Niedźwiedzie, jeśli weźmiemy pod uwagę zakres prac i ambicje członków uczelnianego Koła Naukowego iBears „Informatyczne Niedźwiadki” – pod tym „szyldem” zrzeszają się młodzi informatycy, studenci informatyki w biznesie, którzy pod czujnym okiem dra Piotra Grochowalskiego, opiekuna Koła, realizują niebanalne projekty. „Pomysłów jest wiele, ambicje są coraz większe, w tym przede wszystkim naukowe, więc powoli, krok po kroku, będziemy je realizować” – zapewnia dr Grochowalski. Część prac jest już zaawansowana, dlatego chętnie dopytuję studentów o szczegóły.
W jednej z pracowni informatycznych spotykam się z przedstawicielami Koła, by porozmawiać o ich pracy. Głos zabierają AnnaRadyk, Denys Powroznik, Łukasz Wantuch, Mateusz Noga, studenci III roku studiów. Mimo „ostatniej prostej” i wielu zajęć związanych z – już „za chwilę” – finalizacją studiów inżynierskich, nie brakuje im chęci, by robić coś więcej. I czasu, by o tym opowiedzieć. Niech więc świecą przykładem!
Skąd pomysł na nazwę Koła?
Łukasz: O tym decydował jeszcze poprzedni zarząd Koła, bo teraz trwa kadencja już drugiego zarządu, więc akuratnie nie my ustanawialiśmy nazwę, ale w pełni się z nią identyfikujemy i jest dla nas trafna. Nawiązuje do ważnego symbolu Przemyśla, który znalazł się w herbie miasta, a mianowicie niedźwiadka. Oczywiście, jak na informatyków przystało, zaproponowana została nazwa anglojęzyczna „bears”, bo to uniwersalny język, który ułatwia komunikację z ludźmi na całym świecie, a my nie zamykamy się w PANS-ie…
Ale dostrzegam też ukłon w stronę rodzimej polszczyzny, bo w podtytule znajduje się dopisek „Informatyczne Niedźwiadki”…
Anna: Tak, to takie rozwinięcie nazwy, które brzmi sympatycznie i nie pozostawia złudzeń, że rzecz dzieje się w Przemyślu! Na naszym logo również pięknie prezentuje się niedźwiadek, który wyposażony jest w kontroler, czy też gamepad (ach, ten angielski!), a nad głową ma koronę. No nie można tego nie skojarzyć z Przemyślem i z informatykami (śmiech).
Czym się zajmujecie?
Mateusz:W ramach koła organizujemy np. turnieje, konkursy dla mieszkańców miasta, czy też powiatu, spotykamy się z uczniami szkół, by zainteresować ich informatyką i tym, jakie daje możliwości – tworzenia, usprawniania różnych procesów, a w przyszłości i kariery.
Na czym polega „informatyczny konkurs”?
Denys: Opowiem na przykładzie konkursu e-sportowego, który cieszył się dużym zainteresowaniem. E-sportowy, czy polegający na tym, że uczestnicy rywalizowali ze sobą, grając w grę. Oczywiście trzeba było to wszystko zaplanować, przygotować, łącznie z regulaminem, który szczegółowo wyjaśniał zasady, koordynować… Uczestnicy walczyli ze sobą online, łącząc się ze swoich domów, ale finał odbył się już na uczelni. To były emocje!
Mateusz: Ogłosiliśmy też kiedyś konkurs tworzenia gier pod nazwą „Przemyśl… zrób grę”. Tu znów odwołaliśmy się do nazwy miasta, nie tylko do przemyśleń (śmiech) i rzuciliśmy to wyzwanie uczniom szkół ponadpodstawowych. Zgłosiło się aż dwadzieścia zespołów. Pomysły były świetne, bo np. jeden z zespołów zaproponował grę pn. Przemiś, która być może kiedyś będzie dostępna na stronie Urzędu Miejskiego (bo był taki pomysł), co świadczy o tym, że czasami inicjatywa kilku osób może sprawić wiele radości znacznie większemu gronu, a nawet przysłużyć się miastu.
Łukasz: Jeśli chodzi o nasze stoisko podczas różnego rodzaju wystaw, targów itp. to planujemy je uatrakcyjnić nowinkami informatycznymi, tzn. sprawić, by było interaktywne. A nawet więcej, by wszystkie uczelniane stoiska były ze sobą „połączone” grą interaktywną. Szczegółów jeszcze nie zdradzamy, ale zachęcamy do tego, by nas odwiedzać, bo będzie przy tym dużo zabawy. Koniecznie zabierzcie ze sobą smartfony, choć teraz już chyba częściej iPhony – ale tego chyba nie trzeba nikomu dzisiaj (szczególnie uczniom) przypominać! (śmiech)
Chętnie wychodzicie poza uczelniane mury, by dzielić się z mieszkańcami miasta swoimi pomysłami (i entuzjazmem), wciągacie ich do zabawy, pokazujecie swoje prace podczas uczelnianych targów, dni otwartych itp., a w zaciszu pracowni informatycznej jest czas na...?
Łukasz: Na opracowanie programu do układania harmonogramów zajęć. Prace są już zaawansowane, więc mamy nadzieję, że w przyszłym roku, a może już w kolejnym semestrze, administracja uczelni będzie mogła wykorzystać to narzędzie, nad którym teraz intensywnie pracujemy. Program ma pomóc w zaplanowaniu zajęć, ich skoordynowaniu tak, by nie było kolizji godzinowych i tych związanych z dostępnością sal. Wszystko w jednym miejscu, przejrzyste, dostępne (właściwym osobom) „od ręki”. Ma ułatwić pracę, która z początkiem każdego semestru spędza sen z powiek (jak się domyślamy) części uczelnianej administracji…
To reakcja na konkretną potrzebę…
Anna: Taka ma być informatyka. A że program naszych studiów zakłada – jak sama nazwa wskazuje – również kompetencje menedżerskie, zauważamy takie potrzeby, potrafimy je zdiagnozować i na nie reagujemy. Naszą „odpowiedzią” na potrzeby uczelni będzie właśnie ten program.
A co z „ambicjami naukowymi”, o których wspomina często dr Grochowalski. Na czym miałaby polegać praca informatyka ukierunkowana naukowo? Panie Doktorze..?
Dr Grochowalski:Małymi krokami dojdziemy i do tego momentu, może już „za chwilę”. Taka praca miałaby polegać na tym, że ze zbioru zgromadzonych danych na jakiś temat, wyłania się informacje, które mogą być przydatne w planowaniu dalszej strategii np. dla jakiegoś przedsięwzięcia. Dla przykładu – zbieramy informacje dotyczące tego, jakie produkty ludzie kupowali w danym sklepie, a następnie te dane analizujemy i interpretujemy z wykorzystaniem narzędzi informatycznych tak, by w konsekwencji usprawnić sprzedaż np. odpowiednio układając towar w sklepie lub stosując inne zabiegi marketingowe.Takie zmiany można wdrożyć w życie dzięki narzędziom informatycznym właśnie, wykorzystując odpowiednio sztuczną inteligencję, ale też rozumiejąc, co „mówią” dane. Tego uczymy studentów.
Ile osób należy do Koła?
Denys: Obecnie 19 osób, są to studenci informatyki w biznesie od I do IV roku, ale jest też jedna osoba spoza naszego kierunku i być może będą kolejne, mamy takie zapowiedzi. Bo do koła mogą należeć nie tylko studenci informatyki w biznesie, ale też innych kierunków, a nawet – jeśli ktoś spoza uczelni, np. jakiś uczeń chciałby do nas dołączyć, to znajdzie się dla niego miejsce.
Dlaczego wybraliście te studia? Dlaczego informatyka w biznesie właśnie?
Mateusz: Większość z nas po prostu interesowała się od zawsze informatyką, nowinkami informatycznymi, ja akuratnie kończyłem technikum, jestem technikiem informatykiem i chciałem ten kierunek kontynuować, więc wybór studiów był dla mnie oczywisty. A że nie jest to tylko informatyka, lecz informatyka w biznesie, to tym lepiej. Bo uczymy się nie tylko pracy informatyka, ale też funkcjonowania w środowisku biznesowym, zarządzania i rozumienia potrzeb firm, instytucji.
Czy te studia spełniają Wasze oczekiwania? Czy coś Was rozczarowało?
Łukasz: Studia są praktyczne, jest mało teorii, prawie cały czas coś robimy. Wykładowcy są dostępni, chętnie tłumaczą, jeśli czegoś nie rozumiemy, nie ma bariery… Dużo przestrzeni do pracy i rozwoju.
Denys: Dyspozycyjność i elastyczność wykładowców – to przychodzi mi do głowy od razu jako największa zaleta studiowania tutaj. Nawet kiedy pracowałem, mogłem z powodzeniem zaliczyć materiał.
Dr Grochowalski: Nie bez wysiłku, bo jesteśmy wymagający!
Denys: Oj tak, trochę osób „odpadło” już na pierwszym roku… Ale ten wysiłek się opłaca.
Dziękuje za rozmowę, życzę zrealizowania wszystkich, zarówno tych ambitnych, jak i tych szalonych planów i niesłabnącej pasji do tego, czym się zajmujecie, nie tylko w ramach Koła.
Rozmawiała Ewelina Kasperska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze