Najstarszy druh w Ochotniczej Straży Pożarnej w Mirocinie, ale też wśród wszystkich jednostek gminy Przeworsk, a może nawet i strażaków w całej Polsce 95-letni Władysław Ostrzywilk nie spoczywa na laurach. Zawsze mocno angażował się w działania własnej jednostki, niektóre zresztą sam inicjował, a teraz razem z innymi druhami OSP i we współpracy z gminą zamierzają wydać śpiewnik, który pozwoliłby na przekazanie śladów lokalnej kultury młodzieży i kolejnym pokoleniom.
„Wszystko, co robione jest w dobrym kierunku, jest potrzebne ludziom” – brzmi dewiza pana Władysława. Większość swego dotychczasowego życia poświęcił więc na społecznikowskie działania na rzecz lokalnej społeczności. Choć w tym roku skończył 95 lat, nadal nie brakuje mu werwy, by kontynuować misję. Swoją służbę dla OSP Mirocin rozpoczął w wieku 21 lat. Prezesował jednostce przez lat 40. – Kiedy objąłem straż w 1948 r., w Mirocinie były 23 domy pod strzechą – wspomina. Jedną z inicjatyw Władysława Ostrzywilka była budowa Domu Strażaka w Mirocinie, który został oddany do użytku w 1975 r. – W pięciu kopaliśmy fundamenty, ludzie niedowierzali, że może nam się udać – opowiada. Jest też oczywiście kopalnią wiedzy, jeśli chodzi o zadania związane z gaszeniem pożarów. Zdaniem pana Władysława dawniej, kiedy o pożarze informował druhów dźwięk syreny na korbę, gaszenie ognia było zupełnie inne od tego, z jakim mamy do czynienia w obecnych czasach. – Za tamtych czasów to wszystko inaczej wyglądało. Ludzie mieli gospodarstwa, rzucali wszystko i biegli. Do pożaru jeździliśmy ciągnikiem. Na początku pożary gasiliśmy sikawką ręczną. W tamtych czasach były[paywall] dachy słomiane, więc pożar się od razu rozprzestrzeniał – podkreśla. Kiedy rozpoczynał służbę, w straży było 24 ochotników. Z tej grupy został tylko on, pozostali zmarli. Wspomnień ma wiele, nie tylko tych związanych z ogniem, ale i z zawodami sportowo-pożarniczymi. Zaznacza też, że dziś czasy są trochę inne i w młodych jest chyba nieco mniej zapału do służby, ale i tak od razu widać, kto ma do tego serce. Strażacką misję pełni też syn pana Władysława – Stanisław Ostrzywilk, który w tym roku skończył 70 lat. Jest strażakiem od 16 roku życia. Dorastał jako strażak, przyglądając się działaniom ojca, i dalej pozostaje wierny służbie, choć od 5 lat jest już na emeryturze.
Druhowie z kulturą za pan brat. Chcą wydać śpiewnik
Druhom z Mirocina ochoty do działania nie brakuje, również w zakresie niezwiązanym z podstawowymi zadaniami OSP. Udzielają się w akcjach pomocowych i charytatywnych, biorą udział w wydarzeniach kulturalnych, a teraz zamarzyło im się wydać... śpiewnik, bo czują się w obowiązku, by podtrzymywać lokalne tradycje i przekazywać ślady lokalnej kultury następnym pokoleniom.
W tej sprawie strażacy odbyli już spotkanie z wójtem gminy Danielem Krawcem i pracownikami urzędu gminy. By publikacja doszła do skutku, postanowiono pozyskać na nią pieniądze z zewnątrz. W tym celu napisany został wniosek o fundusze na wydanie śpiewnika. W ramach otwartego konkursu ofert „Mecenat kulturalny” na realizację zadań publicznych województwa podkarpackiego w zakresie kultury w 2022 roku udało się zdobyć na ten cel 20 tys. zł. Jeszcze tylko do końca września chętne zespoły ludowe, śpiewacy i wykonawcy muzyki ludowej oraz ci, którzy pełnią rolę kontynuatorów tradycji, mogą nadsyłać na adres OSP w Mirocinie (ospmirocin@gmail.com) teksty i utwory związane z obrzędowością, tradycją i kulturą wsi naszego regionu. Wydane zostaną one w formie śpiewnika o tytule „Wsi spokojna, wsi wesoła – na ludową nutę”, który w zamyśle strażaków ma być skarbnicą tradycyjnych pieśni, przyśpiewek i pastorałek związanych z kulturą podkarpackich wsi. Jeśli do realizacji tego pomysłu przystąpią z taką samą determinacją, jak do innych dotychczasowych zadań, jest duża szansa na to, że lokalne tradycje zachowają się w pamięci mieszkańców.

fot.UG Przeworsk
Władysław Ostrzywilk z synem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze