Rozmaryn to wdzięczna i niezbyt wymagająca roślina, którą możemy uprawiać i na parapecie, i na balkonie. Ważne, aby zapewnić jej miejsce słoneczne i zaciszne.
Rozmaryn (Rosmarinus L.) jest wiecznie zieloną, półkrzewiastą rośliną z rodziny jasnotowatych. Pochodzi z południowej Europy i obszaru śródziemnomorskiego. Rośnie dziko we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Tunezji, Algierii i innych krajach tamtego regionu tworząc gęste, nawet dwumetrowe krzewy. Łodygi rozmarynu są silnie rozgałęzione i gęsto owłosione, pokryte licznymi lancetowatymi liśćmi o charakterystycznie podwiniętych brzegach. W okresie kwitnienia pokrywają się drobnymi niebieskimi lub fioletowymi, miododajnymi kwiatami. W naszych warunkach klimatycznych rozmaryn jest mniej spektakularny – dorasta do ok. 70 cm i ze względu na niską odporność na mróz sprawdza się raczej w uprawie pojemnikowej.
Przyzwyczajony do ciepła rozmaryn oczekuje, że zapewnimy mu podobne warunki. Najlepiej rozwija się w pełnym słońcu, na glebie przepuszczalnej i łatwo się nagrzewającej, o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym. Dobrze czuje się w towarzystwie innych światłolubnych roślin. Podlewamy go oszczędnie, bo gorzej od okresowej suszy znosi zalanie korzeni, dlatego na dnie donicy warto ułożyć warstwę drenażową np. z keramzytu. Brak wody sygnalizuje więdnięciem liści. Nawożenie nie jest konieczne – jeśli już, to bardzo oszczędne, niewielkimi dawkami nawozu.
Wybitnie ciepłolubny rozmaryn Polskiej zimy nie przetrwa, dlatego kiedy temperatura zaczyna oscylować w granicach zera należy przenieść roślinę do domu. Pomieszczenie powinno być jasne, o temperaturze do 10 st. C. Podczas zimowania należy rozmaryn oszczędnie podlewać. Warto w tym czasie sprawdzać, czy krzew nie wykazuje zmian chorobowych. Wczesna wiosną można przeprowadzic pobudzające wzrost cięcie, a na przełomie kwietnia i maja przesadzić roślinę do większej doniczki i przenieść z powrotem na zewnątrz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze