. W karcie „Jaglanki” znajdziemy więc: kaszkę jaglaną na słodko z owocami, z mleczkiem kokosowym (idealna propozycja na początek dnia), pierogi z kaszą jaglaną (doskonałe na obiad) i jaglankę jako dodatek do dań mięsnych, a także naleśniki z mąki jaglanej na życzenie klienta.
Oprócz tego szeroki wachlarz pysznych, domowych dań: od śniadań, przez zupy, różnorodne dania jarskie i mięsne, na surówkach kończąc. A wszystko w naprawdę przystępnych cenach. Kuchnia, oprócz pozycji z karty, codziennie serwuje też tzw. zestaw dnia: zupę z drugim daniem mięsnym (za 16 zł) lub zupę z drugim daniem jarskim (13 zł). Klienci bardzo chętnie korzystają z tej propozycji.

Firmowym daniem „Jaglanki” są gołąbki ziemniaczane w sosie. Tak pyszne i miękkie, że dosłownie rozpływają się w ustach. W lokalu serwowane zawsze w czwartki. Stali amatorzy tego przysmaku mają ten zarezerwowany w kalendarzu, by nie przegapić okazji na gołąbkową ucztę. Gołąbki z „Jaglanki” sławę zyskały po tym, jak wzięły udział w ubiegłorocznym IV Szwejkowsko-Galicyjskim Festiwalu Gołąbka Ziemniaczanego.
Można powiedzieć, że dosłownie zawojowały tę imprezę, zdobywając laur zwycięstwa. Danie naprawdę jest wybitne, o czym sami mieliśmy się okazję przekonać, jako że stały się hitem tegorocznej odsłony plebiscytu na najlepszego-najpopularniejszego sportowca 2018 roku, organizowanego od lat przez redakcję ŻP.
Skąd pomysł na własne kulinarne królestwo? – Kiedyś, jadąc samochodem, usłyszałam ogłoszenie o naborze wniosków na podjęcie działalności gospodarczej, adresowane do osób 50+. – To wszystko idealnie do mnie pasowało. Miałam wtedy akurat przerwę w pracy zawodowej. Nie wahałam się ani chwili i w tym samym dniu poszłam do siedziby PARR złożyć aplikację. To był impuls! – opowiada Stanisława Kościelna.
– Pomyślałam, że muszę zaryzykować, bo jak nie teraz, to nigdy. Zdobyłam się na odwagę i... udało się! – cieszy się S. Kościelna. Tak powstał bar przy Rejtana. Pieniędzy starczyło na sprzęt i wyposażenie. Na resztę trzeba było pożyczyć. Lokal otworzył się dokładnie w Dzień Kobiet, 8 marca. Od ponad roku „Jaglanka” funkcjonuje już w o wiele elegantszych i przestronniejszych wnętrzach hali sportowej. Lokal otwarty jest w tygodniu od g. 9 do 17, poza tym oferuje też dania na dowóz, natomiast w weekendy organizowane są w nim imprezy okolicznościowe.
Mając własną restaurację, trzeba zadbać praktycznie o wszystko. Ważny jest każdy, najmniejszy szczegół. Pani Stanisława sama robi zakupy, bo tylko tak może wybrać najlepsze jej zdaniem produkty i sama tworzy kartę dań. W tym względzie czasem korzysta też z podpowiedzi córki.
Chce karmić gości tak jak lubi – smacznie i do syta. Prowadzenie restauracji pochłania ją bez reszty, na czym chwilowo cierpią najbliżsi. Na szczęście ekipa restauracji rośnie w siłę (obecnie razem z właścicielką tworzą ją 4 osoby plus praktykantka), więc z czasem na pewno uda się złapać oddech. Na swoich pracowników nie da powiedzieć złego słowa. Dba o nich, bo wie, że zadowolony pracownik to zadowolony klient. A tych drugich nie powinno zabraknąć, bo pyszne, domowe jedzenie zawsze znajdzie amatorów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Gdyby nadal rządzili Zamirski i Osiadacz to nigdy by nie wygrała przetargu.Przeciez to była ich "knajpa" i oni ja rozliczali
Dobrze byłoby zrezygnować z dań mięsnych i stworzyć restaurację wegetariańską z prawdziwego zdarzenia, jak Pan Bóg przykazał.PUSZKA.PLNa dzień dzisiejszy 7735 przepisów wegetariańskich w tym 4924 wegańskich !!!
''Oto daję wam wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całe ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was one będą pokarmem'' - Rdz 1,1 26 31a Stworzenie świataYOUTUBE.COM - WEGETARIANIZM JAKO KONCEPCJA BIBLIJNA
Gdyby nadal rządzili Zamirski i Osiadacz to nigdy by nie wygrała przetargu.Przeciez to była ich "knajpa" i oni ja rozliczali
Najlepsze jedzonko!
Dobrze byłoby zrezygnować z dań mięsnych i stworzyć restaurację wegetariańską z prawdziwego zdarzenia, jak Pan Bóg przykazał.PUSZKA.PLNa dzień dzisiejszy 7735 przepisów wegetariańskich w tym 4924 wegańskich !!!