Krzysztof Burzański, Karol Czajka, Ireneusz Styś oraz Rajmund Kusy – czterech kolegów, którzy zdecydowali się wyruszyć popularnym szlakiem Green Velo, aby pokonać ponad 1300 kilometrów i dotrzeć z Przemyśla do Gdańska.
Z Przemyśla wyjechali w poniedziałek, 17 lipca, z samego rana. Planują dojechać do Gdańska w 11 dni. – Pomysł zrodził się w momencie powstawania szlaku. Kilka miesięcy temu podzieliłem się nim z moim współlokatorem Rajmundem. Bardzo mu się spodobał. Przedstawiliśmy plan Krzyśkowi i Karolowi. Od razu zadeklarowali, że jadą z nami – opowiada genezę wyprawy Ireneusz Styś[paywall].
– Na rowerach jeździmy, od kiedy pamiętamy. Od zawsze hobbystycznie. Nie mamy na koncie tak dużych tras, wyłącznie rekreacyjne, więc od marca bardzo dokładnie się przygotowywaliśmy pod względem fizycznym, kondycyjnym. Poza tym mamy za sobą wiele godzin poświęconych na skrupulatne planowanie i organizowanie niezbędnego sprzętu. 1300 kilometrów to nie jest takie hop-siup, zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Z pewnością będą nas boleć pośladki po wielogodzinnej jeździe. Ogromny wpływ na jazdę będą mieć pogoda oraz bagaże, które oczywiście będziemy mieli przy sobie na rowerach. Tak naprawdę nie wiemy, co nas po drodze spotka, więc musimy być przygotowani na wszystko. Nie mamy zarezerwowanych noclegów w pensjonatach przy trasie. Bierzemy ze sobą namioty, a więc mamy dodatkowy bagaż. Ma to jednak swoje plusy, bo gdzie nas poniesie, tam będziemy nocować. Stawiamy na spontaniczność. W końcu to wakacyjna wyprawa. Green Velo to dla nas ramowy plan. Nie wiemy, jak się sytuacja rozwinie. Jeśli będziemy przejeżdżać niedaleko miejsca, które warto by było zobaczyć, to czemu mielibyśmy nie odbić i nie pozwiedzać. Nie wiadomo, co nam do głowy wpadnie. Już teraz chcielibyśmy serdecznie podziękować Decathlon Kraków Plaza, w którym część z nas pracuje. Dzięki zainteresowaniu i wsparciu ze strony kierownictwa prawie 95 procent naszego wyposażenia pochodzi z tego sklepu, który jest również naszym sponsorem na czas podróży. Dziękujemy także „Karczmie nad Sanem”, która również wspiera naszą wyprawę – opowiadali tuż przed startem pełni entuzjazmu Krzysiek, Karol i Irek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co t jest dla młodego człowieka , zabawa żaden wyczyn no chyba ,że ktoś siedzi cały rok przed kompem .
A gdzie jakies torby z ekwipunkiem? Btwin widzę sponsorem:) W przyszłym tygodniu też ruszam, tylko szosą i odległość jakieś 800km w 5 dni max. Powodzenia!
Ten cały Green Velo kończy się wraz tablicą Przemyśl przekreślony !A później walka o życie z pędzącymi samochodami na szosie...Dramat.Ten szlak to wygląda pięknie jedynie na stronie internetowej.
niestety , kawałki ścieżek wybrukowanych ,podzielonych kilometrami asfaltu między autami pędzącymi 200 na godz . kilometry ścieżek zarośniętych trawą po szyję przez pastwiska i bagna .
Tak tak tak.. na pewno Ci panowie siedzą cały rok przed kompem i pija malinowy soczek oglądając ekstraklase..
Co t jest dla młodego człowieka , zabawa żaden wyczyn no chyba ,że ktoś siedzi cały rok przed kompem .
A gdzie jakies torby z ekwipunkiem? Btwin widzę sponsorem:) W przyszłym tygodniu też ruszam, tylko szosą i odległość jakieś 800km w 5 dni max. Powodzenia!
Ten cały Green Velo kończy się wraz tablicą Przemyśl przekreślony !A później walka o życie z pędzącymi samochodami na szosie...Dramat.Ten szlak to wygląda pięknie jedynie na stronie internetowej.