Reklama

Jesteśmy gotowi na koronawirusa?

Czy gdyby jutro do przemyskiego szpitala zapukał pacjent z ponad 38-stopniową gorączką, kaszlem, dusznościami, dreszczami i katarem, nie zostałby odesłany do domu z podejrzeniem... grypy? – Nie! Z całą pewnością nie, bo jesteśmy na takie przypadki przygotowani. Nasi lekarze będą sprawdzać każdego pod kątem koronawirusa. Oddział zakaźny szpitala także jest w gotowości – zapewniła p.o. dyrektora Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu Barbara Stawarz.

Według danych w Polsce nie ma na razie ani jednego przypadku zachorowania na koronawirusa 2019-nCoV, zwanego wirusem z Wuhan. Nie ma więc powodu do paniki, ale w żadnym wypadku nie można tego zlekceważyć. Czy grozi nam epidemia?[paywall]

Koronawirus nie jest nieznanym wirusem. Już dwukrotnie ludzkość miała z nim styczność. Znacznie częściej atakuje inne ssaki niż człowieka oraz ptaki. Dotychczas dwa koronawirusy budziły wielkie zainteresowanie i zaniepokojenie świata medycznego. To SARS i MERS. SARS (Severe Acute Respiratory Syndrome, zespół ostrej niewydolności oddechowej) w 2002 r. wywołał na świecie panikę. Zabił wówczas niemal 800 osób. Epidemię zakażeń opanowano, ale wciąż jest ściśle obserwowany, bo co roku powoduje zachorowania, a naukowcy nie wykluczają, że jego kolejna mutacja może być niebezpieczna dla ludzkości. MERS (Middle East Respiratory Syndrom, czyli bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) to koronawirus, którym świat zainteresował się 10 lat później. Dawał podobne objawy jak SARS, odznaczał się wysoką śmiertelnością (ocenianą nawet na 30 procent), jednak nie rozprzestrzeniał się swobodnie i problem dość szybko wygasł.

Reklama

Jak stwierdzili naukowcy ze Światowej Organizacji Zdrowia, koronawirus z Chin przenosi się z człowieka na człowieka. A to już problem poważniejszy. Stwierdzili także, że by skutecznie wygasić epidemię, trzeba najpierw znaleźć jej źródło. Niby wszyscy wiedzą, że problem zaczął się ponoć na jednym z bazarków w Wuhan? Nie do końca... Atmosferę podgrzewa fakt, że od kilku lat naukowcy zapowiadali nadejście epidemii X (spowodowanej nowym, nieznanym patogenem), która miałaby zabić nawet 80 mln ludzi.

Do tej pory w Chinach zmarły 82 osoby, a prawie 2 tys. 800 zachorowało.

Reklama

Jakie są objawy koronawirusa 2019-nCoV?

Koronawirus 2019-nCoV daje objawy grypopodobne. Objawy zachorowania trudno odróżnić od grypy czy przeziębienia. Infekcja charakteryzuje się: gorączką powyżej 38 st. C, kaszlem i/lub dusznością, bólami mięśniowymi, dreszczami, katarem. Tak wygląda początek. U części chorych (prawdopodobnie u ok. 20 proc.) rozwija się niewydolność oddechowa, która może doprowadzić do śmierci. U niektórych pacjentów koronawirus doprowadził do śmiertelnego uszkodzenia serca. Okres wylęgania się choroby trwa najczęściej pięć – sześć dni, ale może trwać do dwóch tygodni, dlatego wszelkie działania prewencyjne dotyczą osób, które były narażone za zakażenie w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Możliwe, że część zakażonych przechodzi infekcję bezobjawowo, ale wciąż mają oni zdolność zakażania kolejnych osób.

Jak długo człowiek stanowi zagrożenie już po wystąpieniu objawów? Trudno precyzyjnie powiedzieć, ale ze względu na ryzyko powikłań zakłada się konieczność dwutygodniowego leczenia (podobnie jak przy grypie i innych poważniejszych infekcjach wirusowych), nawet w przypadku osób, u których infekcja przebiega łagodnie.

Reklama

Czy na Podkarpaciu jesteśmy gotowi?

W Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie odbyło się już kilka spotkań dotyczących tego zagrożenia. Konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych dr Andrzej Cieśla zapewnił, że oddziały zakaźne sześciu podkarpackich szpitali są gotowe na przyjęcie pacjentów zarażonych nowym koronawirusem. – Choroba przenosi się drogą kropelkową lub kontaktową, czyli wirus przenoszony jest najczęściej poprzez brudne ręce. Trzeba pamiętać o częstym myciu rąk i unikaniu kontaktu z ludźmi chorymi. Nowy wirus pochodzi ze świata zwierzęcego, a w takich przypadkach choroby częściej przebiegają w sposób ciężki – powiedział dr A. Cieśla.

Nikt z objawami nie wyjdzie bez badań

Osoby wracające z obszaru zagrożonego wypełniają specjalną ankietę, a w przypadku wystąpienia objawów powinny się skontaktować z najbliższym oddziałem zakaźnym. Działają one w szpitalach w: Łańcucie, Jarosławiu, Przemyślu, Jaśle, Dębicy i Mielcu.

Reklama

W naszym regionie oddział zakaźny funkcjonuje m.in. w Wojewódzkim Szpitalu im. św. o. Pio w Przemyślu. – Jesteśmy gotowi. Mieliśmy już kilka spotkań, którym przewodniczyła ordynator oddziału Danuta Malcher-Bober, przewodnicząca Zespołu Zakażeń Szpitalnych. Mamy sprzęt, potrzebne zabezpieczenia i fachowców. Lekarz na podstawie objawów klinicznych decyduje. Nikt, kto zgłosi się z podobnymi objawami jak wysoka gorączka, kaszel, duszności, katar, ból mięśni, nie zostanie odesłany do domu bez kompleksowych badań i obserwacji. Wyniki natychmiast zgłaszamy do inspekcji sanitarnej – podkreśliła p.o. dyrektora przemyskiego szpitala Barbara Stawarz.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Radical News - niezalogowany 2020-02-04 18:35:58

    YOUTUBE.COM - MOCNE! CZEGO NIE WIESZ O KORONIE GATESA| OBNAŻANIE MATRIXA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    . - niezalogowany 2020-02-04 18:37:05

    Ta...na gówno są gotowi a nie na wirusa.Te konowały potrafią tyle co 3-letnie dziecko.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2020-02-04 19:37:23

    Są jednak ludzie którzy naprawdę nie wiedza co mówią.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama