Farba, pędzel lub dobry wałek, czasami taśma do maskowania, drabina lub rusztowanie i do... boju! Najczęściej tak wyglądają przygotowania i sama realizacja malowania elewacji budynków. Są jednak obiekty pod specjalnym nadzorem, gdzie sztampa nie ma racji bytu. Jednym z takich jest zespół klasztorny oo. Franciszkanów w Kalwarii Pacławskiej.
W 2021 r. w zespole klasztornym oo. Franciszkanów w Kalwarii Pacławskiej – nazywanym przez wielu „Jerozolimą Wschodu” – przeprowadzone zostały szeroko zakrojone prace renowacyjne w ramach projektu Kalwaryjskie Fortalicium Fredry. O wielu pracach informowaliśmy na bieżąco. Projekt zakładał m.in. odrestaurowanie elewacji klasztoru i budynku byłego nowicjatu. Przy tym przedsięwzięciu zwykła farba z marketu budowlanego i pędzel nie wystarczyły. Bo wspomniane obiekty wpisane są od dawna do rejestru zabytków i – słusznie – strzeżone są ze względu na rangę i znaczenie jak oko w głowie. Jak więc malowano Kalwarię Pacławską?
W tym zadaniu znaczący udział miała firma Hufgard Optolith z Częstochowy, która mając odpowiednie doświadczenie i sprawdzone systemy (Optosan), zdecydowała się na naprawę barokowych tynków i detalu sztukatorskiego z końcowym malowaniem całości. Niedawno władze spółki podzieliły się kilkoma ciekawostkami, związanymi z tym przedsięwzięciem.
Do rekonstrukcji tynków zdecydowano się[paywall] na zaprawy wapienno-trassowe, od lat stosowane i zalecane przez ośrodki konserwatorskie na zabytkowych podłożach. Tu jednak ze względu na różną wielkość ubytków wykorzystano dwa różne w przygotowaniu produkty. Jak wyjaśnił ekspert firmy Hufgard Optolith, na elewacjach Domu Pielgrzyma, gdzie zachowano dużą część starych wypraw, zastosowano gotową fabryczną wyprawę wapienno-trassową.
– Tynk dzięki swojej elastyczności posiada minimalny skurcz i większą tolerancję na grubość warstwy, minimalizując ryzyko powstawania rys na niewielkich powierzchniach lokalnych ubytków. Z kolei na elewacjach klasztoru usunięto całość wypraw tynkarskich, co zwiększyło powierzchnię napraw, a zatem i koszty materiałów. Rozwiązaniem było przygotowanie wypraw bezpośrednio na placu budowy z wykorzystaniem wapna hydraulicznego z trassem i niewielkim dodatkiem białego cementu pucolanowego z własnym kruszywem. Tak przygotowana wyprawa pozwoliła na zachowanie wszystkich najważniejszych wymaganych cech konserwatorskich, przy jednoczesnym znaczącym obniżeniu kosztów prac – wyjaśnił menadżer produktu ds. renowacji z firmy Hufgard Optolith, dyplomowany konserwator i restaurator dzieł sztuki Robert Koprowicz.
Na obu obiektach profile i detal sztukatorski naprawiony został z wykorzystaniem gotowych lekkich i szybkowiążących zapraw.
Ostatnim etapem prac było pomalowanie obu elewacji. Fachowcy zdecydowali się na użycie farby krzemoorganicznej. Jednym z powodów było ryzyko nakładania farb już w okresie jesiennym. – Farby mineralne nie radzą sobie z dużymi wahaniami temperatury i wysoką wilgotnością, co często skutkuje ich przebarwieniami. Ta, jaką zastosowaliśmy, z dużym udziałem żywicy silikonowej, była gwarantem jakości i trwałości. Farba była już stosowana z powodzeniem na wielu zabytkowych elewacjach, między innymi także na innym zespole klasztornym Franciszkanów w Łagiewnikach. Potwierdzeniem najwyższej jakości farby są zewnętrzne badania wykonane w Laboratorium Naukowo-Badawczym Pracowni Konserwacji Zabytków w Toruniu, akceptujące stosowanie jej na zabytkowych podłożach. A to kalwaryjskie jest przecież bezcenne – podsumował R. Koprowicz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze