Życie 26-letniej Martyny Dziadury zmieniło się niespodziewanie. Wszystko zaczęło się od drętwienia prawej ręki. Kolejnego dnia z młodą kobietą nie było już kontaktu.
Martyna miała poukładane życie. Skończyła studia, pracowała. Zaręczyła się, był już nawet wyznaczony dzień ślubu. Wraz z narzeczonym planowała wspólny wyjazd na wakacje. Wszystkie te zamierzenia pokrzyżowała choroba. 2 lipca Martyna niespodziewanie zapadła w śpiączkę. – Problemy zaczęły się dzień wcześniej od drętwienia ręki. Myśleliśmy, że to nadwyrężenie. Martyna poszła do lekarza, który skierował ją do szpitala w Jarosławiu. Pojechaliśmy 2 lipca popołudniu. Zdecydowano, żeby zostawić ją na oddziale. Wszystko przebiegało normalnie, na własnych nogach doszła do sali. Wieczorem zaczęła tracić kontakt z otoczeniem – relacjonuje Marcin Kotyla, narzeczony Martyny.
W niedzielę na lubaczowskim Rynku odbędzie się koncert, podczas którego będą zbierane pieniądze na rehabilitację Martyny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze